Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
WiredW

Wired

@Wired
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
604
Tematy
11
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Rozdział I - Jak zostać trepem?
    WiredW Wired

    Kroki sierżanta wybudziły Gerharda, sen miał lekki a organizm przyzwyczajony do wstawania przed świtem. Przekleństwo, zazdrościł ludziom co potrafili spać wszędzie, w każdej pozycji i o każdej porze. Ludzie z Talabheim jednak mieli dziwne zwyczaje, jednym z nich było spędzenie czasu z dziećmi w Wielkim Lesie, nawet gdy sami nie byli tropicielami czy łowczymi, to każdy mniej lub bardziej był przyuczony, przez ojca, dziadka czy wujka. Nie było rodziny, która by nie robiła wypadów do lasu. Nie żeby las tam był straszny jak ten w Ostlandzie, pająków tam nie ma, ale bandyci, głodne zwierzęta czy zwierzoludzie się znajdą. Toteż każdy jest czujny, każdy uczy swoje pociechy by lasu nie lekceważyły. A potem biedne spać nie mogą, zrywając się na każdy szelest, jakby to wilk miał się do nich podkraść.

    Wilka nie było, i tym razem, był chrzęst kruszywa Triefplatzu gdy sierżant Russel z przybocznymi planował im zgotować ciężką noc.

    Gerhard nie był pewien jeszcze skąd odgłosy, ale skoro już się obudził to postanowił się ubrać, w nie do końca dosuszony mundur po wczorajszym czyszczeniu. Pomodlić. Zacząć dzień wcześniej.
    Ledwo skończył się ubierać a zobaczył, że i inni w namiocie się wybudzają i wyglądają przed namiot, a po chwili rozległ się raban. Alarm. Nocne ćwiczenia.
    - E che la sua figliuola partorisca ratti! - przeklął po Tileańsku, niewiele umiał w tym języku, ale kilka zdań zapadło mu w pamięć.

    Z modlitwy nici.

    Zdenerwowany postanowił zadrwić z sierżanta i ubrać "pełen rynsztunek" tak jak rozkazano, pusty plecak, tobołek, włócznię i tarczę z symbolem najświętszej bogini, a przy plecaku kołczan z łukiem i strzałami. Pewnie się to na nim zemści i będzie to taszczył niepotrzebnie, ale jak sierżant sądzi że wyjdą tam w mundurze z samymi drewnianymi mieczami to się myli, niech kombinuje potem co zrobić z jednym wielkoludem lepiej uzbrojonym niż reszta. Jego problem.

    Spojrzał po zebranych, z niekłamanym zaskoczeniem obserwując podnieconego sytuacją Fineasza. Gdy ten wyszedł przed namiot dodał na głos:
    - Serio? Młody Hohenwart narobi nam jeszcze kłopotów - w jego głosie słychać było zmęczenie i zrezygnowanie, nie podobało mu się to nocne budzenie nic a nic.

    Poprawił rzemień przy szyi by wygodniej mu było maszerować z tarczą i w razie potrzeby opierała się o jego ramię, po czym wyszedł na plac starając się by tarcza i ekwipunek jeszcze bardziej podkreśliły jego wzrost. Oto szedł wielki uzbrojony wojownik. Wedle rozkazu. Skoro się sierżant popisuje to on też zamierza.

    Rozgrywka

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Elenorsar napisał:

    Szkoda byłoby, aby ta część przepadła, a że nikt nie wrzucił to umieściłem w swoim poście, chyba najbardziej adekwatnym do treści.

    Zawsze można wrzucać retrosepktywnie w nowym poście (łatwiej zauważyć niż edycję),
    w sumie też dobry pomysł by się umawiać kto wrzuca dialog jak jakiś będzie w przyszłości.
    Ja właśnie dziergam, idzie opornie ale idzie.

    Komentarze

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @dekline jak dostawisz \ przed początkowym myślnikiem (-) to nie będzie Ci go forum zamieniać w kropkę 🙂

    Komentarze

  • Nowości z branżowych rynków
    WiredW Wired

    @Ketharian napisał:

    Więcej o jego zawartości niebawem w osobnym wpisie, bo chociaż jestem wielkim zwolennikiem odkrywania białych plam na mapach Starego Świata, jest co najmniej jeden lorowy wątek wciśnięty do tego dodatku, który wywołał moją dezaprobatę.

    To nie jest biała plama, obstawiam powrót 1ed lore jak z Solkanem. A sam poderek zapowiedziany był iirc w 2022 gdy wydawali Salzenmund (ogólnie planowali wejść bardziej w Nordland i wybrzeże Morza Szponów, ale porzucili później tę drogę na rzecz 5ed). Wrecker's Point i Reaver’s Point to raczej stare lokacje z 1 ed WFRP (pewien nie jestem, ale pewnie oryginalny opis znajdziesz albo w Marienburg: Sold Down the River albo w The Dying of the Light, ale w sumie muszę poszukać źródła - do tej pory sądziłem że to jedno i to samo miejsce, więc mogę się tu mylić, ale w grach było lata temu).
    Lokacja pojawiała się w grach na licencji GW, nie tylko w TW: Warhammer (poniżej mapa z Warhammer: Oddysey)
    94d3e0b8-e275-4e5c-ae7e-ffc7cd6b0f5c-image.jpeg

    Dyskusje RPG

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Garanil napisał:

    A właściwie, to chyba czekamy tylko na twojego posta?

    Ta, myślałem że wkleję dialog sprzed miesiąca, dodam krótki opis i będę miał z głowy w tej kolejce 😄 ale mnie ubiegli. Post siedzi. Dzięki za przedłużkę.

    Komentarze

  • Rozdział I - Jak zostać trepem?
    WiredW Wired

    Miesiąc minął bardzo szybko i szczerze niewiele mieli czasu na luźne pogawędki, nawet z szóstką mieszkającą w tym samym namiocie. Paręnaście godzin dziennie treningów, od których nie raz ciężko było w kantynie podnieść rękę, przepierka, kolejka do latryny wieczorem i spać, bo o świcie znowu zbiórka.
    - Rutyna gorsza niż w świątyni - przeszło Gerhardowi przez myśl - tam chociaż był czas na modlitwę i poranek rozpoczynał się wolniej. Dobre tyle, że był przyzwyczajony wstawać ze słońcem, zwykle zdążył się pomodlić zanim była brać żołnierska wzywana na zbiórkę, a gdy nie mógł to nic nie szkodzi, nadrabiał wieczorem. Poza nawiązaniem poprzez kuzyna trochę lepszej znajomości z Hohenwartami, nadal reszty praktycznie nie znał. Więcej okazji było do rozmowy z innymi drużynami gdy razem ćwiczyli, bo w pary dobierani byli losowo, niż z własnym namiotem.

    Ostatni trening był niewątpliwie męczący, podłe długie kardio sprawiało że każdy z nich miał ochotę wypluć płuca, jakby sierżant starał się celowo upodlić ich przed kapitanem. Wreszcie pogadanka, spocznij i luz. Padał i jedynie siłą woli starał się wyglądać normalnie.

    Nie małe było jego zdziwienie gdy zobaczył żołnierzy pijących alkohol, pozwolono wszak na zabawę, nie na łamanie regulaminu i prawa. Kara? Od karnych ćwiczeń przez karcer, a nawet wstrzymanie żołdu. Nie miał jednak sił ani chęci pouczać innych, jutro zrobi to sierżant Russel.

    Zmęczonym wzrokiem odganiając pot z czoła spojrzał w kierunku oddalającego się kapitana. Bez sensu jednak byłoby go teraz gonić, zresztą, zrządzenie losu sprawiło że nie miał okazji z nim wcześniej pomówić, niepotrzebnie się wyrwać. Jutro będzie już pełnoprawnym żołnierzem i nie będzie możliwości oddalić go z tego miejsca. Wtedy z nim porozmawia.

    Wrócił do namiotu, okiem ogarnął swoją pryczę, usiadł, posłuchał trochę co mówią inni i postanowił pójść przede wszystkim się umyć (i zmyć pył i błoto z munduru, do rana wyschnie) zanim dołączy do reszty w rozmowach, ale pewien był, że z jego strony zero alkoholu i hazardu, czy częstowania się jedzeniem z nieznanego pochodzenia co mogło leżeć miesiąc w torbie Albrechta. Zamierzał słuchać. Obserwować, a mniej mówić. Jak zwykle. Jedynie przed wyjściem nad strumień mijając Helmuta i Klarę poprosił tego pierwszego na chwilę na bok i rzekł nieco ciszej:
    - Panie Kumm, nie chcę robić za wieszczącego złe nowiny, ale baczcie na Pana Fineasza i zadbajcie by w tym stanie nie wychodził z namiotu. SIerżant rzekł o zabawie, nie o łamaniu prawa Strielfortu, a poznaliśmy go chyba dość by wiedzieć jakie będą jutro konsekwencje jeśli przyuważy kogokolwiek pod wpływem alkoholu.

    Rozgrywka

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Garanil napisał:

    Na ewentualne kolejne posty off-topic zrobię osobny temat na forum, żeby korzystanie z discorda było warunkowe. Potem będzie można po prostu daną zbitkę postów osadzić w historii, używając kleju i nożyczek prawdaż.

    Można robić retro, ale jak ono pojawia się momencie gdy inni już o temacie zapomnieli to trochę zgrzyta. Nie lepiej byłoby założyć, że jak postacie rozmawiają na discord to automatycznie wydłużamy termin na posty? Dla mnie strzyżenie Maxima to bardzo ważny wątek a nie off-topic 😄 No i to w sumie esencja roleplaya - interakcja między postaciami 🙂

    Komentarze

  • Memy, śmieszki, twórczość sesyjna
    WiredW Wired

    97cbb8cb-1745-462a-a28e-89ad5134cca2-image.jpeg

    Materiały

  • Rozdział I - Jak zostać trepem?
    WiredW Wired

    Gerhard Adlerhorst był człowiekiem wielkim jak dąb, silnym jak byk i spostrzegawczym jak orzeł. Nic dziwnego, że w rodzimych stronach nazywali go Eiche. To że nosił włócznię ze sobą tylko dopełniało jego miana, wszak Gerhard oznaczało silnego włócznią, ale czy była na tym łez padole lepsza broń?
    Jego lekko oliwkowa skóra nadawała mu odcień opalenizny i wskazywała na przybysza z południowych prowincji Imperium, tam gdzie jeszcze można było zaznać słońca o tej porze roku. Z czasem się jednak blade twarze Ostlandu zdziwią, bo i w środku zimy będzie tak wyglądał.

    Zapisanie się do fortu Strielfort u Leopolda Litzblicka było formalnością, wszak w otoczeniu chłopów oderwanych od pługa i cwaniaczków chcących zimę przeżyć na wojskowym wikcie, człowiek o takim wyglądzie fizycznym wyróżniał się co nie miara. Na koniec po podpisaniu dokumentów dał znać, że ma wieści dla komendanta kapitana Bergera i czy mógłby kapitanowi dać znać jak przybędą na miejsce. Co prawda lekko zaskoczył tym rekrutera, ale dostał zapewnienie że przekazać informację przekaże. Wyjaśniało to też jakoś skąd człowiek z Talabheim znalazł się tak daleko w Ostlandzie. Zresztą, to było Leopolda nie pierwsze rodeo i dobrze wiedział, że zbytnia ciekawość dokłada mu jedynie obowiązków, toteż o nic więcej nie pytał.

    Jakie jego zdziwienie było, gdy przed karczmą spotkał swojego starszego kuzyna, lata się nie widzieli
    - MAXIMUS! - niemal ryknął widząc małego okularnika, a ściskając go na powitanie tamten zapewne martwił się o swoje żebra.
    - Ty też w Ostlandzie? Choć, przejdziemy się, tu kolejka długa i karczma rekrutami zajęta, co tu robisz? Ile to ja Cię lat nie widziałem, sześć, może więcej? Na pewno zanim tatko mnie do świątyni oddał. - rzekł i poszli zrobić rundkę dalej od karczmy, raz że Dassel nie znali, więc okazja była poznać, a dwa że lepiej było rozmawiać tam gdzie mniej uszu.

    Szoku doznał, słysząc że uczony kuzyn też się zaciąga do armii i to w biednym zimnym Ostlandzie, ale lżej mu się na duchu zrobiło, wiedząc że nie będzie tam sam. Choć był to jakiś pomysł, z jego wzrostem w innej prowincji miałby trudniej a zapewne kogoś z jego wszechstronnym wykształceniem w forcie nie mają. Kuzyn lata na uniwersytecie spędzał i nie ciągnęło go do lasu jak innych w Talabheim, garba by dostał od tego ślęczenia nad książkami gdyby był wyższy.

    - Rad jestem Cię widzieć kuzynie. Trzymajmy się razem to szybko minie to szkolenie.
    - Ja? Dobrze wiesz, że Myrmidia to nie tylko słowa, ja sobie tego miejsca nie wybrałem, ale mnie przez życie prowadzi Bellona Myrmidia i nic mi do tego poza akceptacją wyznaczonych ścieżek. Zresztą jak zapewne wiesz Księga Wojny ma dwadzieścia siedem różnych przekładów. Znając Ciebie przeczytałbyś wszystkie, ja jednak wolę odmrozić sobie tyłek w Ostlandzie robiąc coś praktycznego, naprawdę nie mam co narzekać.

    text alternatywny

    W drodze do fortu Eiche dużo bardziej słuchał niż mówił, zwykle miał to w zwyczaju gdy nie był pewny otoczenia, rozglądał się i jednocześnie przysłuchiwał co mówią inni. Zastanawiał się skąd ta nazwa, fort jakby nie patrzeć miał nazwę iście Kislevską. Zapytał o to kuzyna, ale nie byli pewni. Teren możliwe że był kiedyś w rękach sąsiedniego kraju i po prostu został we władaniu Imperium. Może. Może po budowie poznają, choć tu w północnowschodnim Ostlandzie szkoła inżynieryjna pewnie czerpała więcej z doświadczeń mroźnych tajg Kislevu niż nauk inżynierów szkół z południa, zarówno Tilei jak i Nuln. Wszak śnieg to problem północy.

    - Już niebawem ujrzycie Strielfort, świeżynki. Ostatnie chwile w cywilu - zakpił jeden z żołnierzy, z drwiną w głosie, niezbyt zachęcającą do bliższego zapoznania się.
    - Dużo problemów sprawia Las? - zdecydował się zapytać żołnierza Gerhard, reputacja o Lesie Cieni nie ominęła i jego. Co prawda i w Wielkim Lesie w głębi czaiły się niebezpieczeństwa, z zwierzoludźmi i bandytami włącznie, to nikt nie opowiadał o nim z taką trwogą jak o lesie okalającym Góry Środkowe.

    Fort sam w sobie nie zrobił na Eiche wrażenia, ani dobrego ani złego, porządna robota, odpowiednio podmurowany, w dobrym miejscu bo na wzgórzu, więc i trudniej go zaatakować i mniej las trzeba było karczować. Blisko granicy. Ogólnie postawiony z rozmysłem. Jedynie wyglądało na zbyt nowe by należało kiedyś do Kislevu, mhm, no to Gerharda zaskoczyło, ale nigdy do nauki języków się nie przykładał. Tileański jak kiedyś w końcu ogarnie to będzie cud.

    - Miau, miau kurwa - pomyślał jak usłyszał żołnierską brać przezywającą rekrutów. Trochę się zdziwią jak stanie obok nich. Lubił ten moment niepewności jaki wzbudzał swoją posturą.
    - Maxim, jakby Ci kto dokuczał to daj mi znać - oznajmił kuzynowi.

    Kolejne czynności wiele nie zabrały, Litzblick ich oprowadził ścieżkami aż trafili przed kwatermistrza by odebrać wojskowy ekwipunek.
    - Dzięki Panie Litzblick - odpowiedział Gerhard na "Powodzenia" zasłyszane od rekrutura, poza uprzejmością chciał się też tym przypomnieć jego pamięci, wszak uzgodnili coś podczas rekrutacji.

    Otik Beuer do najprzyjemniejszych ludzi nie należał, co było typowe dla osób odpowiedzialnych o zasoby, to na jego barkach spoczywało odmawianie wydzielenia dodatkowych rzeczy i planowanie zimy, a ciężko się mówi nie osobom wyżej w hierarchii, coś co wiedział i Eiche, od tego człowieka zależało w jakiej kondycji mieszkańcy fortu przejdą zimę. A i mówienie nie po raz setny różnym ludziom męczy. Widział to w dzielnicy kupieckiej wśród urzędników, maniera gbura pozwalała oszczędzić sobie zbędnych rozmów, których koniec i tak był do przewidzenia. Dlatego nie utrudniał, bez słowa dał się zmierzyć, zadowolony że w ogóle mieli jego rozmiar.
    - Dziękuję - zakończył wizytę u kwatermistrza, to było jedyne słowo jakie wypowiedział w jego stronę i czym prędzej zniknął mu z oczu.

    text alternatywny

    Sierżant Otto dotrzymał słowa i od kolejnego dnia zaczęły się mordercze treningi. Gerhard wyróżniał się krzepą toteż radził sobie nieźle, w wspinaczce też miał łatwiej ze względu na wzrost. Najgorzej mu szło z jeździectwem, bo i w walce szkolony i z rzeką Talabec zaznajomiony był, choć nigdy do pływania go nie ciągnęło w przeszłości. W życiu by nie przypuszczał że to podstawowa zdolność do ogarnięcia przez żołnierza, ale widać w Ostlandzie mokradeł nie brakowało i ważne było by z wodą ich zaznajomić.

    Eiche sam z sobie był mało rozmowny, szczególnie gdy ludzi nie znał, toteż rozmowy i zagadywanie innych zostawiał swojemu kuzynowi, często jedynie stojąc obok lub zdawkowo odpowiadając na pytania. Przy okazji chciał by inni zrozumieli że Maxim jest pod jego ochroną, i jeśli coś zrobią jego kuzynowi z nim będą mieli do czynienia. Po tylu latach zresztą, dobrze było mieć towarzystwo rodziny, nawet jeśli dalszej bo kuzyn drugiego stopnia.

    Przez cały miesiąc nikt nie zaprowadził go do kapitana, trochę go to martwiło, zastanawiał się czy Litzblick pamiętał o ich rozmowie w Dassel, nie mógł jednak pozwolić sobie na pośredników, nie takie miał polecenie i nie wiedział jakie relacje panują między oficerami. Czekał na okazję, miesiąc nic nie zmieni, był na miejscu, a spodziewał się komendanta obozu obecnego na ich zaprzysiężeniu.

    - Przybyliśmy wraz z moim kuzynem a i zarazem odnalezionym po latach druhem, pozwolicie Panowie że przedstawię: Gerhard Adlerhorst. Zacny i porządny to mąż, tyle rzec muszę ja, gdyż przez wrodzoną skromność, sam o sobie nie wyobraża sobie tak powiedzieć. Młody człowiek, to prawda, lecz pełen zapału i wigoru. - rzekł o nim Maxim pewnego dnia gdy przyszło im rozmawiać z kimś kto zdawał się mieć własnego sługę w obozie, choć żadnego "von" na placu nie słyszeli, a tego by spodziewali się po szlachcicu.
    - Już nie taki młody kuzynie, mówcie mi Eiche - odpowiedział wywołany do tablicy przez krewnego. Trochę go zaskoczyła ilość komplementów, ale Maxim lepiej znał się na etykiecie od niego, toteż przyjął je cierpliwie bez prób podziękowania czy grzecznościowego zaprzeczania przy nowopoznanych.

    Rozgrywka

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Garanil napisał:

    @dekline @mortarel jak będziecie mieć PDki, to będziecie mogli sobie wykupić.

    Taką propozycję podrzucę, czy nie warto może byłoby rozdawać poza normalnymi PDkami specjalne ograniczone możliwością do wydania wyłącznie na te skille, by było po postaciach widać efekty treningów w forcie po czasie? Np. 100 PD teraz na jedną z tych 3ch umiejętności lub do zachowania na później by kupić jedną z tych za 200 (co by ładnie pokazało że miesiąc nauki to za mało by poruszać się biegle w znakach bitewnych, ale jednak już po miesiącu morderczych treningów nie połowimy cechy na jednej z trzech trenowanych umiejek fizycznych).
    Trzeba by trackować na kartach, że nie są to PDki do wydania na cokolwiek, ale to chyba niewielki problem.

    PS. W sumie prawo imperium na tej liście mnie trochę zaskakuje, może lepiej prawo wojskowe* lub jakoś inaczej nazwany podzbiór praw funkcjonowania żołnierzy i ich relacji z cywilami? Bo jak ktoś to wykupi to będzie mógł teoretycznie wiedzieć jakie są zasady prawne funkcjonowania mennicy w Altdorfie, a chyba to trepów średnio interesuje 😄 ale już wiedza czy zabranie karczmarzowi garłacza podczas interwencji wojsk w wiosce to kradzież czy konfiskata w zgodzie z prawem miałoby duży sens jako przedmiot nauki w forcie.

    *zbiór norm prawnych regulujących funkcjonowanie sił zbrojnych Imperium, organizację wojska, status żołnierzy i pracowników cywilnych oraz stosunki wewnątrzarmijne i z innymi podmiotami.

    PS.2. Jak nas uczą dzień w dzień walczyć, to czy do listy możemy dodać uniki?

    Komentarze

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    Widzę że przywołując podręcznik zostałem źle zrozumiany, nie biczujcie 😉 jak będzie więcej wielkoludów to przeżyję 🙂 Większy problem mam co napisać by jakoś dorównać ostatniemu postowi 😄

    Komentarze

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Piołun chcesz być wyższy to bądź, poderek to żaden argument, jedynie guidline jak kodeks piratów 😉 ale miło mi będzie jak będę najwyższy bo w to celowałem 😄

    Komentarze

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Piołun mhm, podręcznik dla ludzia kończy wzrost na 6'2" (188cm), stąd specjalnie wziąłem dla siebie 6'5" by oddać że góruje nad każdym (to z 195,5cm). Trochę mnie zaskoczyłeś tym dryblasem, ludzie w WFRP są ogólnie niżsi niż w naszych czasach.

    Komentarze

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    Ile Wasze postacie mają lat, wzrostu i krzepy/wagi ?

    Komentarze

  • WFRP 1-5ed: lorowe rozkminki
    WiredW Wired

    @Marika napisał:

    To już było jasno zaznaczone w mojej, cytowanej przez Ciebie wiadomości, ale skoro nie zrozumiałeś: Pradawni w Aethyrze i Pradawni co stąpali po powierzchni Malleusa to nie te same istoty. Te pierwsze to byty powstałe z powodu czci, jaką jaszczuroludzie oddawali tym drugim. A że istnieją tacy bogowie, dowodzi choćby fakt, że Sotek stoczył starcie z Rogatym Szczurem.

    Zakładasz że wiara lizardmanów powołała do życia w Eterze Soteka, zaś historia Soteka jest inna, na złotych tablicach zostawionych przez Starych Slannów była spisana przepowiednia, mówiąca o ataku szczuroludzi i uratowaniu jaszczuroludzi przez nadejście Soteka gdy na niebie będzie "podwójny wąż" i podwójny wąż (dwuogonowa kometa przypisywana przez ludzi Sigmarowi) faktycznie się na niebie pojawiła. Wiara jednak była wśród lizardmenów cały czas, ofiary krwawe były składane cały czas. To że faktycznie po pojawieniu się komety węże stały się bardziej agresywne w Lustrii i zaczęły wchodzić Skavenom do nor, co sprawiło, że ostatecznie przegrały (przyczyniła się do tego fauna Lustrii, niczym na filmie Avatar) to nie oznacza, że ich bóg wcześniej nie istniał. Nie ma nic w 5ed WHB o tym by to bóstwo powstało w tamtym momencie. Natomiast jest to pierwszy znany przypadek przypisywany jego bezpośredniej ingerencji.
    Tak samo jak w Remas gdy armia Khorne'a wygrywała, Solkan lub jego awatar się objawił i pomógł pokonać przeciwników. W jednym i drugim przypadku wiara była wcześniej w danym miejscu i po prostu okazała się prawdziwa (czego nie można powiedzieć o bogach co nigdy nie zeszli na śmiertelny padół osobiście).

    @Marika napisał:

    Nagash zabija Usiriana (tym samym powodując zagładę Morra), wchodząc do takiego pocket dimension w Aethyrze, z zamiarem, by przejąć domenę śmierci i władzę nad Shyish.

    Nie wiem czy End Times można nazwać kanonem WFRP, czy raczej kanonem WHB i AoS, ja je rozdzielam i dla mnie 2ed Storm of Chaos miał miejsce na koniec, a nie End Times. No ale nawet gdyby, to rozumiem że zatrzymujemy się na WHB 8ed i nie wchodzimy w AoS? Bo GW sporo rzeczy zmienia pod nowy system.

    No więc w End Times nie ma powiedziane gdzie jest Underworld, jedynie że udało się Nagashowi tam wejść. Nie ma ani słowa o Domenie Chaosu ani o Eterze.

    In another plane of existence, the spiritual form of Nagash loomed over a sea of souls, a place where all souls eventually ventured when their time upon earth has come to an end. The Underworld is a dark, cheerless place, a limbo from which a soul is judged to be worthy to enter into eternal paradise or be sent to eternal damnation for the sins he has committed. Nagash was not some ordinary soul upon this plane, but a mighty colossus, a titan that loomed like a mountain upon the sea of souls.

    Co więcej, nie jest powiedziane czy Usirian (bóg śmierci) i Morr (bóg zmarłych a nie śmierci według 2ed) to ta sama postać. W Age of Sigmar jest bóstwo Morrda, i cześć osób snuje domysły, że to aspekt Morra który przetrwał zagładę - co się stało z Morrem nie jest nigdzie napisane, niekoniecznie on i Usirian to ta sama postać, mogli razem opiekować się tym samym Światem Zmarłych (motyw znany z D&D, gdzie na jednym planie jest więcej niż jeden bóg).

    @Marika napisał:

    Inny przykład: Tzeentch prewencyjnie wsadził do ulthuańskiego Wielkiego Wiru Sigmara, by odciąć go od wyznawców i utrudnić mu gromadzenie potęgi. Jako bóg, czyli byt magiczny, Sigmar miał wielkie problemy urosnąć w siłę i łączyć się z wiernymi, bo — zgodnie z zamiarem Zmieniającego Ścieżki — spora część jego esencji była na bieżąco odsysana do Domeny Chaosu.

    O tym nie słyszałem, nie ma tego nawet na wiki. Generalnie to nie dowodzi że bogowie siedzą w jakiś wymiarach w Eterze, ani że sami są z magii, dowodzi jedynie że potrafią czarować i kontaktują się magią z wyznawcami. W dodatku trochę koślawe to biorąc pod uwagę jak często Sigmar błogosławił swoich podczas walk z Chaosem w czasie tych 2500 lat które rzekomo przesiedział w wirze. To byłoby fajne wytłumaczenie gdyby go zostawili jak w 1ed bez możliwośći dawania czarów swoim kapłanom (co zresztą zmieniono już w 1ed w dodatku).

    @Marika napisał:

    Ogółem, próbujesz przekrzykiwać cudze argumenty i wymuszasz od ludzi, by się niepotrzebnie powtarzali, bo nie jesteś w stanie zrozumieć metatekstu od autorów i upierasz się na swoje naciągane hipotezy zbudowane na cherry pickowanych fragmentach.

    Ja nikogo nie przekrzykuje. Próbuję jedynie wskazać, że nie ma tego w źródłach w dziedzinie o której dyskutujemy (WFRP). W każdej edycji do WFRP tego nie ma, a jesteśmy w temacie lore WFRP a nie w lore Age of Sigmar czy ogólnie każdego Warhammera. Nawet jak wezmę do ręki bitewniaka 8 edycji czy End Times to nie ma tam zdań które podajesz, bo wysnuwasz wnioski nie podane wprost i niekoniecznie prawdziwe. Co więcej, często powołujesz się na End Times które NIGDY w WFRP nie miało miejsca, w WFRP znana nam historia świata kończy się na Strom of Chaos podczas którego Archaon został pokonany a świat przetrwał. Bitewniak zaś kończy się na zwycięstwie Archaona i zniszczeniu świata.
    Jest tu ewidentny rozjazd w kanonie między tym w którą stronę poszedł bitewniak, a w którą RPG.

    A i bardzo istotne: GW nigdy nie nazwało Storm of Chaos non-canon. Nazywają te wydarzenia "alterantive timeline", nie zamykają sobie drogi do rozwinięcia gry w kierunku w którym szła 2ed WFRP, a End of Times w WFRP obecnie po prostu nie ma. Wszelkie teksty o retconie i niekanoniczności fabuły z 2ed WFRP pochodzą od community i forów internetowych.

    @Marika napisał:

    przy Oxyotlu powtarzasz to, co miałam w zamiarze przekazać.

    Spoko, ale nie czytam w myślach, napisałaś że był w Domenie Chaosu 7000 lat, a nie był.

    @Marika napisał:

    bo channelignowanie to właśnie Twoje „bycie przekaźnikiem magii” dla bóstwa

    To nie jest to samo, a opis obydwu iirc jest w 4ed, gdzie kapłani już rzucają modlitwy na Ogładzie, wprost jest powiedziane że kapłan nie ma pojęcia co się dzieje i po prostu prosi boga. Zaś mag poprzez channeling (oparty na sile woli) gromadzi wokoło siebie swój wiatr magii wyciągając go z nitek pływających po świecie. Zdecydowanie co innego i fabularnie i mechanicznie. W 2ed jest też napisane że to co innego, tylko innymi słowami.

    Dyskusje RPG

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    @Piołun napisał:

    No i coś dla samego MG

    text alternatywny text alternatywny

    Co do tego drugiego to znalazłem też jego bardziej wschodnią wersję,
    aż się zacząłem zastanawiać jak wygląda przeciętny Ostlandczyk

    text alternatywny

    Komentarze

  • Przedstawienie postaci
    WiredW Wired

    text alternatywnytext alternatywny

    Gigant (6'5" czyli około 195,5 cm) o proporcjonalnym ciele, długich kończynach i większej niż inni masie mięśniowej. Taran, człowiek czynu. Wielki jak dąb, stąd też ksywa. Zwyczaje świątynne sprawiają, że nosi krótkie włosy i stara się być zawsze ogolony. To nie próżność, a sposób, by uniknąć wszy i kłopotów z myciem się po ciężkiej pracy fizycznej i wojskowych treningach. Za młodu oddany do świątyni, rozwijał ciało i umysł, ale nie zdolności społeczne. Jego postura onieśmiela otoczenie, a erudycja, nawet gdy się stara, nie pomaga złagodzić sytuacji. Z charakteru jest cichy, często zabiera głos ostatni albo gdy go zapytają. Wpojono mu posłuch wobec przełożonych, a nie podważanie ich autorytetu pyskowaniem. Wycofany charakter pomaga mu widzieć więcej niż inni, jest znakomitym obserwatorem. Nie wpada łatwo w gniew, a nawet gdy się zezłości, nie musi nic robić. Mimowolne napięcie mięśni szczęki czy zaciśnięcie pięści często wystarczą, by uspokoić rozmówcę, o ile nie jest to przeor czy inny wysoko postawiony człowiek testujący jego dyscyplinę. Jego skóra jest ciemniejsza niż u ludzi wokół, szczególnie w Ostlandzie na północnym wschodzie. Lekko oliwkowa, niczym delikatna opalenizna, co pasuje do przezwiska Eiche. Włosy ma ciemne, niemal czarne, a oczy piwne.

    Materiały

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    WiredW Wired

    Mi obojętne, ale nawet jak są tylko po lewej to gdy są w jednym stylu i z ramkami to ładnie to wygląda.

    c31dd6e1-3d56-4ffe-a7ba-81fd2c2a3034-image.jpeg

    Zatem jak @piołun ma talent i chęci to niech czyni magię photoshopem, gimpem czy czego tam używa 🙂
    W posty też możemy je wklejać, ale nie wiem czy to nie będzie duplikowaniem tego co po lewo w miniaturce.

    Komentarze

  • WFRP 1-5ed: lorowe rozkminki
    WiredW Wired

    @Marika nie widzę podstaw do tego co napisałaś w podręcznikach do WFRP, a ani w WHB, skąd te teorie?

    • Stary WHB sugeruje że Pradawni to Old Slann, inteligentna rasa podróżująca przez kosmos co przybya na planetę -10000 KI, zmieniła jej orbitę i los. Dlatego elf w rozmowie z człowiekiem mówi że Pradawni to nie bogowie. W nowszych to czy Old Slann i Pradawni to te same istoty się rozmywa. Mówimy, więc najprawdopodobniej o rasie tak zaawansowanej technologicznie i magicznie że może zmieniać orbitę znanego świata, modelować terrę i tworzyć nowe rasy. ALE to nadal śmiertelnicy co mogą umrzeć i prawdopodobnie jako rasa wymarli, NIE bogowie.
    • Nie ma żadnego ABSOLUTNIE ŻADNEGO tekstu co sugeruje, że bogowie prawa/porządku istnieją w domenie chaosu. Każdy podręcznik co pokazuje domenę chaosu i znajome lokacje co w niej "pływają" nie zawiera niczego związanego z bogami prawa. 1 ed WFRP sugerowała, że pojawili się oni w tym samym czasie co bogowie chaosu, niczym yin i yang, ale kolejne od tego odeszły.
    • Elfy wierzą, że ich główny bóg wygnał lub dogadał się z innymi bogami by nie ingerowali mocno w świat śmiertelnych i odeszli do różnych boskich wymiarów, nigdzie jednak nie ma informacji gdzie te wymiary/enklawy są, za to lore pokazuje że poszczególni bogowie mają Asuryana w dupie, albo dotyczy to jedynie elfich bogów lub to jednak ściema, bo Tileańczycy mają pisma o bezpośrednich ingerencjach i Solkana i Myrmidii w czasach przedimperialnych.
    • Opinie ludzkich magów i kapłanów są tak samo wuja warte, za krótko żyją, a wystawienie tylko na jeden wiatr im zmienia i osobowość i percepcję (generalnie mutują w kontrolowany sposób co się nazywa znamieniem wiatru).
    • Natura bogów nigdzie nie jest opisana, nie można powiedzieć że to istoty magicznie. To że domena chaosu jest odbiciem psychicznym istot rozumnych to HIPOTEZA jednego z ludzkich kolegiów magii, inne kolegia jak i elfy się z tym nie zgadzają. W dodatku wiele podręczników opisuje Bogów Chaosu inaczej niż pozostałych (w sumie chyba jako jedynych zależnych od ludzkich zachowań i emocji, stąd Inwazje i ingerowanie w świat śmiertelnych).
    • Oxyotl (ten lizardman) NIE spędził w Realm of Chaos tysięcy lat, możliwe że spędził tam sekundę, po prostu czas tam inaczej płynie i jak wyszedł z niego to znalazł się 7000 lat do przodu w znanym świecie. Był kiedyś taki film gdzie turyści odprawili rytuał i przenieśli się do innego wymiaru gdzie baśnie były prawdziwe, myśleli że byli tam kilka dni a Ci którym udało się przeżyć dowiedzieli się że minęło 15 lat. Oxyotla spotkało to samo, ile był w Domenie Chaosu nigdzie nie podano (a info że go demony nie zabiły bo jego naturalny kamuflaż działa i tam mnie nie przekonuje, no ale cóż...)
    • według podręczników WFRP kapłani wyglądają inaczej w wykrywaniu magii bo nie koncentrują wiatrów magii a proszą boga o dokonanie magii, to inny proces, są niczym przekaźnik magii a nie jej źródło. Co więcej ich zdolność wykrywania magii według Księgi Zbawienia jest też zależna od ich wiary, czyli można domniemywać, że to co widzą też jest zależne od boga w jakiś sposób.
    Dyskusje RPG

  • [D&D 5.5e 2024] Adventure Path: Carrion Crown. The Haunting of Harrowstone
    WiredW Wired

    No u mnie to zajmie po prostu więcej czasu, bo nie mam nic.

    Archiwum
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa