Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
WiredW

Wired

@Wired
Informacje
Posty
327
Tematy
3
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    - Same problemy? - powtórzył jakby smakując opinię Kappela
    - Zamieszanie i owszem, ale czemu od razu problemy? - dopytał
    Kappel skrzywił się, jakby niziołek właśnie włożył mu palec w ranę. Wyglądało na to, że karczmarz miał już w życiu jakieś przykre styczności z Łowcami Czarwonic.
    - Bo z Łowcami zawsze są problemy, panie nizioł - mruknął - Jak winny jest winny, to pół biedy, bo spłonie winny. Jak winny jest niewinny, to też spłonie, dla wygody takiego kapelusznika.
    Elsbeth rzuciła mu krótkie spojrzenie, ale tym razem go nie poprawiła.
    (...)
    - Wilk to zwierzę Ulryka. Mówi się, że watahy wokół chronią nasz siół i raczej to racja. Jeśli masz olej w głowie i nie chcesz, żeby potem nocą śnił ci się Pan Zimy z toporem nad łóżkiem, to nie tykasz wilków (...) - opisywał karczmarz
    - Doprawdy? Myślałem że tylko białe wilki mają ten status, nawet kapłani Ulryka by pokazać swoje męstwo polują na wilki i noszą ich futra, czyż nie? Znaczy ja się nie znam, ale kapłana Ulryka w Gruyden widziałem i zawsze chętnie o wierze i filozofii rozmawiam, wszak w tych ciężkich czasach co nam zostaje poza wiarą - zapytał o miejscowe wierzenia, co innego mówiono na południu, może własnie ten lokalny folklor i wierzenia były podstawą donosu urzędnika...
    Kappel potarł palcem bok kubka zanim odpowiedział.
    - Pewnie, że kapłani Ulryka noszą wilcze skóry. Pewnie, że próba z wilkiem to rzecz godna, jeśli kto ma siłę, odwagę i błogosławieństwo. Tyle że co innego kapłan albo łowca, a co innego chłop z siekierą, któremu się zdaje, że jak ubije wilka pod lasem, to będzie panem zimy.
    - Wilka nie zabija się lekko – wtrąciła Elsbeth ciszej. – U nas tak mówią.
    Kappel skinął głową, zadowolony, że żona znalazła prostsze słowa.
    - Otóż to. Nie chodzi o to, że wilka tknąć nie wolno nigdy. Ulryk lubi próbę sił. Ale bez potrzeby? Dla skóry? Dla przechwałki? Nie. Tego się tu nie robi. Wilk jest zwierzęciem Pana Zimy. Jeśli zabijasz bez powodu, to może i nikt cię nie ukarze, ale my tu mamy swoje przesądy Panie nizioł. Nie ważne czy wilk biały, czy zwykły.
    Urwał, jakby sam uznał, że temat się wyczerpał.
    - Może w Gruyden gadają inaczej. Tam mają swoje zwyczaje, my mamy swoje.
    - Zapewne Panie Kappel, każde sioło ma swoje, ale nie do każdego zajeżdża Łowca Czarownic, tak se dumam, z jakiegoś powodu tu przyjechał, a odstępstwo od powszechnej w Imperium wiary brzmi dla mnie najsensowniej. Choćby to było jakieś głupie nieporozumienie powiększone przez plotki do niebezpiecznych rozmiarów - rzucił na koniec i uprzejmie się pożegnał. Nie chciał ich już więcej męczyć pytaniami, a i tak w tym temacie najwięcej wywie się od kapłana.

    https://i.imgur.com/BsVqiZn.png

    Tomasimo nie znał Łowców Czarownic, nie widywał, znał jedynie opowieści, mrożące krew w żyłach, zamykające okiennice opowieści o fanatykach bezlitośnie tępiących zakazane kulty i mutantów, działających często w myśl zabijcie wszystkich Bóg rozpozna swoich. Toteż dotychczasowa postawa Sneidera mocno go nie zaskoczyła. Widać zastraszanie miejscowych to był ich klasyczny modus operandi.
    W prywatnych rozmowach jednak Klaus wydawał się być człowiekiem surowym ale rozsądnym, wiedzącym że ludziom dużo się może wydawać, wyobrażać, a i swoje prywatne niesnaski sąsiedzkie mogą nim rozgrywać. Mówił o śledztwie, o sprawdzeniu donosów, toteż jak dobry żołnierz zaraportował mu o słowach dziecka. Nic wielkiego, informacja o tropie. Dopiero wieść od Pietera zjeżyła mu lekko włosy. A co jeśli się mylił?

    Niziołek rano wstał żwawo czując zapach domowego jedzenia, o śniadaniu nikt mu dwa razy przypominać nie musiał. Jadł obficie, podwójna porcja owsianki, jabłka, rozgrzewający ciało podgrzewany cydr.
    Ku zaskoczeniu wielu był w pełnym rynsztunku choć bez plecaka, oporządzony i gotowy do wyjścia. Spodziewał się, że Sneider od rana zaprzątnie ich porządnie do pracy, toteż jako żołnierz stawił się przygotowany należycie jak na wojskowego przystało.

    Z ciekawości po wypiciu kufla nalał odrobinę z bukłaka, chcąc obejrzeć jak ta mętna woda wygląda w świetle dnia. Upił łyk sprawdzając czy da radę pić i czy nie smakuje dziwnie. Wolał przetestować na sobie zanim da Tyciemu gdzieś w czasie postoju. Jeśli smakowała źle wypluł ostentacyjnie i zapytał Kappela o to czy testował ostatnio wodę ze studni, bo nabrała dziwnego posmaku.

    Dopiero gdy Sneider się odezwał niziołek zareagował, w przerwie między kęsami.
    - Spaliście dobrze Herr Sneider? Noc spokojna? Nic Was nie niepokoiło?
    - Nic mi do Waszych metod śledczych, ale skoro nas angażujecie to wolałbym wiedzieć więcej niż mniej.

    Tomasimo nie spodziewał się by sankcjonowany łowca zamierzał im się tłumaczyć, ale liczył że jak nie teraz to później znajdzie czas na szczerszą rozmowę, gdy Klaus skończył mówić a niziołek jeść półczłowiek rzucił do psa:
    - Tyci złap trop Klausa - wskazując na Klausa, pies ku zdziwieniu łowcy dopadł go swoim czujnym nosem po czym wrócił posłusznie do halflinga.

    Po śniadaniu i wymianie grzeczności z wszystkimi wyszedł do stajni przywitać się z swoim kucem i sprawdzić czy ma wszystkie co mu potrzeba, gdzie spotkał Pietera:
    - Prędzej czy później dowiemy się czyja to krew. Zobaczę czy w tym mrozie Tyci wywęszy gdzie był nocą, o ile zostanie w karczmie to jest szansa, że pójdzie tam gdzie był, a nie gdzie jest.
    - Zamierzam odwiedzić kapłana i dzieciaka jak i matkę co nas zaczepili wieczorem - stwierdził zostawiając Falkowi decyzję czy idzie z nim - jak są tu jakieś dziwne kulty to pewnie kapłan o nich wie, poza tym karczmarz i jego żona dobrze o nim mówią, zatem pewnie będzie miał na uwadze dobro sioła i jego ludzi.
    - Nie podobają mi się metody Sneidera, może są skuteczne, ale strach często wiąże języki równie mocno co rozwiązuje, kwestia ludzi, nie każdego da się zastraszyć, a i nie każdy zastraszony mówi z sensem w obawie o własne życie, a są i tacy co w obawie o własne życie sięgają po miecz. On chyba zapomina, że jesteśmy raptem garstką podróżnych i to w większości nieżołnierzy.

    Rozgrywka

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    @Piołun napisał:

    Bukłak: Woda faktycznie do uzupełnienia w wiosce easy, więc ok. Korzystasz za studni w tym przypadku tak?

    W sumie tak, śniegu jeść nie chcę, choć jak pytasz teraz się boję że mnie coś wciągnie do środka 😄
    Wezmę od karczmarza 1/3 bukłaka cydru i dodam orzeźwiającej wody ze studni (proporcji nie pamiętam, ale kojarzę że już w starożytności zaobserwowano że sama woda sprawia że bukłak butwieje i dodawano wino).

    Komentarze

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    @piołun Moja postać nie je wilczyzny, a swój prowiant zabrany na drogę, obrok daję też koniowi Pietera zanim ruszymy. Daj proszę znać ile odliczyć z karty za te dwa dni podróży. Bukłak uzupełnię w wiosce.

    Komentarze

  • Rekonesans Karak Varn - komentarze
    WiredW Wired

    @gladin również wielkie dzięki za fajną sesję w krasnoludzkich klimatach! 🙂 😄
    Oraz wszystkim graczom za ten prawie rok przygód 😄

    Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    Tomasimo przejął wartę po Morizie i w ciszy, z psem u boku obserwował otoczenie, rozmyślając jaki świat przyszło im odziedziczyć po wojnie. Plugastwo w lasach, ruiny w obejściach, całe wioski wycięte w pień. Tragedia. Jak zawsze najgorzej ma państwo na terenie którego toczyła się wojna. Może powinni więc najechać Norskę? Tam stawiać warownie? Bliżej wroga...

    Dumał paląc fajkę i w ciszy obserwował wiatr przerzucający śnieżny pył. Tytoń niestety nie głuszył zapachu spalanego alfy, chorego, gnijącego a pewnie i zmutowanego cielska wielkiego basiora. Największy z nich, to też ciekawe, najsilniejszy z nich pierwszy uległ zmianom, zupełnie inaczej niż w przypadku chorób gdzie zdrowy wielki chłop o sporej tężyźnie fizycznej zwykle choruje później niż mały, wychodzony i osłabiony żebrak.

    Zależność warta odnotowania... na szczęście był mały, nawet jeśli dość wysoki jak na niziołka.
    Obudził Pietera na kolejną zmianę, obmył siebie i psa w śniegu na tyle na ile dało radę i widział w nocy, po czym schował się z Tycim do małego namiotu. Ustawionego w poprzek wejścia do pieczary, tak by ewentualny wiatr dął w jego bok. Nieduża wielkość konstrukcja, podwójny koc wypełniony wełną oddzielający ich od zimnej skały i futro psa obok szybko przełożyły się na ciepło, komfortowe na tyle by wreszcie usnął.

    Dopiero rano wychylając łeb z powrotem na nieżyczliwy świt przypomniał sobie jaką mają porę roku. Mróz po nocy trzymał srogo wykrzywiając ich twarze w grymasie niezadowolenia, słońce wstało niedawno i nie zdążyło jeszcze ogrzać choć odrobinę okolicy, a ognisko przygasającym ogniem prosiło o nowe drwa.
    Tomasimo wodą z odrobiną wina z bukłaka przemył twarz, jak co rano wyjął swój przybornik do brody i przejrzał się w nim poprawiając zakręconego lekko wąsa olejkami, chroniąc swój bujny zarost przed mrozem.
    Nalał psy wody z bukłaka do drewnianej miski i zostawił kilka kawałków suszonego mięsa obok, samemu pijąc bezpośrednio z niego i zagryzając tym samym mięsem. Z worków zwisających po bokach kuca wyjął obrok i rozsypał przed swoim i Pietera wierzchowcem. Po czym usiadł przeżuwając posiłek i ogrzewając się przy nowo rozpalonym ogniu. Tej nocy spał w zbroi, w ubraniu, po wojskowemu, ale że dopiero pierwsza dobra to raczej jeszcze nie śmierdział. Dzień góra dwa i będą w karczmie by się porządnie odświeżyć - pomyślał.

    Przed ruszeniem w drogę Łowca Czarownic zażyczył sobie inspekcję swojego nowego oddziału, a szczególnie dłoni.
    - Myjcie łapy po każdej takiej walce. Dobrze wam radzę - rzucił tylko. - Lepiej zedrzeć skórę z palców, niż czekać, aż zacznie schodzić sama.
    - Niech żyje muszkiet i Hochlandzka myśl techniczna! - odrzekł pogodnie Tomasimo, który tak samo jak jego kompan z wojska walczyli bronią dystansową, co prawda nie palną, ale na jedno wychodzi, wojna ich już nauczyła... poza tym chciał rozweselić zebrane towarzystwo, żołnierzy nie powinno się tak straszyć bo stracą zapał do walki z plugastwem.

    text alternatywny

    Powoli, aczkolwiek skutecznie, dzięki mapie, zbliżali się do wioski. Droga była nużąca i zimna, a po wydarzeniach nocy nikomu z nich na rozmowy się nie zbierało. Toteż podróżowali w milczeniu.
    O ile sad i sezonowe wytaczanie cydru nie zrobiły na Ashfieldzie wrażenia, to sama wioska z starym dębem obwieszonym kłami już tak. Przestroga czy pamiątka? Obejrzał się na kaplicę po drugiej stronie i nagle zrozumiał. Pewnie składają Ulrykowi ofiary z wilka. Słyszał że kapłani Ulryka w zwyczaju mieli nosić futra własnoręcznie ubitego zwierza, pewnie więc i na różne święta mieli podobne zwyczaje. Interesujące.
    Hm... zasępił się niziołek. Tomasimo był przesądny, dopiero co ich zaatakowało stado zmutowanego wilka. Czyżby omen problemów jakie mieli spotkać w tym siole? Nic jednak reszcie nie powiedział.

    Zmierzchało, robiło się coraz zimniej a dzień wcale do ciepłych nie należał. Jakby z najeźdźcą do Imperium wkroczyła Norska pogoda, ta jednak najwidoczniej nie chciała szybko odejść. Ulubiona pogoda Ulryka -pomyślał Tomasimo.

    Odprowadził kuca do stajni, sypiąc mu trochę więcej obroku, spisał się, mógł wreszcie w cieple odpocząć.
    Następnie wkroczył do karczmy sam się ogrzać. Wnętrze było niskie i zadymione, ale dzięki temu mniej ognia było potrzebne by ogrzać domostwo. Szerokie palenisko zapraszało płomykami i żarem jaki od niego bił, zaś rozgrzane powietrze unosiło się do góry, ogrzewając piętro gdzie spali goście.

    Zapowiadało się miło, przez chwilę, potem odezwał się Sneider. Złotousty jak na łowcę czarownic przystało. Jak chciał miejscowych wystraszyć to już mu się udało, do rana cała wioska będzie o nim szeptać.
    Zastraszony karczmarz zabrał urodziwą żonkę na zaplecze i zaczął się uwijać, goście uciekli. Jeśli liczyli na poznanie kogokolwiek lub czegokolwiek o wiosce przy kufelku cydru to mogli zapomnieć.
    Na koniec z kluczami do izb podszedł do nich Klaus oddając im jeden z nich i upominając o wartach.
    - Jak warty to na korytarzu, skoro chcesz osobną izbę - odrzekł ściszonym głosem niziołek - oby wewnętrzne okiennice dało się zamknąć.
    - Co do pytań, na piętrze Ci powiem.

    Gdy weszli do izby Łowcy Tomasimo opowiedział historię z dzieciakiem ostrzegającym przed kaplicą i że zamierza tam się wybrać po posiłku i zagadaniu do karczmarza, nie czekając na poranek. Przemilczał, że dlatego że Klausa kapelusz jak i sposób doboru słów zbyt wiele osób nie skłoni do serdecznej rozmowy, na jaką liczył.

    Gdy już dobrali łóżka, zaryglowali okiennice, zostawili plecaki i torby a Heinz zaczął swoją wartę zszedł z Tycim na dół, prosząc o kufel cydru i miskę wody dla psa, zagadując do karczmarza i jego małżonki jeśli była obok.
    - Wybaczcie kapelusznikowi dobry człowieku, nerwowy jest bo zeszłej nocy napadły nas wilki. Jeden z nich chory był, paskudnie, a wiecie jak jego zakon patrzy na świat, wszędzie próbują dojrzeć więcej zła niż jest na świecie. - powiedział niziołek lekko uśmiechając się znad kufla.
    - Wyśpi się w ciepłym to spogodnieje. Najął nas do ochrony na szlaku. Słusznie bo po wojnie jeszcze mniej bezpieczniej na drogach i bezdrożach niż wcześniej. Płaci też dobrze, więc o interes nie macie co się martwić - dodał patrząc czy pocieszy tym karczmarza.
    - Nalejcie sobie też cydru dobrodzieju, i małżonce, dzień się skończył, ja stawiam - rzekł Tomasimo wyciągając szlam, bo nie był pewien czy wierzą że im Łowca na koniec zapłaci.
    - Wasze sioło oddane Ulrykowi jak widzę. Lata już będą jak z kapłanem Ulryka rozmawiałem. W Gruyden bo ja z południa. Macie tu miejscowego kapłana?
    - Obrazi się gdybym go teraz odwiedził i zapytał czy w tym ataku wilków jaki omen się nie kryje? - zapytał sondując co sądzą o chodzeniu późnym wieczorem do świętego przybytku, o czym wspomniało im dziecko spod karczmy.
    -Ten dąb na środku wioski z wstążkami i kłami robi wrażenie, wybaczcie laikowi, bo ja na wierzeniach się mocno nie wyznaję, one ku pamięci czy z jakiego powodu?
    - Bezpiecznie tu w ogóle? Coś się ostatnio ciekawego działo? - ciągnął za język niziołek na tyle na ile skorzy byli do rozmowy, chcąc by jego pogodna natura i chęć do wydawania pieniędzy zmazała kiepskie wrażenie jakie wywołał łowca czarownic, a gdy kufel był pusty wziął Tyciego i wyszedł na zewnątrz, zbić chłodem efekt alkoholu, obejść zajazd i zobaczyć czy kto się karczmą po ich przyjeździe nie zainteresował. Goście co wyszli pewnie już rozpowiedzieli każdemu kogo spotkali kto do ich wioski zawitał. Zamierzał też pochodzić po wiosce trochę, porozmawiać jak kogoś spotka, przyjrzeć się kłom i póki noc na dobre nie zapadła zapukać do kaplicy. W przeciwieństwie do ludzi całkiem dobrze widział nocą. To dawało mu jakąś przewagę o tej porze dnia.

    Rozgrywka

  • AI w językowej służbie MG
    WiredW Wired

    Popieram tu @gladin, spróbujcie dziś nauczyć się wiersza na pamięć czy przypomnieć używane numery telefonu, kiedyś to było normalne że pamiętasz ich z 10, dziś? Bez podręcznej pamięci w telefonie jesteśmy zgubieni.
    Z AI będzie tak samo, coraz mniej będziemy sami analizować, aż przestaniemy być zdolni do analizy.

    Dyskusje RPG

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    WiredW Wired

    22 Durgzet, 7035, po północy

    W kopalni Khazid Aldum.
    Przy wrotach do kopalni

    Ogień pożyczonej lampy dawał słabe światło rzucane na drzwi, które od tej strony wyglądały bajecznie.
    Sztaby-rygle od wewnątrz były wbudowane w mechanizm zabezpieczający, były mniejsze ale miały inną funkcję,
    część wysuwała się na zewnątrz, opierając o skały i blokując zawiasy, część zaś łączyła w środku, wzmacniając drzwi wewnątrz, choć i same zewnętrze robiły blokadę uniemożliwiającą otwarcie ich. Tym bardziej przy ich ciężarze. Sztaby były łączone z zębatkami które miarowo stukały gdy przesuwał je po prowadnicach, prawdopodobnie więc mechanizm był rozszerzony o niewidoczne z zewnątrz elementy, jak metalowe pręty wchodzące w skałę lub może automat który ruchem listw zębatych nadałby ruch ryglom. Niestety nic więcej nie dał rady znaleźć.

    Problemem zaś, był środek drzwi, okucie i drewno było wykrzywione na zewnątrz, do wyjścia. Jakby ktoś chciał się wydostać zamknięty w środku. Ktoś bardzo silny... Nie widział śladów pazurów ale zanim zaczął pracę dokładnie obejrzał drzwi i wygięcie. Otworzył je na chwilę, wcześniej stawiając latarnię za plecakiem by nie świeciła zbyt na zewnątrz, i sprawdził również z drugiej strony, by się upewnić czy nie ma innych śladów. Spojrzał też w stronę budowli goblinów z lunetą, tak z przezorności.

    Zamknął wrota i przystąpił do nader hałaśliwej pracy. Musiał rozgiąć i rozszerzyć, albo rozerwać, prowadnicę po jednej ze stron przy łączeniu wrót, tak by jej wygięcie w prostopadłą stronę nie blokowało ruchu sztaby-rygla. W najgorszym wypadku urwie cały fragment przymocowany do drewna, ale liczył że po prostu ciosami kilofem i młotem rozegnie lub rozpruje stary metal.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    Huk broń palnej i znajomy swąd prochu rozległ się po prawicy Tomasimo gdy Klaus wycelował w zmutowaną bestię. Był blisko nich, zdecydowanie za blisko. Z tej odległości niziołek czuł zapach jego gnijącego mięsa. Czy był tak zwanym ożywieńcem? Martwym funkcjonującym jedynie dzięki magii, mimo że paść dawno temu powinien? A może moc Niszczycielskich Potęg dała mu nienaturalną odporność na choroby i zepsucie i mimo gnicia części własnego ciała trwał, niezważając na wyniszczające go od wnętrza choroby i robaki? Zielonkawa gęsta ślina ciekła po jego kłach niczym szlam z miejskiego wychodka odprowadzany do rzeki. Widok jakże obrzydliwy. Dobrze, że jeszcze nie jedli bo od tego widoku i zapachu zanosiło się na wymioty.

    Tomasimo czuł strach, nie przed ugryzieniem ale przed chorobami jakie to bydle mogło roznosić, przed skutkami ugryzienia w które mogła być wplątana zgubna czarna magia Chaosu. Nic dziwnego że konia nie tknęły normalne wilki, pewnie jego krew toczyło już to samo plugastwo. Swąd chorej posoki niewyczuwalny dla ludzi czy niziołków mógł być przecież aż nazbyt oczywisty dla czułych nozdrzy zwierząt.

    Pozostałe zwierzęta nie wskazywały oznak mutacji czy chorób, ale niziołek podejrzewał że proces obecny u przewodnika stada był już w jakiejś fazie i w ich organizmach. Kto z kim przystaje takim się staje, a naturalna u tych psowatych walka o przywództwo na pewno kończyła się ranami z tej zaplutej zielonkawą śliną gęby.

    Klaus wycelował i trafił zmutowaną bestię w czerep, zdzierając z jej łba sporo skóry i gruchocząc kości, kula jednak nie trafiła prosto a basior nadal stał, udowadniając im że nie należy do świata zwierząt. Dopiero ponowne trafienie z procy Tomasimo, zagnieżdżające w czaszce otoczak i uszkadzające mózg położyło potwora. Ku uldze niziołka.

    Jego towarzysze zareagowali błyskawicznie, nie dając wilkom czasu na reakcję, zszokowane utratą lidera i przejęciem inicjatywy przez ich przyszłe ofiary zwierzęta dały się położyć w kolejnych dziesiątkach sekund. Nie minęła minuta gdy ostatni z nich leżał na ziemi.

    Teraz gdy mogli się przyjrzeć ich ciałom widzieli, że poza mutantem reszta sama ledwo stała, ich ciała były wychudzone, kości na żebrach można było policzyć patrząc z daleka. Głód musiał je trawić od dłuższego czasu, nic dziwnego że mimo ognia zdecydowały się na atak. Miały wszak do wyboru to, lub konanie z głodu na mrozie.

    Niziołek rozejrzał się po okolicy, próbując w ciemności wyłowić wzorkiem resztę watahy, o ile jakaś reszta była. Nic jednak na horyzoncie nie przyciągnęło jego wzroku.

    - Gnijący za życia? - zapytał Klausa zbliżając się do przywódcy stada - Czy żywy trup? - dodał zawieszając głos, słyszał o tych koszmarach ale byłby to pierwszy raz gdy miał z takim do czynienia.
    - Chwała Ranaldowi że nikogo z nas nie ugryzł, nawet nie chcę myśleć jak taka rana by się paprała, o ile w taką pogodę w ogóle byśmy kogoś w chorobowej malignie dowieźli do wioski żywego. Co za przeklęte czasy.
    - Musimy to spalić co nie? Żal drwa, ale raczej trzeba - zauważył niziołek.
    Na te słowa Łowca Czarownc nic nie odpowiedział, jedynie z determinacją chwycił zwłoki bestii za łapę i przeciągnął dalej od namiotów, a następnie z juków wyciągnął flaszkę oliwy. Spalił zwłoki maszkary modląc się przy tym do Sigmara. Dobrze, że było dalej od obozu, Tomasimo nie chciał nawet oddychać tym co się z jego cielska będzie ulatniać.

    - Widzisz Tyci co to za dziwa po świecie chodzą - rzekł po pracy niziołek siadając przed swoim namiotem obok psa. Potarmosił jego łeb chwaląc czule psinę za walkę, po czym siedział patrząc w ogień, karmiąc suchym mięsem siebie i dzielnego towarzysza.
    - Wam też winszuję - wzniósł bukłak z wodą zmieszaną z winem w kierunku towarzyszy w geście toastu - rad jestem, że podróżuję wśród tak dzielnych wojów - powiedział po czym upił z bukłaku niczym z pucharu.

    - Wezmę kolejną wartę, kogo budzić po? - zapytał zebranych, z których część wzięła się za skórowanie wilków, a inni szykowali posłania. Trochę miał obawy czy te pozbawione skór okrwawione cielska nie zwabią zapachem kolejnej watahy, ale może obędzie się bez walki i po prostu las do rana posprząta cielska na granicy łuny ogniska. Nie zamierzał płoszyć na siłę zwierząt, gdyby któreś chciało położyć na nich kły, byle nie na obozowiczach. Sam by tego mięsa nie jadł, na widok szefa tej bandy wilków miał duże wątpliwości czy reszta stada jest jadalna.

    Rozgrywka

  • Rekonesans Karak Varn - komentarze
    WiredW Wired

    Hmm...

    @ArchiwumX napisał w Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn:

    Czcigodny Kragg Ponury urodził się ponad tysiąc lat temu, a kopalnie Khazid Aldum dawi utracili dwa tysiące lat temu.

    Rzucę trochę szczegółów.

    1. W 1ed znajdujemy info że w 2512 KI, Kragg the Grimm ma 1620 lat, ale też że w 892 KI wykuł swoją pierwszą runę, a nie że się urodził. Zatem powiedzmy obecnie ma te 1620+-100 lat.
    2. Kopalnię dawi utracili najpewniej wraz z Karak Varn (na sieci jest niepotwierdzone info o połączeniu kopalni z twierdzą) gdy doszło do trzęsienia ziemi, zalania Karak Varn i ataku zielonych i szczurów. 1ed WFRP przypisuje temu wydarzeniu rok -1499 KI, w 4ed WFRP Karak Varn jest wymieniony na liście twierdz utraconych w latach -1499 <-> -1367 KI. Przyjmując rok z 1ed kopalnię utracono 4010 lat temu.
    3. Możliwe, że przyczółek jaki założył Kadrin Redmane i z którego wydobywał gromril to ta sama kopalnia (nie ma szczegółów, w kalendarzu 4ed z DPG w ogóle nie ma wyprawy Kadrina), wtedy odzyskano tę kopalnię w -1185 KI (3696 lat temu) i ponownie utracono w -1136 KI (3647 lat temu)
    4. Kolejna odnotowana w 1ed wyprawa do Karak Varn jest w 684 KI, gdy Dorin i Katalin odnajdują Topór Daila w głębinach pod ruinami Karak Varn i zwracają go Wielkiemu Królowi Finnowi Zgorzkniałemu w Karaz-a-Karak, ale bez słowa o kopalni.
    5. Z ciekawostek jakie znalazłem przy okazji w 657 KI Thori Gundrikson odkrywa gromril w jaskiniach na zachód od Czanej Wody. W przeciągu kolejnych lat, krasnoludy wydobywają olbrzymie ilości cennej rudy. Inżynierowie z Zhufbar konstruują napędzane hydraulicznie ciężkie maszyny i pompy by zwiększyć wydobycie i szybkość przetapiania, ale mowa o jaskiniach a nie kopalni, chociaż może gdzieś w pobliżu.

    No więc jeśli przypisać te ostanie kopalni a nie jaskiniom jak jest w poderku S&S do 1ed, to mamy te 1855 lat, inaczej mowa o dużo wcześniejszym okresie tj. -1136 KI i ponad 3500 lat od teraz)

    @ArchiwumX napisał w Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn:

    Chodzi o to, że w czasie młodości czcigodny przywódtca dawich mógł uczestniczyć w wyprawach w ten region czy też wytworzyć runiczny miecz,

    Kragg Ponury nigdy nie był przywódcą dawich. To kowal run. Choć mógł być przywódcą jakiejś wyprawy, czemu nie.

    Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy

  • Rekonesans Karak Varn - komentarze
    WiredW Wired

    @Dekline hehe, teoria się dużo nie zmienia, wciąż przesyłamy sygnały, zmieniają się narzędzia i interfejs 😉
    kiedyś naciśnij odpowiednio mocno guzik co przełoży ciśnienie (zgodnie z prawem Pascala) i otworzy ciężką zapadnię, teraz naciśnij klawisz co uruchomi funkcję która wyśle sygnał do aktuatora i otworzy zapadnię 😄

    Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy

  • Rekonesans Karak Varn - komentarze
    WiredW Wired

    @Gladin napisał w Rekonesans Karak Varn - komentarze:

    Nie wiem jeszcze, jak Hagridowi uda się zablokować wejście, muszę nad tym pomyśleć.

    może znajdzie otwór w który włoży rękojeść kilofa. co uruchomi maintenance mode i odsłoni elementy oraz pozwoli je poprzekładać tak by pasowały?

    Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy

  • Rekonesans Karak Varn - komentarze
    WiredW Wired

    @Gladin napisał w Rekonesans Karak Varn - komentarze:

    Czy ktoś podejmie próbę zamknięcia wejścia?

    Ja się tym zajmę, obejrzę wrota i jak nie dam rady zasuwom to ogarnę kilofem uszkodzenie zawiasów.
    Reszta niech w tym czasie radzi gdzie i jak iść.

    Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy

  • Młot Wieków. Rekonesans Karak Varn
    WiredW Wired

    22 Durgzet, 7035, po północy

    W kopalni Khazid Aldum.
    W hali kopalnianej rozchodzącej się na odnogi, w świetle ogniska z ławy.

    - Jesteś pewien - dopytał Galeba Rhyn powoli się uspokajając.
    - Spłoszyliśmy nietoperza, a zaraz potem rozległ się dźwięk, podejrzewałem że może to on wywołał alarm lub co gorsza był tresowany i alarm włączył ktoś kto go zobaczył - wyjaśnił.

    Hagrid pomógł Fenniemu otwoarzyć przejśćie, dalej raportując.

    - Nie znaleźliśmy miejsc na pochodnie, więc rozpaliłem ognisko z ławy, stoły i miejsca do siedzenia są w odnodze obok, za nimi są drzwi.
    - Te wagoniki do zamykania przejścia to całkiem udany pomysł. W około są strzały i znalazł się pęknięty miecz.
    - Na pewno nie są tak stare jak sprzęt w kopalni, ale ciężko mi ocenić kiedy była bitwa.
    - Na trasie bliżej wejścia jest jeszcze jedno pomieszczenie, powrozownia.

    - Przez wrota? - dopytał Othina - czyli zamknąć ich jakoś od środka nie da rady?
    - Kilofy znaleźliśmy, przydałby się młot bardziej, ale dadzą radę, jak się uprzeć zawiasy można popsuć, wrota takie ciężkie że nawet bez barykady raczej mało kto je otworzy gdy zawiasy krzywe, opadać będą i opierać się o ziemię pchane w naszym kierunku, ale łatwo się je wypchnie w drugą stronę. - zaproponował rozwiązanie, bo odcięcie się od goblinów za plecami miało sens - to nam da spokój od myślenia o grobi za plecami.
    - Co do zwiadu, obawiam się Othinie, że niewielu z nas umie się odpowiedni skradać, bardziej do pilnowania danego tunelu lub strażnicy nas szkolono, wypatrywania skradających a nie przemykania w ciemnościach, a samego Ciebie wysłać to bezpieczne nie będzie, więc chyba lepiej iść grupą. Starsi niech zdecydują.

    Archiwum karak varn dawi młot wieków warhammer warhammer 4ed krasnoludy khazid aldum

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    @Zell napisał w Popiół i Śnieg:

    Przepraszam, że mało i chyba większość co Piołun napisał, ale serio nie jestem w siłach by myśleć.

    Jest ok, bez ciśnienia 🙂 Zbieraj siły i odpoczywaj 🙂

    Komentarze

  • [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)
    WiredW Wired

    @MaReenk napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):

    Ja osobiście nie mam z tym problemu

    Sądzę, że nikt nie ma z tym problemu. Trochę nie kumam skąd dostałem minusa do swojego posta za policzenie liczby chętnych graczy i że do 12 nie trzeba nikogo skreślać z slashera inaczej niż patrząc jak go Xenomorph zjada 🙂

    Archiwum alien

  • [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)
    WiredW Wired

    @Ketharian napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):

    Jestem mocno rozdarty pomiędzy chęcią zapewnienia zabawy każdemu, a sesją inwestycyjną w nowych graczy, którzy wniosą do gry świeżą krew i być może zostaną z nami na dłużej (a będąc członkiem grona ojców i matki-założycielki RT muszę brać pod uwagę również taki właśnie aspekt).

    Pamiętając falę multikont na LI to ja bym tak mocno w świeżą krew nie wierzył 😄 ale jak udało Ci się zareklamować sesję i skądś pościągać ludzi to gratulacje i miło powitać nowych 🙂

    @Ketharian napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):

    Wszystkich pozostałych starych i sprawdzonych graczy muszę w tym miejscu serdecznie przeprosić
    (...) (aczkolwiek nadal istnieje limit graczy oscylujący pomiędzy 10 i 12 osób)

    Luz, no hard feelings, chociaż osobiście nie pochwalam, starzy czy nowi userzy to zawsze człowiek co poświęcił swój czas na planowanie postaci i przygotowanie do sesji. Czasem nawet podręcznik kupi jak Ty do IM swego czasu 😉 Przy slasheru i wyrzynaniu postaci to nie ma znaczenia czy startuje tuzin czy mendel 😀
    Tak na szybko licząc, to z tymi którym właśnie podziękowałeś miałbyś równo 12.

    Arthur Fleck - stary user, out 👎
    Macabra78 - nowy user, in 👍 nr 1
    Piołun - nowy user, in 👍 nr 2
    Marrrt - stary user, ale in 👍 nr 3
    Grek - stary user, ale in 👍 nr 4
    Wired - stary user, out 👎
    Nanatar - stary user, out 👎
    Jedrzej Gruszczynski - nowy user, in 👍 nr 5
    Davy Knee - nowy user, in 👍 nr 6
    MaReenk - nowy user, in 👍 nr 7

    plus dwie osoby na privie u Ketha. łącznie 9 osób na chwilę obecną

    Archiwum alien

  • Popiół i Śnieg
    WiredW Wired

    - Wilki przyszły? - dopytał Pietera Tomasimo, bo nie znalazł żadnych ich śladów
    - Ale fakt, mięsa którego leśne zwierzę zimą nie tknie bym nie jadł - zgodził się z przepatrywaczem.

    Przewrócenie martwego konia nie było ani łatwe, ani przyjemne. Zwierzę zesztywniało od mrozu, przywarło do śniegu i lodu, a tam, gdzie krew zmieszała się z białą breją, wszystko trzymało mocniej, niż powinno. Trzeba było zaprzeć się butami, szarpnąć za rząd i włożyć w to trochę siły. Kiedy ciało w końcu puściło, wydało z siebie głuchy, mokry odgłos.

    Druga strona nie przyniosła wielkiego odkrycia. Juki, które znalazły się pod spodem, były częściowo zmiażdżone ciężarem konia, częściowo rozorane pazurami albo kłami. Skóra stwardniała od mrozu, szwy popękały, było widać też parę rozprutych dziur które musiały powstać za sprawką zwierzoludzi. Jeśli było tam kiedyś coś cennego albo ważnego, nic po tym nie zostało.

    - Ładnie go coś rozharatało - ocenił niezbyt fachowo niziołek.
    - To mówicie Panie Heinrich, że amulety guślarskie wśród drzew? - zmienił temat odwracając wzrok od krwi.
    - Nono, odważne stwierdzenie jak na towarzystwo naszego zleceniodawcy, długo w tym siedzicie że taka Wasza pewność? - rzucił pół żartem, przypominając Heinzowi z kim podróżują i zaśmiał się klepiąc go w ramię, choć był pewien że jak przystaną na postój to rudemu do śmiechu nie będzie.

    Co gorsza przez takie gadanie Klaus mógł poczuć potrzebę wzięcia i reszty na spytki, a żaden z nich raczej do zacieśniania więzów z Sneiderem się nie garnął. Mieli zrobić swoje i wziąć kasę, dodatkowe wzbudzanie zainteresowania swoją osobą było zbędne, zdecydowanie zbędne...

    - Kult Taala i Rhyi jest bardzo stary i ma swoje lokalne odmiany, może te talizmany zostawił ten łowca od znaków na drzewie, chcąc na znane mu sposoby odgonić zło co zalęgło się w lesie? - zaproponował mniej bluźniercze wytłumaczenie - niemniej, niech się łowca czarownic im przyjrzy, i ruszajmy, nic tu po nas - dodał i wsiadł na kuca czekając na resztę.

    Rozgrywka

  • [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)
    WiredW Wired

    @Ketharian nie wchodzę w detale bardziej niż to co napisałeś, jedynie sprostowałem błędne info. To są przydatne informacje, jakby ktoś chciał zrobić młodego Meksykanina, to dobrze wiedzieć że Meksyku w tym świecie nie ma. Spoko, już uciekam od polityki 😇

    Archiwum alien

  • [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)
    WiredW Wired

    @Ketharian napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):

    Nie są to nowe superpaństwa, tylko związki na podobieństwo Unii Europejskiej

    • UA to nowe państwo, działa na zasadzie obecnego USA, członkowie to "stany", mają prezydenta, kongres.

    • 3WE to unia państw na wzór UK, nie UE, trzon to państwo powstałe z połączenia UK i Japonii, ta monarchia dyktuje warunki reszcie. 3WE politycznie wygląda jak UK, pożenione królewskie rody brytyjsko-japońskie tworzą rodzinę królewską, która nie ma realnej władzy politycznej ale "long live the Queen" itd. Tak jak w UK realną władzę sprawuje demokratyczny parlament z premierem.

    • UPP to blok państw podobny w funkcjonowaniu do UE i dawna UE, ale bardziej socjalistyczny i bardziej zmilitaryzowany. Powstał gdy Niemcy z Rosją zaczęły bronić swoich kosmicznych kolonii przed 3WE w 2108, Niemcy ściągnęły do niego inne kraje byłego UE, zaś Rosję poparły Chiny a za nimi kilka państwa Azji jak Wietnam. To nie są komuniści jak ZSRR, ale gospodarczo to korporacjonizm, więc wolności gospodarczej nie ma. Flaga UPP to czerwona flaga UE z centralną Chińską gwiazdą 😉

      Na początku lat 80tych (2180-) Francja i Iran odłączyły się od UPP i dołączyły do ICSC (powieści Alien: Colony War i Alien: Into Charybdis), więc ICSC ma swoich reprezentantów na Ziemi.

    Archiwum alien
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa