Przejdź do treści

Świat

Tematy spoza tego forum. Poglądy i opinie przedstawione tutaj mogą nie odzwierciedlać tych, które reprezentują członkowie tego forum.

A world of content at your fingertips…

Think of this as your global discovery feed. It brings together interesting discussions from across the web and other communities, all in one place.

While you can browse what's trending now, the best way to use this feed is to make it your own. By creating an account, you can follow specific creators and topics to filter out the noise and see only what matters to you.

Ready to dive in? Create an account to start following others, get notified when people reply to you, and save your favorite finds.

Zarejestruj się Zaloguj się
  • GladinG

    Mechanika kolejki 3.

    Hagrid za 5 dni uzyska ropiejącą ranę (poranek 26. Durgzet).
    Logrim za 1 (poranek 22. Durgzet) i 6 dni (poranek 27. Durgzet).

    Goblin przy balonie

    Balon goblinem upada z wysokości ok 150 metrów. Nie jest to stricte upadek, bo jednak balon opada, chociaż zdecydowanie za szybko. Chciałbym policzyć obrażenia, jakie otrzyma goblin. Podręcznik (s.166) mówi, że jest to 3 punkty obrażeń za każdy metr upadku + 1K10 (ogólnie, nie do metra) - BWt, pancerz nie ma wpływu.

    Przyjmę dla uproszczenia, że balon opada 5 razy wolniej niż spadający goblin i dla uproszczenia zredukuję wysokość upadku o 5 razy, czyli do 30m. To nie jest zgodne z fizyką pod wieloma względami, ale nie będę się tym przejmował.

    To nadal powoduje 3*30+1K10 obrażeń, czyli prawie 100. Co by to nie był za goblin, rzucamy na tabelę krytyków, bo cóż innego zostało?

    Trzymam się podstawki, nie korzystam z Pod Bronią!. Rzućmy K100, wypada 78.
    Podręcznik nie wskazuje nam na którą lokalizację rzucać, więc losuję drugim rzutem K100=30, czyli prawe ramię.

    Jaki to skutek, ten rzut na 78? Wywichnięty bark, ramię wyrwane ze stawu, ramię jest bezużyteczne i uznawane za stracone.

    Gdybym zastosował z kolei zasady z Pod Bronią! to zapewne zabiłbym tym upadkiem goblina bez jakiejkolwiek szansy na przeżycie, co nie do końca odpowiadałoby moim zamierzeniom.

    Dobra, goblin rzuca na odporność (-20), K100=79 vs 35, to -4PSy. Otrzymuje więc powalenie, utratę przytomności, oszołomienie (do momentu udzielenia pomocy medycznej. Hm... przynajmniej nie krwawi, tyle dobrego dla niego.

    Analizując zapisy podręcznika wychodzi mi, że goblin nie ma mechanicznej możliwości odzyskania przytomności bez testu leczenia. Na stronie 169. bowiem czytamy, że odzyskanie przytomności zależy od sposobu, w jaki została ona utracona i podręcznik odsyła nas do strony 172.

    Na stronie 172. nie ma jednak nic na ten temat poza tym, że osoba mająca stan powalenie może z powodu braku pomocy medycznej uzyskać utratę przytomności. I wtedy będzie mogła ją odzyskać dopiero po udanym teście leczenia.

    No nic, goblin leży, aż krasnoludy do niego podejdą. Nie umiera, nie wykrwawia się, nie odzyskuje przytomności...


    Mechanika kolejki 17. Galeb, test Intuicji na wykrywanie runicznego przedmiotu, test łatwy +40. K100=67 vs 70, drobny sukces. Galeb, test wiedzy (krasnoludy) normalny +20. K100=75 vs 64, porażka.
  • Pipboy79P

    Siemka 🙂 Witam wszystkich na naszym nowym forum 🙂 Dziękuję Santo i obsłudze za ogromną pomoc w ogarnięciu tematu przenosin naszej sesji na to nowe forum 🙂

    • Co do technikaliów. Ja kończę swój urlop. Jutro będzie mój lotniskowy dzień. Więc nieco zabiegany na ten moment jestem.

    • Obecna tura (T 68) nadal trwa. Skończy się jak się skończy. Ale bez przesady, dobrze abym w przyszły lub kolejny weekend mógł usiąść do swojej misiowej tury. Kolejna zacznie się zapewne kolejnego dnia rano więc w obecnej dobrze by było pokończyć wszystkie wieczorno-nocne sprawy.

    • Jak tura będzie skończona to można tutaj przenosić te scenki z doc w post.

    • I chyba tyle na ten moment. Jbc to pytajcie 🙂


    Tura 75 - 2519.07.28; wlt; popołudnie Oki, to mój misiowy post jest To termin na odpis powiedzmy do pt. 05.29. Stan HP Otto 13/13 (zdrowy) Egon 17/17 (zdrowy) Heinrich 12/12 (zdrowy) Stan PD Egon 10 PD za terminowy post Egon 5 PD za reakcję na sen Egon 10 PD za scenkę rozmowy z Łasicą Egon 20 PD za dużą scenkę rozmowy z Hubertem Egon 20 PD za dużą scenkę rozmowy z Juttą Egon 20 PD za scenkę rozmowy z Heynrichem na "Jutrzence" Egon 10 PD za ogólny postęp w queście z rejsem Egon 5 PD za deklarki na nowa turę Heinrich 10 PD za terminowy post Heinrich 30 PD za szlachecką rozmowę z lady Fabienne Heinrich 5 PD za deklarki na nowa turę Otto 5 PD za deklarki na nową turę Otto 2645 + 5 = 2650 PD Egon 1665 + 100 = 1765 PD Heinrich 1140 + 45 = 1185 PD Oki, to w tej turze zaczynamy drugą połowę dnia. Czyli mniej więcej od pory obiadowej i tuż po. @Egon Pi x oko, trójka schodzi z "Jutrzenki" i spotyka Burgund. Jest okazja pogadać we czwórkę nim łotrzyca pójdzie zawiadomić Silnego. Ogólnie to większość zainteresowanych rejsem, spotyka się w "Trzech gwoździach". Bjorn powinien być u Pirory więc tam Egon z Norsmenami powinien wrócić na wieczór/noc. Do Anniki/Fabienne później ktoś może pójść z wiadomością. Rune dowie się od Silnego ocb. A Gezackt przyszedł na obiad do tawerny to jest na miejscu. Scenki są ułożone chronologicznie, są etapy w jakich można pogadać zanim wszyscy się zejdą do jednego stołu. Co do geldów to Juttcie obiecaliście 100 PZ. Wieczorem u Pirory, Lars i Astrid dorzucą się po 20 PZ (czyli razem 40 PZ). Burgund i Silny obiecają, że też się coś dorzucą jak jutro rano przyjdą na wybrzeże. Generalnie w tawernie można obgadać sprawę rejsu czy inne. @Heinrich W południe Heinrich dociera do apteki Sigismundusa. Jego samego nie zastaje. Ale jest Raisa, Lilly i Dorna. Jest okazja aby z nimi pogadać czy pokazać misę czy jeszcze coś innego. Po wizycie w aptece, Heinrich bez przygód wraca do siebie. I w "odpowiednim momencie" przyjeżdżają Fabienne i Petra. I przynajmniej tak na wejściu, starają się zachować te pozory co były wczoraj mówione u Pirory. Jeśli chcesz i czujesz się na siłach, to można pociągnąć obie scenki na raz bo raczej są niezależne od siebie. @Otto Nie było Cię w poprzedniej turze więc w tej mam nadzieję, będziesz miał więcej czasu na pisanie. No ale w zawieszeniu masz poranne sceny z Silnym na ulicy i Teofano w cukierni. Dlatego w tej turze nic o tym nie pisałem. Jest mała retrospekcja z porannej wizyty w hospicjum. Ogólnie wielkie sprzątanie na przybycie lady Odette. W środku dnia, Otto dociera do teatru. Prawdopodobnie po wizycie u Lebkuchenów. W teatrze zastaje Pirorę, Kamilę, Odette i Alionę (ta leśna elfka co była tydzień temu na imprezie po występie). No i co dalej to już w tej turze. I chyba tyle z mojej strony na ten moment. Jak jakieś pytania czy nieścisłości to dajcie znać
  • KrakovK

    PoF logo

    Pogadajmy o Fantastyce: Sztuczna Inteligencja

    Kiedy?
    28.05.2026 (czwartek)

    Gdzie?
    Łódź
    Kawiarnia Coffee OnBoard EC1
    ul. Targowa 1/3

    Za ile?
    0 zł.

    "Pogadajmy o Fantastyce" powraca po krótkiej przerwie i w nowym miejscu!

    W tym miesiącu porozmawiamy o sztucznej inteligencji. Niekoniecznie tej, która opuściła już ramy fantastyki naukowej i wkroczyła do naszego życia. Zamiast tego zrobimy krok w tył i cofniemy się do czasów, gdy AI było bardziej częścią "fiction" niż "science". Jak wyobrażaliśmy sobie sztuczną inteligencję, zanim zaczęliśmy się zastanawiać czy zabierze nam pracę? Weźmiemy na warsztat historie o AI wrogich, przyjaznych i... zupełnie innych. Będzie trochę klasyki, ale nie tylko. Wpadnijcie posłuchać i opowiedzieć o tym jaka jest Wasza ulubiona AI z literatury, filmu, komiksów czy gier.

    WWW:
    https://www.facebook.com/events/1255097563066706/


  • DhratlachD

    Tutaj wrzucamy wszystko to co nam się spodobało, zaciekawiło, czy wpadło w ucho. Po prostu wrzucamy muzykę. Piosenki, utwory instrumentalne... ogólnie pojętą muzykę!

    W formie linku. Można dać krótki opis, ale nie jest wymagany. Jeśli macie jakieś dalsze rekomendacje to z chęcią o nich usłyszymy!

    Aż zacznę:

    Arctic Monkeys - oj, stary zespół... a tutaj? Były Walentynki i już po Walentynkach... ale miłość i tęsknota nie umiera!


    Amorphis — War Band — Hipnotyzujący neofolkowo-metalowy utwór, pulsujący surową energią fińskich mitów i gęstym klimatem tajemnicy. To poetycka pieśń o hartowaniu wewnętrznej siły, pasji tworzenia i uporze.
  • KetharianK

    text alternatywny

    KRZYK PUSTKI


    Rok 2183. Ludzkość sięgnęła gwiazd. Napęd szybszy od światła, robotyczna sztuczna inteligencja, technologie planetarnego terraformingu i dziedzictwo wizjonerów pokroju Petera Weylanda pozwoliły zrealizować marzenia minionych pokoleń o zasiedleniu innych światów. Zrodzone z kosmicznej ekspansji bloki polityczne ustanowiły nowy porządek świata, gdzie sojusze ziemskich mocarstw rywalizują ze sobą w lodowatej pustce kosmosu o cenne terytoria i zasoby. Zjednoczone Ameryki, Imperium Trzech Światów i Progresywna Unia Ludowa wiodą prym w tej ekspansji, nie są jednak jedynymi uczestnikami wielkiej kosmicznej gry. Pozbawione wad przynależności państwowej megakorporacje, dysponujące ogromnymi funduszami, a jednocześnie w dużej mierze wolne od ograniczeń prawa międzynarodowego, stały się godnymi szacunku rywalami w walce, która coraz częściej przechodzi od działań politycznych po brutalne egzekwowanie prawa silniejszego. Weyland-Yutani, Lasalle Bionational czy Seegson to prawdziwi giganci technologiczni, hojnie sponsorujący kolonizację nowych słonecznych układów w zamian za krociowe zyski dla swoich udziałowców.

    Lecz zimna pustka wszechświata skrywa nie tylko zdatne do zasiedlenia nowe światy, złoża surowców i źródła energii. W jej głębi ludzkość natrafia na dowody istnienia pozaziemskiego życia, czasami przybierającego formę prymitywnych bakterii, czasami obleczonego w kształty fascynującej fauny i flory zrodzonej z procesów ewolucyjnych całkowicie odmiennych od ziemskiego wzorca - czasami zaś mającego postać prastarych monolitycznych ruin odnajdywanych na światach, gdzie ludzkość pierwszy raz w swej historii postawiła stopę, pociągających za sobą pytania, na które nikt jeszcze publicznie nie odpowiedział.

    Miliony Ziemian opuściły swoją zniszczoną nadmiernym uprzemysłowieniem kolebkę, by znaleźć nowe miejsce do życia; kolejne miliony przyszły na świat już poza Ziemią, w koloniach coraz śmielej podnoszących temat swojej niepodległości. Surowe warunki pracy w niebezpiecznym środowisku, korporacyjny wyzysk, wybiórcze interpretacje prawa oraz zbrojne konflikty bynajmniej nie zniechęcają ludzi do migracji w coraz dalej położone miejsca we wszechświecie.


    text alternatywny


    Zasady rekrutacji


    Szanowni, chciałbym Was zaprosić do udziału w sesji survivalowej Alien RPG (na mechanice pierwszej edycji). Survival to słowo-klucz, albowiem sesja ta ma w założeniu charakteryzować się wysoką śmiertelnością BG oraz brakiem gwarancji, że ktokolwiek zdoła ją ukończyć. Motyw przewodni stary jak historia tej franczyzy: załoga kosmicznego statku zostaje wybudzona ze snu kriogenicznego radiowym sygnałem wzywającym pomocy, a potem… oj, strach nawet o tym pomyśleć.

    Ilość graczy: minimum 4, optymalnie 6 (wszyscy doskonale wiemy jak łatwo wykruszają się gracze w sesjach PBF, dlatego uznaję 6 za liczbę najbardziej pożądaną).

    Dostępne profesje: kapitan jednostki, jeden albo dwóch inżynierów (techników od wszystkiego), pilot. Opcjonalnie pasażerowie: naukowiec, agent korporacji, stróż prawa na templatce Colonial Marshalla. Teoretycznie niedostępny jest medyk, ponieważ w skład wyposażenia statku wchodzi medyk-android, ale jeśli ktoś bardzo chciałby zdublować tę profesję, nie ma problemu. Wszystkie dostępne role to biologiczni ludzie, brak opcji syntetyków. Od razu istotna kwestia: rola kapitana jest specyficzna ze względu na teoretyczne zwierzchnictwo nad resztą członków załogi, w przypadku jej odgrywania istotne będzie zdroworozsądkowe podejście do kwestii hierarchii w drużynie.

    Statek i pochodzenie: dowolny blok polityczno-militarny (Americas Allied, Three-World Empire, UPP bądź pomniejszy twór narodowościowy wywodzący się z Ziemi). Wybór frakcji pozostawiam graczom, ich decyzja może skutkować dostępnością pewnych zasobów i wątkami fabularnymi w samej rozgrywce. Rodzaj statku pozostawiam graczom: kombajn górniczy, holownik, frachtowiec, jednostka złomiarska bądź inne opcje - dobór typu może mieć wpływ na pewne elementy rozgrywki.

    Mechanika: Alien RPG od Free League 1ed. Posiadam podstawkę i kilka dodatków, aczkolwiek nie władam płynnie zasadami, pewne rzeczy muszę sobie odświeżyć. Kandydatów lubiących wchodzić w dyskusje techniczne chciałbym od razu uprzedzić, że rezerwuję sobie prawo ostatniego głosu. Lubię korzystać z mechaniki, ale większy nacisk kładę z reguły na narrację.

    Kształt kolejki, wymagania, absencja: klasycznie kolejka tygodniowa, dwa dni dla mnie, pięć dla graczy. Nie wymagam epopei literackich, ale odpis na dwie linijki raczej nie zaspokoi mojego apetytu. Absencje nie są problemem, o ile są wcześniej sygnalizowane i nie zdarzają się zbyt często. Jeśli ktoś nie ma w danym momencie możliwości stworzenia posta fabularnego, może ograniczyć się do wrzucenia w komentarze suchych deklaracji technicznych, które pozwolą mi popchnąć sesję dalej bez zbędnych opóźnień.

    PvP w grze oraz konflikty personalne: bardzo niechętnie przyjmę do wiadomości pomysł ostrego konfliktu pomiędzy postaciami graczy i szczerze do niego zniechęcam. Oczekuję też, że sekcja komentarzy pozostanie strefą toxic-free, wszelkie abberacje w tym wątku będę skutecznie eliminował.

    Google doc: w ograniczonym kształcie, preferuję grę na forum, z doka korzystam sporadycznie, zazwyczaj do scen jeden na jednego MG-gracz. Bardzo nie lubię scen wspólnych w doku z udziałem więcej niż trzech piszących, gdzie indywidualne style literackie oraz wymieszanie fragmentów pisanych z indywidualnej perspektywy każdego usera tworzą nieelegancki stylistyczny chaos.

    Termin końca rekrutacji: 31.05.2026.

    Myślę, że udało mi się zawrzeć w powyższych punktach większość istotnych informacji, ale w razie pytań nie wahajcie się pisać!


    text alternatywny


    [image: alien.jpg] Szanowni, wątki sesyjne Aliena zostały otwarte i gracze, których udział w grze został już przeze mnie potwierdzony mogą już przenieść się do komentarzy oraz materiałów. W pierwszym wątku ważną kwestię poruszył @marrrt i zanim sam przedstawię swoją opinię, chętnie poznam Wasze, bo nie będę zaprzeczał, że kwestia nieszczęsnej Player’s Agency napsuła mi krwi w co najmniej jednej wcześniejszej sesji. W wątku materiałów przyjęci do gry użytkownicy mogą w dowolny sposób przedstawić innym graczom swoich bohaterów (bez ujawniania KP, wyłącznie tło fabularne). W wątku fabularnym (rozgrywka) pojawił się wpis otwierający właściwą sesję. Wrzuciłem go po to, żeby topik nie świecił pustkami, ale skoro już jest, wiecie z automatu jak rozpocznie się Wasza przygoda i jeśli macie czas i ochotę w ciągu następnych dwóch tygodni oczekiwania na start, możecie sobie na spokojnie i bez presji przygotować pierwsze fabularki opisujące z Waszej perspektywy wybudzenie z hypersnu. Te inauguracyjne posty powinny obejmować bardzo krótki przedział czasu, od otwarcia oczu przez odzyskanie kontroli nad odrętwiałymi ciałami po wychodzenie z kapsuł - ostatnim ich elementem może być odnotowanie, że kapitan rozmawia dyskretnie z pokładowym androidem, czuwającym nad Wami podczas procesu wybudzania. Mam przeczucie, że sesja będzie bogato ilustrowana grafikami AI, więc gdyby ktoś chciał sobie stworzyć na potrzeby pierwszego posta graficzkę z wybudzenia postaci, dla zachowania jednolitości narracji wykorzystajcie w swoich generatorach obrazków model kriokapsuły z poniższego zdjęcia, gdzie możecie ujrzeć negocjatorkę Delilah le Fey (załoga może mieć inny rodzaj kombinezonów, korposka używa swojego służbowego, żeby przypadkiem nie złapać grzybicy po jakimś wcześniejszym spaczu). [image: dilalah.jpg] I jeszcze pytanie zrodzone z ciekawości do nowych userów, którzy grywali wcześniej na innych forach PBF i dopiero rozpakowują u nas swoje bagaże - jak Wam się podoba Rolltelling pod względem funkcjonalności, pod kątem strony technicznej? Układ forum, panel graczy, edytor tekstu? Coś się Wam spodobało w porównaniu z wcześniejszymi forami, coś powinniśmy od strony technicznej poprawić? Feedback jest bardzo istotny dla Obsługi, z góry będę w jej imieniu wdzięczny za garść opinii.
  • JhnWJ

    Cześć.
    Jak wiecie, a jak nie, to teraz już będziecie wiedzieć, będzie trzeba opłacić serwer i domenę pod koniec listopada. Zaznaczałem ten temat w pierwszym poście na forum Podsumowanie migracji gdzie też dawałem zgrubne prognozy kosztów.
    Odzywam się już teraz aby dać krótki update po sprawdzeniu aktualnych cen jak wygląda i zapytaniem was o opinie (a także pi razy drzwi oszacowaniem chęci partycypowania w kosztach utrzymania forum). Gdyż jak mówiłem, pierwszy rok zgodnie z obietnicą jeszcze z czasów Li, sponsorowałem. Ale taki stan nie powinien trwać wiecznie. Zanim przejdę do dalszej treści, odświeżenie kosztów prognozowanych:

    • Serwer: ~308 zł na rok, opcja płatności tylko na rok
    • Domena: ~72 zł na rok, można wziąć na 2 i 3 lata na raz wtedy szacowane ceny toi ~145 i ~217 zł za kolejno 2 i 3 lata
    • E-mail (forum korzysta z zewnętrznego): w cenie domeny
    • Poszerzony backup (opcjonalne, teraz go nie mamy): ~206 zł

    Co daje nam wariant minimum 380 zł na rok lub ~586 z rozszerzonym backupem. To drugie bym rekomendował, to jest gwarantowany przez OVH zrzut całego dysku w wybraną przez nas godzinę codziennie, trzymane tydzień w tył. Czyli mamy 7 backupów. Uprości to nam kopie bezpieczeństwa, cena jest imho ok. Obecnie w ramach ceny VPSa mamy rozwiązanie tylko dzień do tyłu. Przy wgrywaniu update forum i tak robię backup abyście nie potracili postów, ale ten automatyczny jest dla mnie gwarancją bezpieczeństwa.
    Aktualnie nie potrzebujemy dodatkowych dysków, ale patrząc po dynamice potrzeb istnieje prawdopodobieństwo, że na 2028 będę coś rekomendował. Ale nie jest to pewne, zobaczymy jak dynamika dysku. Pamiętajcie, że poza bazą danych dysk zjadają inne usługi.
    Posiadam też rolltelling.com ale z racji, że forum go nie używam, to mój prywatny wydatek.

    Ogólnie to myślę, że do zbiórki użyjemy Patronite. Jest to dla mnie najwygodniejsze podatkowo rozwiązanie. Ale wtedy trzeba doliczyć około ~8-9% do kwoty w jaką celujemy, ale przynajmniej jest czysto. Pytanie też czy wolicie jednorazową zbiórkę czy też preferujecie aby poza nią (bo i tak będzie trzeba robić) zrobić na cały rok 2027 subskrypcję (jak tak, to pomyślcie o kwotach, raczej niskie).

    Jeszcze dodatkowe słowa dla ludzi zainteresowanych. RT nie stanowi dla Obsługi źródła przychodu, działamy pro bono. Jedyne co nam udało się ogarnąć to patronaty prasowe nad imprezami (co po prostu polepsza widoczność forum) oraz akredytacje prasowe dwa razy. Ale to też ludzie od nas jechali trochę promować forum, trochę robić zamieszanie i nie widzę przeszkód aby przy takich okazjach kogoś z zaufanych userów zaangażować (zaufanych to znaczy kogoś, komu ufam na tyle, aby założyć, że nie wystawi nas prze organizatorami do wiatru i ani się nie pojawi, ani relacji nie zrobi).
    Aby być jeszcze z wami szczery, myślałem jeszcze o jednym projekcie wokół forum który ma opcję jakieś przychody zapewnić, ale to czy dojdzie do skutku, w jakiej formie itd. To temat przyszłości. No i wtedy to będziemy dopiero gadać czy jeśli "pykło" to z tego pokryjemy koszta forum itd. Tak pro forma wspominam.

    Jestem szalenie ciekaw waszych opinii co do wygodnych dla was rozwiązań oraz też mniej-więcej informacji kto ma zamiar na forum się złożyć. To drugie jest ogólnie dla ludzi przydatne, nie tylko dla mnie. Jak ma plany złożyć się ~20 osób to wychodzi na rok koszt kebaba na głowę np.


    Też chętnie się dołożę :).
  • Pipboy79P

    Siemka 🙂

    • Dumam nad otworzeniem nowej sesji na tym forum. I z paru propozycji wyszło mi, że chętnie bym wrócił do wznowienia sesji młotka jeszcze z LI. Czyli sesja co tam nazywała się "Bastion 2521". Sesja wojenno-militarna w realiach Burzy Chaosu w uniwersum Warhammer 2-ed.

    • Co do mechy to moja konwersja zasad, zwana przeze mnie "mechaniką bastionową" jaka jest omówiona tutaj: https://forum.rolltelling.pl/topic/71/mechanika-bastionowa-wariacja-warhammer-2ed

    • Co do klimatów to wojenna kampania w czasie Burzy Chaosu. BG wcielają się w rolę żołnierzy z regimentu hrabiego von Falkenhorsta. Ludzie hrabiego prowadzili rekrutację w Lenkster. Ostlandzkim zamku na pograniczu z Hochlandem. I wszyscy BG z tamtej sesji byli takimi ochotnikami.

    • Wznowienie dlatego, że chciałbym zacząć mniej więcej od momentu gdy sesja była zawieszona. I myślę o przeniesieniu tamtej sesji z LI na to forum. Mam nadzieję, że to da się zrobić i nikt nie ma nic przeciwko. Gdyby pojawili się nowi gracze i BG to też by zaczynali od tego momentu.


    • Na razie chyba tyle. Jeśli ktoś ma jakieś pytania czy uwagi to dajcie znać 🙂

    Czołem! Z wielkim opóźnieniem ale zgłaszan swoje zainteresowanie powrotem do sesji
  • PiołunP

    Witam Was, drodzy gracze!

    Ten dział będzie naszym wspólnym, podręcznym miejscem, w którym będziemy trzymać uproszczone wersje Waszych kart postaci. Nie zastępuje on pełnych KP, który wysłaliście podczas rekrutacji. Te pozostają do wglądu wyłącznie dla mnie i dla was. Te tuaj mają służyć jako szybki wgląd dla całej drużyny. Chciałbym, aby każdy z Was przygotował swoją postać według schematu nieco poniżej. Dzięki temu ja mam szybki dostęp do najważniejszych informacji; wy widzicie, kim są Wasi towarzysze oraz unikamy chaosu przy sprawdzaniu podstawowych rzeczy w trakcie gry. To system, do którego jestem przyzwyczajony i który dobrze sprawdza się w praktyce. Ważna informacja --> Będę od Was oczekiwał, abyście na bieżąco aktualizowali swoje KP w tym temacie, a w szczególności chodzi mi o punkty szczęścia i żywotności. Pamiętajcie, że nie musi ta wersja KP nie musi być przesadnie rozbudowana. Proszę nie zadawajcie pytań, ani nie rozwijajcie żadnych inny wątków w tym temacie. To ma być przejżysty podgląd do waszych KP.

    Wzór Karty Postaci (do wypełnienia)

    Avatar (wrzuć obrazek w możliwie dobrej jakości, powiększony)

    Imię:
    Profesja:
    Wiek:

    Wygląd:
    (Krótki, konkretny opis jak postać wygląda na pierwszy rzut oka.)

    Charakter:
    (Skrótowy opis usposobienia, podejścia do świata, ludzi, konfliktów. Długi na tyle na ile można było poznać postać przez tydzień w karczmie)

    Widoczny ekwipunek:
    (Tylko to, co inni faktycznie mogą zobaczyć. Broń, zbroja, charakterystyczne przedmioty)

    Statystyki:
    (W tym podpunkcie wyśle każdemy później statystyki w formie graficznej tabeli)

    Punkty Żywotności (Żyw):
    Punkty Przeznaczenia (PP):
    Punkty Szczęścia (PS):


    [image: 1778706833720-przepatrywacz.png] Imię: Pieter Falk Profesja: przepatrywacz Wiek: 35 Wygląd: Pieter Falk to wychudzony, około trzydziestoletni mężczyzna o pociągłej, zszarzałej od zimna i wiatru twarzy. Nosi kilkudniowy zarost i proste, przybrudzone ubrania podróżne, noszące ślady długiej drogi. Jego chłodne oczy rzadko patrzą rozmówcom w twarz — częściej obserwują otoczenie, drzwi i cienie. Porusza się oszczędnie i czujnie, jak ktoś przyzwyczajony do zagrożenia. Charakter: Falk jest małomówny, szorstki i pozbawiony ogłady towarzyskiej, przez co często sprawia wrażenie nieuprzejmego lub obojętnego. Lepiej rozumie ślady i zagrożenia niż ludzi, dlatego w rozmowach bywa bezpośredni aż do niezręczności. Nie ufa słowom — obserwuje, zapamiętuje i reaguje dopiero wtedy, gdy jest czegoś pewien. W sytuacjach niebezpiecznych działa szybko i bez wahania, kierując się instynktem i doświadczeniem, a nie opinią innych Widoczny ekwipunek: skórzana kurta i hełm łuk i strzały (9/10) bicz sieć tarcza miecz jednoręczny koń juki lina sakwy podróżne ubranie śpiwór bukłak z wodą Statystyki: (W tym podpunkcie wyśle każdemy później statystyki w formie graficznej tabeli) Punkty Żywotności (Żyw): 13 Punkty Przeznaczenia (PP): 3 Punkty Szczęścia (PS): 1/3
  • GaranilG

    Przedstawienie swojej postaci. Zdjęcie, opis, te klimaty. Mechanika opcjonalna. Warto również zrobić sobie od razu avatar postaci do używania w samej sesji. Ze swojej strony polecam:
    https://rolladvantage.com/tokenstamp/
    Aczkolwiek, jeżeli macie lepsze pomysły, albo nawet lepiej - któreś z was jest bardziej obrotne w te klocki i chce porobić avatary dla postaci graczy w jakimś bardziej zombie-klimacie, to śmiało.

    Przykład przedstawienia postaci:
    token_1 (1).png
    Dane Osobowe: Karolina Maj
    Wiek: 35 lat
    Stanowisko: Sekretarka Zarządu Darpol SA
    Opis: Karolina piastuje stanowisko najważniejszej sekretarki w tej firmie od 3 lat. Wie niemal wszystko, o niemal wszystkich, jest dyskretna, wierna względem firmy i ambitnie pnie się po szczeblach kariery, pomimo tego iż technicznie jest po prostu ekskluzywną wersją Człowieka pełniącego funkcję "przynieś-wynieś-zrób kawę. Chłodna względem współpracowników. Szczegóły życia "poza firmą" nieznane.


    IMIĘ I NAZWISKO: Maksymilian Kruk ARCHETYP/PROFESJA: Były żołnierz / Alpinista przemysłowy WIEK: 26 lat [image: 1778698394428-e526216c-00ca-4ec5-a12a-38d44340f108-screenshot-2026-05-13-105938.jpg] Maksymilian urodził się i wychował w zapomnianej przez Boga dziurze na Pomorzu Zachodnim, gdzieś między upadłym PGR-em a ścianą lasu. Ojciec tyrał na wózku widłowym, matka dorabiała sprzątaniem. Zwykła rodzina bez wielkich ambicji, w miasteczku, w którym jedyną opcją dla młodych była robota za najniższą krajową w lokalnej fabryce mebli. Maksymilian miał jednak inne plany – wiedział, że jeśli tam zostanie, skończy z tanim piwem pod sklepem. Gdy tylko skończył osiemnaście lat, spakował plecak i poszedł w kamasze. Trafił do 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Wojsko dało mu wszystko, czego nie miał w domu: dyscyplinę, braterstwo i cel. Był dobry, szybki i opanowany. Niestety świat nie jest cukierkowy, a problem z wojskiem polega jednak na tym, że twoje życie zależy od przetargów, w których wygrywa najtańsza oferta. Wszystko posypało się podczas jednych, rutynowych ćwiczeń nocnych. Zjazd ze śmigłowca (fast-rope), pełne obciążenie, a potem trzask pękającego, taniego karabinka. Maks runął z kilku metrów prosto na beton. Otwarcie złamanie, strzaskane kolano, miesiące bólu. Wojskowa komisja lekarska nie miała sentymentów. Dostał "kategorię N" – niezdolny do służby zawodowej. Armia wypluła go z powrotem do cywila. Maksymilian postawił jednak na swoim, rehabilitacja trwała ponad rok. Kiedy w końcu stanął na nogi, musiał z czegoś żyć. Z wojska jedyne co wyniósł to uprawnienia wysokościowe, więc zatrudnił się w "Darpolu"- akurat szukali kogoś z jego umiejętnościami. Szybko zrozumiał, jak wielką ironią losu był ten wybór. Uciekł przed prowincjonalnym wyzyskiem, tylko po to, by skończyć w korporacyjnej wersji "Januszpolu". Wielka firma, lśniące biurowce, ale te same cięcia kosztów, ten sam brak szacunku do pracownika i te same śmieciowe umowy. Przeznaczenia nie oszukasz. I tak Maksymilian trwa w tym zawieszeniu, nie bardzo wiedząc, do czego właściwie dąży. Właśnie wisi w uprzęży na 44. piętrze szklanego biurowca. Klnie pod nosem, zeskrobując z szyby rozmazane wnętrzności i pióra jakiegoś pechowego ptaka, który rozbił się o elewację. Nagle w jego przypiętej do szelek krótkofalówce trzeszczy głos kierownika. Zamiast standardowego opierdolu za powolne tempo, Maks słyszy nerwowy, niemal paniczny rozkaz: ma natychmiast zjeżdżać z lin i wracać do środka budynku. Bez dyskusji. CECHY Empatia: 2 Polot 4 Siła 4 Zwinność 4 UMIEJĘTNOŚCI Wytrzymałość 1 Spostrzegawczość 2 Skradanie się 2 Ruch 2 Walka 1 Strzelanie 1 Sztuka Przetrwania 1 TALENT: SPECJALIZACJA W BRONI (Walka bez Broni) Doskonale władasz określonym typem broni. Gdy walczysz przy użyciu tego oręża, otrzymujesz modyfikator +2. Możesz wykupić ten Talent kilkukrotnie, za każdym razem wybierając inny typ broni. Można się specjalizować w walce bez broni. WIELKIE MARZENIE Bilet w jedną stronę- Odłożenie potężnej kwoty na wielomiesięczną, solową wyprawę wschodnią ścianą Cerro Torre w Patagonii. To jego ostateczny test umiejętności i ucieczka od szarej, polskiej rzeczywistości. I zostanie tam, jako przewodnik Wersja postapokaliptyczna: Znaleznie miejsca gdzie nie ma zombie DUMA Jego wola przetrwania została już przetestowana w najgorszy możliwy sposób podczas miesięcy brutalnej rehabilitacji strzaskanego kolana. Maksymilian wie, jak smakuje agonia i potrafi ją na chwilę wyłączyć z własnej świadomości. WYGLĄD: Krótko zgolone maszynką włosy, szorstki, kilkudniowy zarost. Twarz ogorzała od wiatru, ale w kącikach bystrych oczu kryją się zmarszczki od częstego, przekornego uśmiechu. Chodzi płynnie i spokojnie, starając się nie pokazywać, że lekko utyka na prawą nogę. DANE OSOBOWE: Imię i nazwisko: Maksymilian Kruk Wiek: 26 lat Zawód: Alpinista przemysłowy Stan cywilny: Kawaler Miejsce zamieszkania: Warszawa, Żoliborz
  • ZellZ

    Miejsce na zadawanie pytań o funkcjonowanie silnika forum czy jego opcje. Jednocześnie temat do składania próśb o modyfikację kodu, aby jakieś funkcje zostały dodane.


    @Marika napisał w Pytania, problemy i życzenia: Lepiej usunąć. Bo jest to opcja narzucona, niedobrowolna. Dzięki Alex za dobry feedback. Zrobione.
  • KetharianK

    text alternatywny

    W ramach niniejszego wątku chciałbym zacząć od własnej polecanki - ośmioodcinkowy serial science fiction „Ciała” od Netflixa. Londyn w roku 2023 i policjantka prowadząca śledztwo w sprawie niezidentyfikowanego ciała z dziwną raną postrzałową znalezionego w dzielnicy Whitechapel. Klimat typowo kryminalny ustępuje miejsca S-F w chwili, gdy na światło dzienne wychodzi, że identyczne śledztwa policja prowadziła w latach 1941 i 1890 i dotyczyły one tego samego denata. Sprawna narracja, zaskakująco niewiele absurdów charakterystycznych dla mało wyrafinowanego współczesnego kina akcji i całkiem ciekawy pomysł na wątek podróży w czasie. Osobiście polecam, chętnie przeczytam Wasze zdanie w temacie tego tytułu oraz Wasze polecajki.


    @Ketharian napisał w Co ciekawego byście polecili do obejrzenia?: W ostatnich latach coraz chętniej zresztą oglądam kino skandynawskie oraz hiszpańskie. Skandynawskie — tak. Hiszpańske — totalnie mi nie leżą. Scenariusz i pomysł fajny, ale gra aktorska... dla mnie zbyt blisko tureckich seriali. Nie znoszę.
  • Pipboy79P

    Kalendarium sesji (od przeniesienia z LI)

    T 43 - 2522.05.06 wlt; ranek

    • poranek w obozie regimentu, na pd-zach od Wundorf
    • zbieranie się po nocnym ataku zwierzoludzi

    T 44 - 2522.05.06 wlt; ranek

    • śniadanie z ludźmi Kolesnikowa
    • wezwanie przez Petrę i Inez, przydzielenie rozpoznania drogi do Wendorf
    • info od szefowych o zdradzie w regimencie Siege Stern

  • KrakovK

    uwuskon.jpg

    UWSkon - konwent fantastyki

    Kiedy?
    23.05.2026 (sobota)

    Gdzie?
    Siedlce
    Uczelniany Ośrodek Kultury
    (ul. 3 maja 49)

    Za ile?
    0 zł.

    Pierwszy konwent w Siedlcach. Prelekcje, gry, sesje RPG, konkurs cosplay. A wszystko to w uczciwej cenie.

    WWW:
    https://www.facebook.com/people/UWSkon/61555644866844/


    Daleko... Faktycznie nikt w ciemno nie podejdzie z chyba że lokalsi
  • GaranilG

    21 dni

    text alternatywny

    1 kwietnia 2026 roku, poniedziałek, był dość wietrzny, ale poza tym słoneczko przyjemnie ogrzewało ulice stolicy. Dzień, jak co dzień.
    Masz pająka na głowie. Prima Aprylis!- Boże, kolejny durny dowcip.

    |-text alternatywny-|

    Pani Karolina Maj, piastująca stanowisko Sekretarki zarządu spółki Darpol SA, nie myslała obecnie o kretyńskiej tradycji 1 kwietnia polegającej na kłamaniu w żywe oczy dla zabawy. Uważała to za miałkie, zbędne, wręcz szkodliwe. Nie raz i nie dwa zdarzyło się, że ktoś włożył telefon komórkowy do mikrofalówki, bo ktoś zrobił realistycznie wyglądające powiadomienie o tym, że wyszła aktualizacja pozwalająca ładować telefon mikrofalami w ciągu kilku sekund.

    Karolina wsiadła do autobusu, zmierzającego do słynnego "Mordoru na Domaniewskiej", jak niektórzy nazywali biurowe zagłębie tego miasta. Cóż, jedno trzeba było przyznać – nazwa była trafna, gdyż do Mordoru ciężko było się dostać, jak również trudno było się z niego wydostać. Słaba komunikacja miejska. Pogrążona w myślach, nawet nie zauważyła kiedy dotarła na miejsce. Wysiadła z autobusu i szybkim krokiem ruszyła do biurowca.

    text alternatywny

    Nowoczesność", "Prestiż". "Zaufanie"... Cholerne więzienie ze szkła i stali.
    Pani Maj nerwowo sprawdziła godzinę na swoim telefonie.
    9:55. Cholera, zaraz będzie Nowocześnie, prestizowo i zaufanie spóźniona do pracy.
    Wreszcie, 2 minuty przed 10, przekroczyła próg budynku. Zupełnie nie zwróciła uwagi na fakt, że pod budynkiem było jakoś, tak jakby... niepokojąco dużo policji. Poszła do lobby odbić swoją kartę. Kiwnęła głową szefowi ochrony, Tomkowi, który właśnie robił obchód parteru, jak zawsze z reszztą. Nie przepadał za siedzeniem za biurkiem, dlatego często wykonywał regularne i nieregularne patrole.

    text alternatywny

    Nie zdążyła odejśc od kontuaru lobby po odbiciu karty i zarejestrowaniu swojej obecności w pracy, kiedy do budynku weszło kilku policjantów. Zerknęła na nich przelotnie, jak zbliżają się do Tomka. Spodziewała się, że może to znowu jakaś kontrola, albo może mają jakiś nakaz. Ale usłyszała coś gorszego.

    ![https://i.imgur.com/L8QEvAn.png](url obrazu)

    -Pan Tomasz Kaczmarek, Szef ochrony Darpol?-
    -Tak, to ja.-
    -Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 25 marca 2022 roku w sprawie metod zapobiegania zakażeniom lub chorobom zakaźnym stanowiącym szczególne zagrożenie dla zdrowia publicznego, cały budynek zostaje natychmiast objęty 24-godzinną kwarantanną bez możliwości odwołania. Proszę powiadomić przełożonego. Budynek zostaje objęty kordonem sanitarnym. Wybacz Tomek, taka praca. To na pewno jakaś błachostka. - Stwierdził funkcjonariusz policji, płynnie przechodząc z "pracy" do "po imieniu" z szefem ochrony. Widocznie się znali. No, ale o ile Karolina wiedziała, Tomasz był kiedyś policjantem...

    Spojrzała na zegarek. Cholera. Że też autobus nie mógł się spóźnić o te 2-3 minuty...
    Tymczasem, na podwieszonym na ścianie telewizorze w pokoju socjalnym, trwał reportarz, na temat wybuchu nowej epidemii dziwnej choroby w Niemczech i na zachodzie. Coś o jakichś atakach kanibalizmu i... "patologicznej agresji zwłok"?

    Powariowali ci Niemcy.
    Ech, ciężko się zaczyna ten poniedziałek.

    ***

    Witajcie, pora na mój chrzest bojowy na Rollteling w charakterze Mistrza Gry. Oczywiście, jak się niewątpliwie domyśliliście, będzie to sesja w klimacie apokalipsy zombie, ale ze skupieniem na pierwszych tygodniach tego zdarzenia – powolnym upadku systemu, który udaje, że wcale nie upada i wszystko jest M'kay.
    Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby potem przejść do bardziej sztampowego zombie post-apo, czyli ucieczka z miasta, a potem maraton on konserwy do konserwy, ale to dopiero po wspomnianych 21 dniach.

    Będziemy grać na mechanize Year Zero Engine. Jest dostępna za darmo w internetach, poniżej traficie na link przy temacie gdzie podręcznik będzie niezbędny - czyli przy talentach.

    Chciałbym przyjąć 4 graczy. Jeżeli okaże się, że mamy nadwyżkę chętnych względem miejsc, to oczywiście odbędą się walki w kisielu zadecyduje konkurs kart.

    Będziemy grać hybrydowo - na forum będą trafiać główne wpisy, będzie wątek do przedstawienia postaci, wątek do rozmów wewnętrznych. Poza tym, zorganizujemy sobie pod sesję serwer discord do szybkiej komunikacji, kulania kostkami, oraz wspólnego pisania złożonych scen. Najbardziej praktyczne rozwiązanie.

    Częstotliwość odpisów przewiduję wstepnie tydzień dla Mistrza Gry, tydzień dla graczy, ale to są ramy czasowe wstępne - w trakcie gry je "podmienimy" na takie które będą nalepiej pasować, gdy już wyklaruje nam się tempo sesji.

    Dokumentów google nie przewiduję, bo przewidziałem discorda

    Wstępny deadline rekrutacji to 10 maja, z możliwością prolongaty.

    Przejdźmy do tworzenia postaci:

    1. Wybór archetypu postaci – czyli rolę/profesję, zawód, oraz przydał by się rys historyczny postraci. To nie musi być elaborat na 10 kartek A4, przędzej pół kartki jeżeli już. Warto zawrzeć, z jakiego powodu akurat teraz podczas kwarantanny znaleźliście się w budynku Darpolu. Postać jest pracownikiem biurowym? Sekretarką? Woźnym? Dostawcą pizzy lub kurierem, który znalazł się w złym mniejcu o złej porze? A może absolwentem po studiach, który właśnie przyszedł na rozmowę o pracę? Przypadkowym przechodniem, który pomylił adresy, bo szukał Domaniewskiej 51, a wszedł pod adres Domaniewska 61? Archetyp jest oczywiście bardzo umowny, ale to może być np. Właśnie ochroniarz, prawnik, pracownik biurowy, dostawca... Plusem Yeat Zero Engine jest plastyczność, minusem – że trzeba myśleć samemu. Nie ma Mamy – wszystko sami.

    2. Wiek postaci – Młody (do 25), dorosły (26-49), Stary (50 i więcej)

    3. cechy - Rozdzielacie, zależnie od punktu 2), 15 (Młody), 14 (dorosły) lub 13 (Stary) punktów w cechy: Siła, zwinność, polot, empatia. Minimum 2 punkty, max 4, jedna cecha główna może być podbita do 5.

    4. umiejętności – Rozdzielamy punkty (Młody 8, dorosły 10, stary 12) w następujące umiejętności:
      • Wytwarzanie (Siła)
      • Wytrzymałość (Siła)
      • Walka (Siła)
      • Skradanie się (Zwinność)
      • Ruch (Zwinność)
      • Strzelanie (Zwinność)
      • Spostrzegawczość (Polot)
      • Pojmowanie (Polot)
      • Sztuka przetrwania (Polot)
      • Manipulacja (Empatia)
      • Wyczucie emocji (Empatia)
      • Leczenie (Empatia)

    5. Talenty Startowe
      Tutaj macie talenty ogólne, w podręczniku

    o tutaj
    Jeżeli ktoś odczuje, że potrzebuje jakiś konkretny, inny talent – możemy kwestię przedyskutować na priv.

    1. Wielkie marzenie – główna motywacja bohatera. - wg. podręcznika, jeżeli postać będzie działać w zgodzie z tym marzeniem, może załapać więcej punktów doświadczenia. Biorąc jednak pod uwagę charakter sesji - zombie apokalipsa z mocnym naciskiem na walenie się systemu na jej początku - istotna będzie raczej metamorfoza wielkiego marzenia, z nowożytno-korporacyjnego, do apokaliptyczno-survivalowego :).

    2. Duma – coś co wyjątkowo definiuje waszego bohatera. Zdolność lub cecha szczególna. O tym że jest ustęp w podręczniku i duma – pod warunkiem, że będziesz w stanie wyjaśnić w miarę logicznie w jaki sposób ci pomaga osiągnąć sukces – pozwala na automatyczny sukces, nawet po porażce w rzutach.

    3. relacje z innymi BG – myślę, że nie wymaga tłumaczenia. Oczywiście, jeżeli nie macie zamiaru mieć nic wspólnego na start z innymi postaciami, jest taka opcja, w końcu Warszawa to duże miasto.

    4. Wygląd

    5. Wyposażenie – do omówienia z MG.

    6. Dane osobowe

    To by było na tyle, a do was należy to takie pole poniżej do pisania postów 🙂

    Podsumowanie:
    System: Year Zero Engine
    Ilość graczy: 4
    Kryteria przyjęcia graczy: dobra karta zdaniem MG (Opcjonalne: łapówka wręczona MG)
    Platforma: Forum + discord
    Częstotliwość odpisów: Wstępnie tydzień dla graczy tydzień dla MG, tempo sesji wyklaruje się po jej starcie.
    Dokumenty Google: Nie, bo discord
    Termin zakończenia rekrutacji: 10 maj 2026 z możliwością prolongaty.

    Karty proszę przesyłać na priv.


    Moi państwo. mamy komplet uczestników, mam 4 karty, więc dzisiaj po pracy, jak już się ogarnę, zacznę nam robić podforum i będziemy powoli ruszać z tym kramem.
  • Pipboy79P

    Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)

    2021.05.06 wlt; poranek
    Pd-zach Ostland; Las Cieni; okolice Wendorf

    Obóz regimentu von Falkenhorst

    text alternatywny

    link: https://i.imgur.com/Z2cJ7aR.jpeg

    Kolejny poranek wstawał nad umęczoną, ostlandzką ziemią. Na dno pradawnego, złowróżbnego, Lasu Cieni, słoneczny blask prawie nie dochodził. Za to mgła podniosła się rozrzedzoną kurtyną, przesłaniając dalszy widok. Ukrywając nawet za dnia, to co czaiło się w głębi leśnych trzewi. Wydawała się nigdy do końca nie schodzić i w tym ponurym lesie, zawsze gdzieś wisiały jej kłębki.
    Dziś o poranku do tej jasnej zawiesiny w powietrzu dochodziła ciemna. Wraz ze swądem spalenizny w powietrze unosił się dym ze spalonych namiotów i dobytku. W trakcie nocnej walki część ognisk rozsypała się podpalając je. Dało to co prawda chwilowo spore ogniska rozświetlające mrok nocy. Ale część żołnierzy straciła swoje przenośne domy i bambetle. Tak naprawdę dopiero z nastaniem światła dnia, dało się zaprowadzić jakiś porządek i ocenić poziom strat. Zewsząd dochodziły jęki boleści, lament rannych, nawoływania sierżantów zwołujących swoich ludzi. Część żołnierzy rozproszyła się podczas nocnych walk i walczyła z dala od macierzystej jednostki. Dopiero teraz się odnajdywali, często przy kolejce do kuchni gdzie wydawano posiłek. Okazywało się, że ktoś żyje tylko w nocy oddzielił się od reszty. Ilu jeszcze takich zaginionych wróci do swoich oddziałów o własnych siłach tego na razie nie było wiadomo. Wszyscy wiedzieli, że podczas ataku zwierzoludzi, część kompanii rozproszyła się lub spanikowani ludzie czmychnęli w mrok lasu, byle z dala od pogrążonego w walce, chaosie i dymie obozu. Przez chwilę rzeczywiście wydawało się, że nocna, kopytna fala zmiecie wyrwany ze snu regiment.
    Zaczęło się głęboko w nocy. Po walkach na drodze jakie stoczyły czołówki regimentu von Falkenhorst, szefowe postanowiły nie kusić losu i wokół obozu rozstawiły milice sierżant Wurfer. Powszechnie uważano je za mniej wartościowe w bezpośredniej walce, więc często używano ich do zadań pomocniczych. Jak choćby właśnie stanie na straży. To one przyjęły na siebie pierwszy impet uderzenia kopytnej furii. Dość szybko nie zdzierżyły temu zmasowanemu uderzeniu i pękły. Ale w gotowości, w centrum obozu, czekali halabardnicy sierżanta Meistera. To już byli zawodowi żołnierze. Energicznie ruszyli do kontrataku. Ich halabardy były uniwersalną bronią, skuteczną w obronie jak broń drzewcowa i w ataku jak wielki topór. Jednak ani one, ani szefowe, nie spodziewali się ataku tej skali. I halabardnicy chociaż stawali dzielnie, dość szybko zostali oskrzydleni przez przeważajace siły wroga. Poza tym meisterowcy mogli walczyć w tylko jednym miejscu a wróg zdawał się wdzierać z każdej. Do środka wpadły dzikie ogary, które siały strach, chaos i dezorganizację. Słychać było ich ujadanie i wrzaski zaatakowanych ludzi. Wtedy właśnie, podczas tej gorączkowej bieganiny, został w obozie zaprószony ogień.
    Jednak czas kupiony przez milicje i halabardników, pozwolił pozostałym na względne zorganizowanie się i ruszenie na pozycje obronne. W improwizowanym mieście namiotowym, kolejne oddziały kolejno wchodziły do walki. Więc kopytni wciąż spychali ich w stronę obozu. Walki toczyły się już między namiotami jakie obie strony cięły i tratowały. W końcu jednak przewaga liczebna ludzi zaczęła robić swoje i zaczęli odpychać napastników z powrotem w stronę pierwszych drzew. Ci napędzani pierwotną furią dalej siekli, rąbali i dziko wrzeszczeli. W pewnym momencie jeden z oddziałów obrońców pękł. Tam gdzie były te największe zwierzoudzie, w ciężkich pancerzach, co swoimi wielkimi toporami, zdawały się scinać ludzi jak zboże. Z rykiem rzuciły się do pościgu i wyczuwając ten krytyczny moment bitwy ludzkie szeregi zadrżały niepewnością. Wtedy naprzeciwko nim wyjechała grupka ciężkozbrojnych jeźdźców. W całym regimencie było ich ledwo kilkoro i to licząc razem z grupką Burchalda Munzela, łowcy czarownic jaką spotkali wczoraj. Była też kobieta w bordowej brygantynie i kuszą. To mogła być jedna z dwóch oficer dowodzących regimentem, Petra von Falkenhorst. Konni nie mieli czasu ani miejsca aby w tym zatłoczonym, gęstym od dymu i wrzasku namiotowisku wziąć pełny rozpęd. Więc przypominało to raczej jazdę kłusem niż galopem. Ale może to i lepiej? Nie byłoby dobrze gdyby w pełnym cwale wbili się po ciemku w bagno jakiego jeszcze przed chwilą tu nie było. Zwierzoludzie już w nim ugrzęźli i też wyglądali na zaskocznych. Zapewne miała coś z tym wspólnego samotna sylwetka w czerwonym płaszczu. Stała samotnie na jednym z wozów i krzyczała ikantację. Bo od czego innego? Tak czy inaczej grupka imperialnych jeżdźców ugrzęzła w tym mokradle tak samo jak zwierzoludzie. Siekli się nawzajem gdy już komuś do kogoś udało się dotrzeć. Tu przewagę miała oficer z kuszą jaka mogła zostać na miejscu i strzelać w rogaczy. Także innym łucznikom i strzelcom to pozwoliło wziąć ich na cel. Do świetlnych rac jakie nagle zalały nocne niebo. Rozrproszyły nocne ciemności jakie do tej pory sprzyjały raczej zwierzoludziom. Wielcy zwierzoludzie padli od strzał i ciosów w błoto w jakim tkwili albo zrejterowali. To jakby złamało morale pozostałych kopytnych. Poszli w ich ślady. Ale ludzie nie odważyli się ich ścigać w pogrążonym w nocnym mroku lesie. To była domena tej dzikiej, pierwotnej rasy. Zaczęło się wystawianie wart, gaszenie płonących namiotów, zbieranie oddziałów i znoszenie rannych do lazaretu a zabitych w jedno miejsce. I tak zeszło prawie do rana.
    Teraz siedząc na pniu czy ognisku, ludzie wymieniali się wiadomościami z ostatniej nocy. Ktoś widział, jak Kurt Landsknecht, ostlandzki gwardzista z wielkim mieczem przez moment sam walczył z trzema zwierzoludźmi. To wlało wiarę w jego towarzyszy którzy z werwą wrócili do tak mężnego wojownika. Inny opowiadał o Teodoryk który stał na jednym z wozów i bronił go jak małej twierdzy. Zdzielając swoim cepem każdego rogacza jaki przebiegał w pobliżu lub próbował wejść na ten wóz. Podobno mistrz Drogon zapłacił za swoją odwagę raną od ciśniętego oszczepu. A podobno Munzel i tak go oskarżał o sabotaż bo bez bagna jakie mag wywołał na pewno zmiażdżyłby nacierających zwierzoludzi. Ale chwilowo to nie było ważne bo oberwał tak mocno, że teraz też był w lazarecie tak samo jak czerwony magister i wielu innych zwykłych wojaków.
    Wśród nich siedzieli także banici Kolesnikowa. W nocy alarm ich wyrwał tak samo jak resztę obozu. Jednak chaos i pośpiech sprawił, że prawie od razu tłum ich rozdzielił i walczyli w rozproszeniu. Gdzie jednak kto nie trafił to miał do czego strzelać. Tak naprawdę większość z nich była przekonana, że są ostatnimi ocalałymi z ich drużyny. Dopóki nad ranem nie zaczęli się odnajdywać w kolejce po jedzenie albo gdzieś obok. Okazało się, że jest ich całkiem sporo. Właściwie to chyba większość.
    - Jedzcie, jedzcie. Nie wiadomo kiedy następny raz się trafi okazja coś zjeść. Powiem wam, że póki kuchnia działa jak należy to jeszcze nie jest tak źle. Ale spokojnie, zaraz zapewne sobie o nas przypomną i wyślą gdzieś dalej. - Stefan Kolesnikow, czarnowłosy, ze zmierzwioną, czarną brodą jaka nadawała mu wyglądu herszta banitów, śmiał się sarkastycznie do swoich kamratów. I tych z jakimi przybył z Hochlandu i z tymi jakich szefostwo najczęściej mu ostatnio przydzielało. Jakoś tak się utarło, że to właśnie hochlandzcy myśliwi szli jako szpica reszty regimentu. Tak był wczoraj i wcześniej. I tego zapewne Stefan spodziewał się i dzisiaj. W końcu wedle planu mieli być niedaleko miasta Wendorf do jakiego zmierzali od przeprawienia się przez Wolf w Ristedt. Wczoraj podobno prawie doszli więc i dziś powinno być blisko do tego miasta. Leżało mniej więcej w połowie drogi między Ristedt a Grunazkeren. Gdzie to ostatnie już miało mieć podjazdy wrogiej armii pod murami a kto wie? Może już nawet było oblężone? Nie wiadomo. A co się dzieje w Wendorf nie było w ogóle wiadomo. Ale wiadomo było, że przez nie, wiedzie najkrótsza droga do Grunazkeren. A na pomoc obrońcom tego miasta, zmierzał regiment von Falkenhorst.


    Witam 🙂

    - Powyższą scenką chciałem zainicjować rekrutę do mojej nowej sesji z uniwersum Warhammera 🙂 Dokładniej to tej bazującej na 2-ed. Jest to kontynuacja sesji z LI. Zamierzam ją rozpocząć mniej więcej w tym miejscu gdzie poprzednio się kampania skończyła. Zgłosiło się dwóch graczy z tamtej sesji, ale jesteśmy otwarci na nowe twarze 🙂

    - Akcja sesji powinna się skupić na wiośnie 2521 KI w Ostlandzie. Czyli na walkach z najazdem Armii Chaosu pod wodzą Shurta Lenka (Burza Chaosu). Więc kampania szykuje się w wojennych i okołowojennych klimatach. Co nie oznacza, że jest wyłącznie dla żołnierzy.

    - Sesja rozpocznie się w pd-zach Ostlandze, niedaleko miasta Wendorf. Jest początek Sommerzeit (piąty miesiąc), poranek po nocnym ataku zwierzoludzi na obóz regimentu.

    - Co do klimatu to myślę, że powinny być związane z wojną. Wojna jest w warhammerowych realiach wojny totalnej z Chaosem. Ale myślę, że nie tylko typowi wojownicy mieliby miejsce znaleźć się w szeregach hufców margrafa. I po części to jakie trafią się profesje może też determinować to co się im przydarzy na sesji. Aczkolwiek wolałbym uniknąć syndromu “drużyny na pół goblina” czyli pastereczka, golibroda i zielarz 🙂 Zakładam, że BG będą częścią oddziału margrabiego dowodzonego Inez von Muller, Petrę von Falkenhorst i Eryka Gebirgsjaegera. No i będą działać na rzecz i w ramach reszty sojuszniczych armii walczących z najazdem. I w pojedynkę nie wygrają tej wojny, nie są najwyższymi w wojskowej hierarchii ale na nich właśnie będzie się koncentrować oko sesyjnej kamery.

    *** Ściąga**

    - Tu jest docowa ściąga fabularna z najważniejszymi miejscami, osobami, organizacjami itd. Może pomóc przy projektowaniu KP do zaczepienia postaci w planszę i BN-ów. Tu jest link: https://docs.google.com/document/d/1TsV1HPsYMjtYGPEpLsvNDUokpFAnHHv9y97R3Qkkznk/edit#

    |-Start-|

    - Start sesji do około połowy Sommerzeit (5-ty mc w kalendarzu, odpowiednik mniej więcej naszego maja) w 2521 KI. Co do miejsca to jest to rozbity wczoraj wieczorem obóz polowy regimentu. Jaki w nocy stoczył walkę z napadem zwierzoludzi.

    - BG wcielają się w ochotników zwerbowanych do oddziałów margrafa von Falkenhorsta.

    - Wiedzą powszechną jest to, że na początku Pflugzeit (03) wielka armia Chaosu najechała Kislev a na początku poprzedniego miesiąca (04, Sigmarzeit) wdarła się do Ostlandu i powoli zmierza w stronę stolicy prowincji czyli Wolfenburga.

    |-Motyw-|

    - Każdy BG jest ochotnikiem. Dokładniej to ochotnikiem jaki zaciągnął się pod sztandary margrafa von Falkenhorsta a w szerszym zakresie ochotnikiem jaki zaciąga się na wojnę z Chaosem. Prawdopodobnie stało się to ok 2-3 tyg temu w przygranicznym Lenkster. Dlatego bym chciał wiedzieć w KP jakie motywacje kierują postacią do tego kroku.

    |-Ostland-|

    - Zapewne większość lub spora część kampanii będzie się toczyć na ziemiach Ostlandu. Czyli północno - wschodniej prowincji Imperium.

    - Tu daję wrzucam link do mapy Ostlandu, Górska Marchia Falkenhorst obejmuje teren Gór Środkowych: https://i.imgur.com/A2XW2fs.jpg

    text alternatywny

    |-Mecha-|

    - Jak w każdej mojej sesji - będzie. Jak uznam, że sprawa jest niejasna w jakiejś scenie to pewnie kości i staty pójdą w ruch. Niemniej mechę, jak zawsze, biorę na siebie. Dla Gracza w wersji minimalnej kontakt z mechą może się skończyć podczas rekruty na zmajstrowaniu KP.

    |-Homerule-|

    - Będą. Jako długoletni użytkownik Warhammera mam swoje nawyki bez których trudno mi się obyć. Niemniej raczej staram się o nich uprzedzać/informować jeśli gdzieś pojawią się w sesji.

    |-Google Doc-|

    - Na tym etapie trudno mi powiedzieć. Ogólnie lubię to narzędzie i uważam je za bardzo przydatne. Ale wiem, że nie każdy je ceni i lubi. Więc zmuszał nie będę. Możemy grać tradycyjnie: post w post. Niemniej dobrze aby każdy się określił jak to ma z tym docowaniem. Bo zwłaszcza jak się na sesji i w scenie spotkają Gracze docowi i antydocowi to czasem wynikają z tego różne niedogodności albo i pretensje. Dlatego lepiej powiedzieć od razu co kto lubi.

    |-Tempo sesji-|

    - Planuję taki mój standard czyli 5+2. Najczęściej oznacza to 5 dni roboczych dla Graczy i weekendy dla mnie na napisanie mojego posta. Wydaje mi się, że to wystarczająco czasu aby napisać post. W razie sesji docowej może być tura dwutygodniowa.

    |-Ilość Graczy-|

    - Od 1 do 6. Tak mniej więcej i dla orientacji. Może być połowa tej puli, może być i trochę więcej.

    Drużyna awanturników

    - Sesja szykuje się na taką w wojennych klimatach. Więc dobrze aby przede wszystkim Graczowi taka kampania odpowiadała. I dla BG także. W końcu sami zgłaszają się na ochotnika aby wstąpić w szeregi takiej a nie innej armii. Chociaż BG nie muszą być stricte żołnierzami i wojownikami, wszelkie wspierające postacie jak zwiadowca, medyk, cwaniak też się zapewne mogą przydać no ale jednak główną osią fabuły jest jednak wojna. Prosiłbym bez kombinatoryki zaawansowanej w stylu “To ja gram człowiekiem, wychowanym przez niziołki, w krasnoludzkiej twierdzy, w dolnie elfów” 🙂 Prostota zwykle sprawdza się lepiej niż udziwnianie na siłę. 🙂

    |-ARK-|

    - Czyli zestaw “Akcja - Reakcja - Konsekwencje”. Wszystkie sesje prowadzę wedle tego schematu dla tej nie robię wyjątku. Każdy sam pisze swoje cv i czy uzbiera sobie w sesji kolegów czy wrogów to jest to wynik działań postaci w trakcie sesji.

    |-Oko kamery-|

    - Oko sesyjnej kamery skoncentrowane jest na BG. To oni są najważniejszymi postaciami dla fabuły przygody i w centrum uwagi. Nie oznacza to jednak, że są najważniejszymi w hierarchii społecznej albo, że poza kadrem kamery świat nagle zamiera.

    |-Mecha bastionowa-|

    - To moja autorka. Raczej nakładka na mechanikę Warhammera 2-ed. Jej trzon wyjaśniłem tutaj: https://forum.rolltelling.pl/topic/71/mechanika-bastionowa-wariacja-warhammer-2ed

    - A tu jest link do docowej, pełnej wersji: https://docs.google.com/document/d/1bKq6byIy9_Pe8V2jJ_CS1aNdNZ7I4RCTptNVzui7SLY/edit

    W największym skrócie

    • Jest nowy współczynnik: Ranga co mechanicznie określa pozycję społeczną postaci, im wyższa Ranga tym wyższa pozycja w feudalnym społeczeństwie. Ranga też generuje dochody co miesiąc oraz zasoby np. pomocników jakimi ktoś dysponuje.

    • Rzuty przeciwstawne np. na WW, na skradanie, wykrywanie, przekonywanie itd. rzuca się inaczej. Dokładniej to 50% szans + Cechy i modyfikatory jednej strony - Cechy i modyfikatory drugiej strony. Dzięki czemu właściwie zawsze którejś ze stron się udaje coś wykulać. I właściwie nie liczy się poziom umsów per se ile relacja do tego ile ich ma druga strona.

    • Stopniowanie wyników rzutów czyli jak się wykula od -10 do +10 to jest remis, jak od 11 do 30 to ma.suk, jak od 31 do 50 to śr.suk itd.

    • Pancerz działa jako osobny rzut na OP (Ochrona Pancerza). Jeśli się powiedzie do zranienia nie dochodzi, fabularnie zaś do trafienia doszło ale cios/strzał zszedł po pancerzu.

    |-----|

    |-Tworzenie postaci-|

    Postać do sesji można zmajstrować na dwa sposoby:

    1 - Otwórz podręcznik podstawowy, wybierz sobie rasę i profesję, uznaj, że BG ma komplet ukończonej 1-szej profesji (rozwinięcia, skille itd.). Wówczas poniższe rozpiski i zasady tworzenia postaci wedle mechaniki bastionowej Cię nie dotyczą. Ranga jest wówczas na 2 więc lepiej bez żadnych kapłanów, magów, oficerów i szlachciców. Miej jednak na uwadze, że sesja będzie działać na mechanice bastionowej.

    2 - Użyj mechaniki bastionowej czyli stwórz swoją własną profesję. Wtedy używasz tych zasad prezentowanych poniżej.

    |-Gotowe KP-|

    - Na początek mam tu kilka, przykładowych gotowych KP. Przynajmniej tak od mechanicznej strony. W wersji więc minimalnej wystarczy sobie którąś wybrać i dorobić do niej fabułę co to za postać. Gdyby ktoś chciał się pobawić i pozmieniać staty proszę bardzo, ot limit pkt nadal ma się zgadzać. Podobnie jak z tą szczątkową fabułą (imię, płeć, itd.) też można sobie dowolnie edytować.

    Link do docowych KP: https://docs.google.com/document/d/1GuKqWQl1mqMKfKujCExogg9Mjcp-t-6szxJdg92fxt8/edit

    Link do excelowych KP: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1OLUTitPdhKbS7gaPND3MzYTYSWDBhUwvPeeo1Ban54k/edit#gid=0

    0 - Koncept postaci

    Wymyśl sobie kto to ma być ta Twoja postać. Kim chcesz grać jako żołnierz jego margrabiowskiej mości w tej sesji. Miej świadomość, że w tej sesji jest takie coś jak Ranga i wpływa ona na interakcje społeczne w grze oraz comiesięcze dochody.

    1 - Personalia i awek

    Chyba erpegowy standard. Czyli imię, nazwisko, ksywa, wygląd zewnętrzny i awek. Awek bez mang i pociesznych obrazków bym prosił, z widoczną facjatą. Najlepiej już z gotowym linkiem do wklejenia w panel sesyjny. Najlepiej o szerokości ok 200 pikseli by mniej więcej wszystkie były w podobnym rozmiarze.

    2 - Cyferki

    - wersja bastionowa (człowiek):

    • wszystkie Cechy Główne na 30
    • Ataki na 0
    • Magia na 0
    • SZY na 4
    • Ranga na 2

    - Co do innych ras to w tym linku docową ściągą mechy jest tabelka na cechy startowe s. 19 na forum nie ma opcji wrzucania tabelek no to by się cyferki rozsypały.

    3 - Rozwój postaci

    - Na start:

    • Ok 5-6 umsów i zdolności rasowych > te co są na początku podręcznika podstawowego przy tworzeniu postaci (s.20)
    • 20 umsów podstawowych i zdolności > za friko
    • 5 umsów zaawansowanych > za friko
    • 2 000 pkt do rozdania na potrzebne rzeczy (staty, umsy i zdolności)

    - Te 2 000 pkt na rozwój wd. poniższego cennika:

    • Cechy Główne (od WW do OGŁ) skok o 5 za 100 pkt (max do 70, 60, 50)
    • Żywotność skok o 1 za 200 pkt (max o 4)
    • Atak o 1 za 300 pkt (max do 2)
    • Mag o 1 za 500 pkt (max do 2)
    • SZY o 1 za 200 pkt (max 1 raz na całą grę)
    • Ranga o 1 za 300 pkt (na start Ranga 2)
    • umiejętność podstawowa o 1 stopień za 100 pkt
    • umiejętność zaawansowana o 1 stopień za 300 pkt
    • zdolność za 100 pkt (o ile ma się ums na jakim bazuje)

    - Z 8 cech głównych (WW, US itd.) wybierz 2 dominujące i 2 poślednie. Dominujące na start i w trakcie sesji możesz rozwinąć do 70, poślednie do 50, pozostałe cztery są standardowe i mają górny limit do 60.

    4 - Ekwipunek

    - PZ - Tyle PZ ile Ranga x100. Czyli jak Ranga 2 to 200 PZ, jak Ranga 4 to 400 PZ*. Za te PZ można sobie kupić potrzebny ekwipunek czy w KP czy w trakcie sesji. Cennik jest w ściądze mechy na s. 21-24: https://docs.google.com/document/d/1bKq6byIy9_Pe8V2jJ_CS1aNdNZ7I4RCTptNVzui7SLY/edit

    - Zestaw Startowy - czyli coś co zazwyczaj podróżni zabierają ze sobą w drogę. Wszyscy mają coś na podobę i nie wlicza się tego do slotów ekwipunku. Wszystko jest znoszonej, przeciętnej jakości.

    Zestaw startowy:

    • sprzęt kuchenny - miski, kociołki, sztućce czyli coś do przygotowywania i jedzenia posiłków
    • zapasowe ubranie - 1 ciężkie, 2 średnie, 3 lekkie
    • prowiant - podróżny prowiant na 3 doby
    • nóż
    • br.długa - miecz, szabla, kostur, topór itd.

    *PZ - Punkty Zasobów czyli mechaniczna wartość majątku i zasobów wyrażona w PZ. Przede wszystkim majątek ruchomy taki jaki da się zabrać ze sobą w podróż czy to w postaci monet, biżuterii, ekwipunku, wierzchowców itd.

    5 - Fabuła

    - Czyli coś o swojej postaci. Cała fabuła, bio, charakter, wygląd tak by pasowało do powyższych cyferek i jakoś wykreować obraz tej postaci. Możesz po swojemu a możesz w formie odpowiedzi na poniższe pytania. 1-3 zdania powinny chyba wystarczyć by coś było wiadomo o danym temacie.

    1 - Nakreśl w paru zdaniach kim jest twoja postać, skąd pochodzi, czym się zazwyczaj trudni.

    2 - Wymień 3 najbardziej charakterystyczne cechy twojej postaci i krótko to jakoś opisz.

    3 - Gdzie, jak, z kim twoja postać spędziła ostatnie parę tygodniu po zaciągnięciu się w Lenkster do regimentu? Opisz w paru zdaniach.

    4 - Dlaczego twoja postać zdecydowała się zaciągnąć pod sztandary markgrafa? Jakie ma plany, nadzieje i motywacje związane z tym krokiem?

    5 - Wymyśl chociaż ze 3 osoby w regimencie, z jakimi postać jest jakoś powiązana. Dobrze aby chociaż część była tymi osobami z doców fabularnych. Opisz ze 2-3 zdania co to za postacie, gdzie je można spotkać i co je łączy z Twoją postacią. Dobrze aby była to po jednej pozytywnej, neutralnej i negatywnej relacji.

    6 - Co jest marchewką dla postaci? Co ją motywuje, co jej imponuje, co by chciała mieć lub osiągnąć. Bogactwo, potęga, sława, odkrycia, kobiety, miłość, rodzina, honor? Najlepiej by to było coś konkretnego w jakiejś rzeczy czy osobie na sesji.

    7 - Co jest sekretem postaci? Co ukrywa przed innymi towarzyszami podróży co lepiej by nie wyszło na jaw. Najlepiej też by to było coś konkretnego. Jakieś długi, zależności, układy, sekretny pamiętnik, dokumenty, uczucie do kogoś itd.

    |-Inne-|

    • Link do ściągi fabularnej (miejsca, osoby): https://docs.google.com/document/d/1TsV1HPsYMjtYGPEpLsvNDUokpFAnHHv9y97R3Qkkznk/edit#

    • Link do gotowych, docowych KP: https://docs.google.com/document/d/1GuKqWQl1mqMKfKujCExogg9Mjcp-t-6szxJdg92fxt8/edit

    • Link do gotowych, excelowych KP: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1OLUTitPdhKbS7gaPND3MzYTYSWDBhUwvPeeo1Ban54k/edit#gid=0

    • Link do mechy bastionowej: https://docs.google.com/document/d/1bKq6byIy9_Pe8V2jJ_CS1aNdNZ7I4RCTptNVzui7SLY/edit

    • Link do mójhammera: https://docs.google.com/document/d/12cadaDGDrVglkZ4UF2W4f3h1lFZIlgpuAP90L76W_Bo/edit?tab=t.0

    - Jeśli by ktoś miał jakieś pytania, wątpliwości, nie był czegoś pewien aby był czegoś ciekawy z tą rekrutą no to piszcie śmiało Co dam radę to postaram się pomóc i wyjaśnić Tak samo jakby ktoś np. był w trakcie robienia KP i chciał się coś poradzić czy co to spoko może mi podesłać taką niedokończoną to rzucę okiem i powiem co i jak

    - Gdyby wyszło tak, że w trakcie gry ktoś odejdzie, zrezygnuje, zniknie no to trudno. I tak bywa. Jednakże ja uznaję to za zrzeczenie się wszelkich praw do takiej postaci jaka zostaje w grze. I Gracz przestaje mieć na nią i jej losy jakikolwiek wpływ. Dotyczy to także ewentualnego przejęcia postaci przez innego/nowego Gracza gdyby była taka potrzeba i zgoda MG.

    - Co do terminu rekruty myślę, że 2 tyg powinny wystarczyć na wyklarowanie sytuacji. Więc wstępnie termin do końca nd 05.10. Zobaczę jak będzie wówczas wyglądać sytuacja i podumam co robić dalej.

    |-----|

    - I chyba tyle z mojej strony na ten moment 🙂 Jak o czymś zapomniałem i przegapiłem to dajcie znać, postaram się wyjaśnić ocb. Ogólnie chodzi o przygodę w podczas kampanii wojennej przeciwko najazdowi armii Chaosu 🙂


    @Wszyscy Oki, niedziela minęła. Czyli czas na ogłoszenie wyników Do sesji dostają się: Mirekt13 - jako Tobias (ostlandzki łucznik) Cioldan - jako Duivel (leśny elf) Czyli zaczniemy w znanym sobie składzie A jeśli ktoś by miał ochotę dołączyć już w trakcie to zapraszam na pw. Tu obu kolegów zapraszam do wątku z komentami: https://forum.rolltelling.pl/topic/274/bastion-2521-walka-o-ostland-warhammer-2-ed I chyba tyle na tą rekrutę. Obsługę proszę o zamknięcie tematu i przeniesienie do archiwum, za co z góry dziękuję
  • DhratlachD

    Są zabawy dla ludzi czytających, grających, dla wielbicieli kina oraz dla tych którzy lubią zgadywanki słowne.
    Teraz coś dla wielbicieli muzyki.

    Zasady? Są proste jak drut!

    • Ktoś daje piosenkę. Druga osoba jest wzobowiązana do przesłuchania jej. Potem wystawia jej ocenę w skali od 1 do 10, z, lub bez, komentarzem słowonym.
    • Potem umieszcza swój utworek i tak do końca świata i jeszcze dalej.

    Prosta i przyjemna zabawa, bo można poznać gust muzyczny co niektórych uczestników oraz np. znaleźć jakieś fajne, nie znane sobie zespoły, czy inne złote perełki o których nam się nie śniło.

    Zacznę jako pierwszy (słucham "wszystkiego" jakby ktoś pytał!)
    https://www.youtube.com/watch?v=7KQVwA6iOcI

    Nie mniej, dbając o pojemność dysku naszego forum muzykę zamieszczamy w postaci zwykłych linków!


    W Kolei jeszcze nadzieja się tli! Dobrze u was?
  • RewikR

    Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I

    text alternatywny
    Odkąd przed niezliczonymi laty przepadł na dobre ostatni król Północy, lud Shire żyje sobie po swojemu. W oczach przybysza hobbici zdają się prości, wręcz ździebko zacofani i zupełnie nieświadomi spraw, które ich bezpośrednio nie dotyczą. O ile ta druga kwestia nie ulega dyskusji, pierwsza całkowicie mija się z prawdą, a wierzą w nią tylko nieuleczalni głupcy.

    Na pierwszy rzut oka hobbici troszczą się tylko o jedno: by się napić i najeść. Nie jest to opinia bardzo daleka od prawdy, w gruncie jednak rzeczy życie w Shire nie kręci się wokół uciech stołu, ale rodziny. Prawie każdy hobbit potrafi bez trudu umieścić każdego napotkanego krajana gdzieś na ogromnym drzewie genealogicznym swego rodu – nawet jeżeli to tylko przekuzyn pra-pra-pradziadka w drugim pokoleniu. Wprawdzie hobbickie rodziny na potęgę się obmawiają, sprzeczają, kłócą i wadzą, lecz na dnie serca zawsze czują wzajemną bliskość i nigdy nie lekceważą wspólnych korzeni. Gdy mieszkaniec Shire wspomina dokonania swych przodków, przepełnia go radość i duma, jakby mówił o własnych osiągnięciach.

    Stąd też zapewne bierze się hobbickie umiłowanie jadła, napojów i rozrywek – to jest każdej aktywności, która cieszy szczególnie, gdy dzielić ją z bliskimi. A im więcej uczestników, tym większa i radość. W Shire urządza się zatem przyjęcia z najbłahszych nawet powodów: każdy pretekst jest dobry, by zebrać doborową kompanię, a sześć posiłków dziennie smakuje lepiej, gdy nie jeść ich w samotności.

    Mając na uwadze powyższe, nie było aż tak wielkim zaskoczeniem to, że otrzymaliście poprzez Służbę Kurierską swoje zaproszenia do Bag End. Nie było to także nietaktem czy wydarzeniem niechcianym. Nie było tak, nawet jeśli każdy hobbit wiedział, że Baggins zdziwaczał, kiedy blisko dwadzieścia lat temu nagle przepadł w towarzystwie krasnoludów i (a jakże!) niecnego czarodzieja Gandalfa, a potem wrócił równie nagle, prowadząc – jak powiadają – kucyka objuczonego nieprzebranym bogactwem! Nie było tak nawet, jeśli od tamtej pory oficjalnie uznawano, że Bilbo brakuje piątej klepki. Nawet jeśli uchodził za źródło rozmaitych nieszczęść! Nawet jeśli ten bezczelny magik Gandalf przyjeżdża sobie do niego i wyjeżdża z Shire, jak gdyby nigdy nic!!! Nie było tak, ponieważ wciąż Bilbo postępuje jak na dobrze urodzonego hobbita przystało. Nie skąpi on zgoła skarbów zdobytych w dalekich stronach, zwłaszcza gdy trzeba wesprzeć uboższych krewnych albo zatroszczyć się o dzieci z Hobbitonu.

    Ostawmy jednak na jakiś czas ekscentrycznego Bilbo Bagginsa na bok, choć i w tej opowieści przeznaczono mu istotną rolę i swą uwagę skierujmy na jej głównych bohaterów, a wszystko to zaczęło się wiosną roku 1360 rachuby Shire. Mieli oni wszyscy spotkać się po zmroku w Bag End w wyznaczonym w zaproszeniu dniu. Przygoda to słowo odkąd przeczytali swoje listy często kotłowało się w ich głowach, lecz co takiego miało oznaczać w tym przypadku nie wiedział nikt. Każdy przebył swoją drogę. Dla jednych była dłuższa, a dla innych krótsza. Zapewne niektórym z nich zdarzyły się w podróży rzeczy, o których nie omieszkają od razu opowiedzieć, a dla innych droga wiodła stale na przód, bez niespodzianek (jeśli tylko nie liczyć tej popołudniowej ulewy, która nastała w dniu wyczekiwanego spotkania).

    text alternatywny

    text alternatywny


    – Dobrze - zgodziła się Lobelia. - Ognisko wieczorem. A w budynku... proponuję rozsypać mąkę przy każdym z kominków i wszędzie tam, gdzie znaleziono ślady włamywaczy... Jeżeli tej nocy również przyjdą, to może uda nam się ustalić, którędy dostają się do środka? Oczywiście, potem wszystko sprzątniemy, prawda? - spojrzała na pozostałych z ich gromadki. – A co do tego, jak Gerontius miałby coś ukryć w Domu Mathom... Jeżeli ktoś mógł podrzucić kurę, to czemu nie maczugę? My, szanujące się hobbity, nie spodziewamy się, by ktoś chciał takie psikusy robić. To i nic dziwnego, że łatwo nam przeoczyć takie psikusy i knowania. Podobno, żeby złapać złodzieja, trzeba myśleć jak złodziej... – Cóż, jeżeli jesteśmy zgodni, co do ogniska, pójdę zająć się sprawunkami. Oprócz mąki, zakupię ziemniaków. Takie z ogniska, z chrupiącą skórką i odrobiną soli... a jeszcze lepsze są, gdy się je ponakłuwa kminkiem.... – A rano... rano może przyniesie nam rozwiązania, lub przemyślenia...
  • ZellZ

    Life is about change.

    Sometimes it's painful. Sometimes it's beautiful.

    But most of the time, it's both.

    ~Lana Lang

    text alternatywny


    [image: UiUdZHN.png] Michaił zesztywniał. Coś drgnęło mu pod okiem. — Z ciekawości? — powtórzył powoli, jakby smakował słowo i od razu chciał je wypluć. — Z ciekawości to ja ci zaraz brzuch rozpruję, dziewucho, żeby sprawdzić, co tam tak mądrze w środku gada. Pół kroku do stołu. Pochylił się nad nim gwałtowniej, niż zamierzał. W oczach pociemniało. Z gniewu? W nozdrza uderzył mu zapach mięsa, samogona i wilgotnego kamienia. — Ty myślisz, że to zabawa? — wychrypiał. — Że ja tu siedzę dla ciekawości? Dłoń sama zacisnęła mu się na brzegu stołu. Twardo. Jeszcze chwila i zawoła Dragosa. Kazać ją znowu przypiąć do ściany. Do żelaza. Tam było prościej. Człowiek wiedział, gdzie stoi. Już nawet nabrał powietrza. I zawahał się. Bo patrzyła. Nie jak skazaniec. Nie jak ktoś złamany. Ostrożnie. Jakby naprawdę czegoś szukała pod jego skórą. Jakby nie pytała dla kpiny. Durak. Powinien skończyć tę rozmowę. Zawołać strażników. Oddać ją z powrotem pod łańcuchy i mieć święty spokój. A jednak... coś go uwierało. Ta ciekawość. Durna. Nie na miejscu. Jak gwóźdź wbity pod paznokieć. Michaił osunął się ciężko z powrotem na zydel. Potarł twarz dłonią. — Oślepiony… — mruknął. Parsknął krótko. — Ty gadasz jak ktoś, kto nigdy głodu nie widział. Nigdy zimą drewna nie liczył. Nigdy nie patrzył, jak dziecko ci słabnie, bo nie ma czym pieca napalić. Spojrzał na nią spode łba. — Człowiek nie słucha dlatego, że chce. Człowiek słucha, bo świat go wcześniej nauczył, co się dzieje z tymi, co nie słuchają. Znów zerknął ku drzwiom. Jedno słowo. Dragos wszedłby i przykuł ją do ściany. Powinien to zrobić. A mimo to dalej siedział.
  • NamiN

    Cześć. Uczę się fotografii, głównie dlatego, że odnajduję w tym jakąś frajdę. Najbardziej lubię fotografować moje psy i podejrzewam, że zdjęcia, które wykonuję, mógłby wykonać przeciętny człowiek, ale i tak to robię 😛 Mam nadzieję, że nie trafię pod ocenę profesjonalisty, bo "niezniesę krytyki" 😅

    Pomyślałam, że podrzucę choć kilka, bo na pewno nie wszystkie. Część robiłam aparatem fotograficznym a część telefonem.

    text alternatywny

    text alternatywny

    text alternatywny

    text alternatywny

    Ostatnie zdjęcie robiłam telefonem no i żałuję bardzo, bo widoczny jest ruch głowy psa - a to jedno z moich ulubionych zdjęć 🙂


    [image: AbiqwOO.jpeg] [image: NzF0gbt.jpeg] Pomyślałam, że wrzucę jeszcze dwa zdjęcia, bo mi się podoba kolorystyka i kompozycja Co prawda na tym z chmurami (tak, chodziło o pogodę), załapał się pies mojego brata, który turla się w piachu XD ale no, tbh bardziej mi przeszkadza śmietnik na plaży, jaki zostawiają turyści Nie mniej jednak nie chciałam tego edytować. W pierwszym zdjęciu ogólnie uwielbiam chmury, wodę - i choć uwielbiam też moje psy, to nie postarały się z pozowaniem Ale jednakże i tak.
  • KetharianK

    Bardzo cenny skarb

    Szanowni, poniższe opowiadanie napisałem w 2017 będąc świeżo po wstrząsającej dla mnie lekturze pierwszego półtomu Sagi o Katanie Artura Szyndlera. Pragnę Was uprzedzić, że jest ono wzorowane stylistycznie na warsztacie literackim Mistrza i w opinii wielu krytyków tamtych czasów udało mi się w nim odtworzyć ów specyficzny styl tak dobrze, że śmiało mógłbym uchodzić za samego Szyndlera. I chciałem dodać, że poniższy tekst czytacie na własne ryzyko i nie dostaniecie żadnego odszkodowania za ewentualne uszczebki na zdrowiu.



    Karczma sprawiała wrażenie typowej, miała długość piętnastu metrów, wysokość pięciu i cztery rogi. Okryty podróżnym płaszczem i kapturem wędrowiec wszedł do środka i rozejrzał się z zainteresowaniem po wnętrzu pomieszczenia, wciągając w nozdrza smakowite zapachy.

    Odpowiedziały mu zaciekawione spojrzenia siedmiu innych podróżnych, siedzących przy osobnych stolikach. Wszyscy mieli na sobie zaciągnięte szczelnie płaszcze z kapturami.

    – Ho ho! Nowy gość! Jaki dzisiaj tłok! – zakrzyknął z humorem karczmarz, krzepki krasnolud. W jego brodzie tlił się magiczny zimny ogień, który wcale nie parzył. Przybysz uporządkował swą wiedzę na temat krasnoludów i pojął w mig, że stoi przed nim prawdziwy krasnolud ognistobrody.

    – Cóż tak smakowicie pachnie, krasnoludzie? – spytał wędrowiec nie zdejmując płaszcza ani kaptura. Pytając uśmiechał się szeroko.

    – Zupa z agawy! – zachichotał krasnolud – I bitki z opasa, w sosie z agawy. Do tego podaję smażone liście… agawy! Oraz piwo… zgadniecie, jakie?

    Siedzący przy osobnych stolikach podróżni stężeli zauważalnie, wsłuchani w słowa karczmarza.

    – Zaiste trudna to zagadka – przybysz przytknął palec do ust w geście udawanego zmieszania – Niechaj pomyślę… z agawy!

    Krasnolud wybuchnął nieopisanym śmiechem, klepiąc się dłońmi po kolanach. Siedzący przy stolikach wędrowcy zawtórowali mu gromkim rechotem, doceniając przedni żart.

    Kiedy dźwięki śmiechu ustały, przybysz usiadł przy jedynym wolnym stoliku, wciąż nie zdejmując płaszcza ani kaptura. Jego spojrzenie spoczęło po kolei na każdym z innych gości, a czoło zaczęło się marszczyć coraz bardziej, tworząc głębokie fałdy sięgające z obu stron uszu.

    – Ha! Mój rasowy instynkt i tym razem mnie nie zawiódł! – oznajmił donośnym głosem – Nie zwiodą mnie pozory. Jeden z was nosi na płaszczu kapłańskie insygnia, drugi ma na kapturze czapkę maga, trzeci przy pasie złodziejskie wytrychy, czwarty alembik alchemika, piąty lutnię, szósty kostur czarnoksiężnika, a siódmy wagę kupca, wszelako to jeno wredna zmyłka!

    Obcy w płaszczach z kapturem zesztywnieli ponownie, wpatrując się w ostatniego przybysza.

    – Skierowało mnie tu przeznaczenie zesłane przez mego boga! – przemawiał dalej wędrowiec, który nosił przy pasie woreczek z astrologicznymi kostkami do wróżenia – Spisane na zwojach z Dudniącej Otchłani! Jeśli i wy tutaj trafiliście tego samego dnia, nie może to być przypadkiem! Przeznaczenie chciało, byśmy skrzyżowali nasze ścieżki! Widzę po waszych pozach, że przedmioty, z którymi się obnosicie należą do waszej drugorzędnej profesji… a kto wie, może nawet trzeciorzędnej, bo wyglądacie mi na takich, którzy posiedli szkolenia umożliwiające nabycie trzeciej profesji! Kim jesteście?!

    Siedmiu gości wstało z krzeseł w tej samej chwili, odrzucając pod nogi swe długie płaszcze z kapturami. Każdy z nich… miał na sobie pełną zbroję płytową odlewaną, wraz z doczepioną do niej rycerską tarczą. Wszyscy nosili też hełmy o podniesionych w górę przyłbicach.

    – Paladyni! – zakrzyknął z humorem krasnolud, który był karczmarzem – Prawdziwi paladyni!

    – Wypraszam sobie! – odparł gromkim głosem ten z rycerzy, który nosił przy sobie lutnię – Koledzy, to wredne pomówienie! Jestem demonicznym rycerzem i zwę się Rotua-Sa, lecz nie lękajcie się, albowiem dzięki korzystnemu dla was układowi księżyców nie jestem w nastroju do przyzwania swego demonicznego symbiontu. W zamian mogę wam zagrać na lutni dla umilenia wieczoru.

    Paladyni spojrzeli na siebie niepewnie nie wiedząc widać, co czynić. Niektórzy z nich uklęknęli na swą modłę na podłodze wspierając się o miecze, inne usiedli z powrotem na krzesłach. Rycerski honor nie pozwalał im skrzywdzić Rotuy-Sa… dopóki ostatni przybysz nie zrzucił swego płaszcza. On też miał na sobie paladyński pancerz i przyczepione do niego magiczne zwoje.

    Przybysz odczytał jeden ze zwojów. Było to antyczne zakazane i po trzykroć przeklęte zaklęcie o nazwie Chwilowa zmiana etosu. Objęci jego działaniem paladyni ponownie pochwycili miecze i runęli na demonicznego rycerza. Rotua-Sa uległ gradowi ciosów kłutych, tnących oraz obuchowych zadawanych pancernymi butami napastników.

    – Koledzy, spełniliśmy swą powinność! – oznajmił jeden z paladynów, ten udający wcześniej kapłana – Swoją drogą, to bardzo wredne zaklęcie… i zakazane.

    – Nie lękaj się, kiedy nasza misja dobiegnie końca, dzięki swej niezwykłej mocy użyję Cofnięcia czasu, by wymazać wiedzę o rzuceniu tego czaru z waszej pamięci – odparł z humorem ostatni przybysz – Teraz zaś proponuję, byście uzupełnili swą wiedzę na temat demonicznych rycerzy. Ten tutaj okazał się wyjątkowym uparciuchem, ponieważ potrzeba było aż dwunastu ciosów zadanych mieczami ewidentności, aby go uśmiercić, a zwyczajnemu wystarczą cztery.

    – Coś mi podpowiada, że ten Rotua-Sa to nie był zwyczajny demoniczny rycerz – wtrącił paladyn udający wcześniej kupca – Zaiste niezwykle odporny na ciosy. Co więcej, dzięki specjalistycznym szkoleniom wartym prawie dwieście dwanaście tysięcy siedemset cztery sztuki złota mogę domniemywać, że niemal na pewno ten rycerz chyba powróci do życia w innym miejscu i czasie, by kontynuować swą złą misję.

    – To inny temat, na inną świętą misję i przygodę – przerwał przedmówcy paladyn udający wcześniej złodzieja – Widzę, że wszyscy przybyliśmy tutaj wyposażeni w worki na skarby. To może oznaczać, że bogowie zamierzają nas wysłać do Labiryntu Śmierci! Czy dla bezpieczeństwa nas wszystkich i obopólnej korzyści moglibyśmy uporządkować swą wiedzę na temat tego legendarnego miejsca?

    Ostatni przybysz podszedł do ciała demonicznego rycerza i podniósł z posadzki leżącą przy nim lutnię.

    – Jeśli jesteście dość dzielni, by sprostać temu wyzwaniu i nie obawiacie się popaść w otchłań szaleństwa, mogę wam zaśpiewać odpowiednią balladę – zaproponował paladyn w zbroi z pergaminami.

    – Nie! – oznajmiło kilku mniej wrażliwych artystycznie gości budząc pomruk dezaprobaty u skorego do występów barda.

    – Powiadacie, że przeznaczenie przywiodło nas tutaj z woli bogów – odezwał się tubalnym głosem paladyn potrząsający woreczkiem na astrologiczne kostki – Wszelako mój doświadczony w takich sprawach nos podpowiada, że to może być zasadzka!

    Wśród pozostałych świętych wojowników zapanowało natychmiast zrozumiałe poruszenie. Niektórzy zaczęli drapać się intensywnie po kwadratowych podbródkach, inni przyklęknęli swym zwyczajem na posadzce wspierając się na mieczach i medytując zawzięcie.

    – Czas wyciągnąć ostatnie karty z rękawa, towarzysze! – oznajmił w końcu samozwańczy przywódca grupy – Wcześniej przejrzałem was na wskroś i od razu pojąłem, że pod tymi podróżnymi szatami skrywają się nie tylko paladyni. Jesteście kimś więcej, czy nie? Nie bez powodu żaden z nas jeszcze żyjących nie wyjawił pozostałym swego imienia. Skończcie z tymi przebierankami!

    – Każdy już chyba wie, że jedynym zwyczajnym rycerzem był ten tam na śmierć zaciukany – jeden z rzekomych paladynów wzruszył w odpowiedzi ramionami – Lecz jeśli chcesz to usłyszeć na głos, słyszaj! Jestem Bezimiennnym, podobnie jak wy wszyscy. Wszyscy jesteśmy Bezimiennymi, wezwanymi w to jedno miejsce i sądzę…

    Karczma zniknęła w jednej sekundzie, rozpłynęła się w oczach niczym opar mgły przepędzonej dotykiem słonecznych promieni. Z niejednego bezimiennego gardła popłynął głuchy pomruk zaskoczenia, gdy w miejscu gościnnego wnętrza budowli pojawiła się skalista równina ciągnąca się w nieskończoność we wszystkich kierunkach pod szarymi przestworzami, na których wisiało ciemne i dziwaczne słońce.

    – Czy to jest Labirynt Śmierci?! – wrzasnął Bezimienny udający wcześniej paladyna-kupca – Czyj to jest Labirynt, co? Nie wyrażam zgody na takie traktowanie! To jest podłość do sześcianu, antycznego i zakazanego!

    Odpowiedź na pełne gniewu pytanie nie padła od razu, nie udzielił jej też żaden z pozostałych paladynów. Wszyscy oni jak jeden mąż unieśli głowy w górę i wbili wzrok w słońce, które znienacka zaczęło się ewidentnie poruszać, przy czym poruszenia te sprawiały komiczne wręcz wrażenie wiercenia się w miejscu.

    – Co to jest? Co to za bezimienne bluźnierstwo?! – zakrzyknął któryś z Bezimiennych.

    – Jestem Bebok Beblok, najpotężniejsza istota we wszystkich znanych i nieznanych Planach Materialnych, Eterycznych i Fatamorgicznych – płynący z góry głos promieniował tak nieposkromioną pewnością siebie i dostojeństwem, że wszyscy Bezimienni mimowolnie upadli na kolana, w pośpiechu zapominając o wsparciu się na swych mieczach – Chociaż nie sądziłem, że wam się uda, przejrzeliście moją cwaną iluzję. Zaprawdę powiadam wam, że wpadliście w pułapkę bez wyjścia ku mej nieopisywalnej uciesze!

    – Ja wiem, co to jest – wykrztusił nieporadnie bezimienny paladyn-mag – To jest… to jest naprawdę… słoniak ropuszy, królewska forma ropuszczaka słoniowego! Jestem pewien, miałem szkolenia z tego tematu! Teraz już rozumiem, dlaczego ten kształt wydał mi się… wydał mi się…

    – DUPĄ! – inny z Bezimiennych złapał się za skronie wodząc wzrokiem po wiszącym w górze kształcie – To prawda, szkolenia nie kłamią! Forma królewska ropuszczaka słoniowego jest przeciwieństwem swej pośledniej formy, wystawia do nawiedzonego przez siebie wymiaru nie łeb, tylko zadnią część materialnej manifestacji! Jesteśmy zgubieni!

    – Nie wpadajcie w niepotrzebną panikę, albowiem nie wszystko jeszcze stracone! – paladyn grający rolę samozwańczego przywódcy grupy uniósł w górę swój lśniący blaskiem ewidentności miecz i pogroził nim wiszącej nad głową istocie – Beboku przebrzydły, na pewno nie wywabiłeś nas z naszych Labiryntów bez ukrytego powodu! Gadaj, a już, czego tak naprawdę od nas chcesz!

    Powleczony szarą porowatą skórą kształt na nieboskłonie powiercił się dłuższą chwilę, tym razem w sposób zdradzający ogromne rozbawienie.

    – Zaprawdę powiadam wam, że cwane są z was ziomki! – oświadczył gromki głos – Nie to, co ci Bezimienni, którzy się kiedyś dali wycyckać na cacy jednemu pomniejszemu bożkowi. Jakiś taki to był bysio… zapomniałem jego imienia, zupełnie zapomniałem… Nieważne! Skoro naprawdę chcecie wiedzieć, niechaj wam będzie. Zamierzam wyssać wam za pomocą zakazanej antycznej magii umysły, aby posiąść ukrytą w nich sekretną wiedzę na temat manipulowania rozmiarami Labiryntów Śmierci na życzenie. Ta cwana sztuczka z powiększaniem i pomniejszaniem Labiryntów nie daje mi spokoju od niezliczonych eonów, nie pozwala spokojnie kreować i niszczyć całych wymiarów, galaktyk i inszych tam takich, nieważne, i tak nie zrozumiecie.

    Przywódca paladynów opuścił na chwilę głowę w wyrazie udawanego przygnębienia, po czym strzelił oczami na wszystkie strony śląc swym druhom złośliwe uśmieszki.

    – Przebiegła i bezlitosna istoto! – zakrzyknął odkładając miecz i sięgając do noszonego u boku worka na skarby – Zaiste jesteśmy zgubieni, ale racz w swej wspaniałej mądrości rozpatrzeć naszą błagalną prośbę. Oszczędź nas, a w zamian otrzymasz ową sekretną wiedzę. Jest tutaj, w mym posiadaniu!

    Prostując się z tryumfalną miną, paladyn ukazał wszystkim wyciągnięty z worka artefakt. Był to przepięknie cięty kryształt o nieopisanej wręcz urodzie, lśniący blaskiem fasetek, prmieniujący wewnętrznym światłem, które na jego zewnętrznych ścianach dzięki niezrozumiałej magii przemieniało się w tchnące kosmiczną tajemnicą cyfry.

    Na oczach zauroczonych Bezimiennych widniąca na ściankach kryształu inskrypcja \”21:59\” zniknęła zastąpiona nieco zbliżoną, ale na pewno odmienną w znaczeniu inskrypcją „22:00”.

    – Cóż to takiego?! – międzywymiarowy tyłek zatrząsł się na niebie w wyrazie ogromnej ekscytacji – Wyczuwam specyficzną aurę bijącą od tego niezwykłego magicznego przedmiotu! Dziesiąty poziom umagicznienia jak nic, słowo daję! Co to?

    – To Kryształ Czasu, czcigodny bezlitosny Beboku! Jedyny prawdziwy Kryształ Czasu! W jego wnętrzu ukryta jest tajemnica, której pożądasz. Wystarczy, że ją wyssasz zamiast naszych prostackich i miałkich rozumków! Oszczędź nas i bądź zaspokojony!

    Wypowiedziawszy ostatnie słowa paladyn zamachnął się rękami i cisnął niewyobrażalnie bezcennym reliktem minionej epoki w górę, ku rzekomemu szaremu słońcu. Kilku Bezimiennych westchnęło równocześne w wyrazie zgrozy sądząc, że Kryształ Czasu spadnie im pod nogi i roztrzaska się w drobne kawałki, stało się jednak inaczej. Tylna część czcigodnej istoty zassała go do swego wnętrza przez nagle objawiony otwór, którego rozmiary omal nie odebrały Bezimiennym zdrowych zmysłów.

    Przez krótką chwilę nie działo się nic, aczkolwiek żaden z paladynów nie wypowiedział ani słowa czekając niecierpliwie na reakcję Beboka. Żadne szkolenia nie przygotowały ich na podobną sytuację i nie wiedząc, co właściwie o tym wszystkim myśleć, na wszelki wypadek wszyscy myśleć przestali.

    Krótką chwilę później szary kształt nie będący wcale słońcem zaczął się poruszać w dziki i energiczny sposób, podrygując, kręcąc się i nadymając gwałtownie. Widok ten przywrócił Bezimiennym bieg wstrzymanych procesów myślowych.

    – Padnijcie! – wrzasnął niedawny posiadacz Kryształu Czasu – Może popuścić!

    Porażeni niebywałą zgrozą, złapawszy się za nosy paladyni grzmotnęli jak jeden mąż w skalistą powierzchnię równiny, pośród ogłuszającego huku pancernych blach i kilku zduszonych jęków bólu. Mimowolnie zamknęli oczy, a kiedy otworzyli je ponownie, nie posiadali się ze zdumienia.

    – Jak to możliwe? – wydukał paladyn-bard – Przecież to… przecież to taka sama…

    – To moja karczma! – dokończył znajomy ognistobrody krasnolud, zanosząc się śmiechem zza kontuaru – Nie wiem, czemuście wszyscy tak prasnęli o podłogę, zacni goście, ale widok był zaiste przekomiczny! Nawet gnom z chodnikową płytą by mnie bardziej nie ubawił!

    Szczypiąc dla pewności swe pancerne blachy, paladyni pozbierali się nieporadnie z posadzki wodząc wzrokiem po ścianach karczmy, przewróconych stolikach i ławach oraz wciąż broczącym krwią ciele demonicznego rycerza.

    – Jak zdołałeś go pokonać? – spytał w końcu któryś spoglądając w stronę przywódcy – Czym był ten Kryształ?

    – Tego nie sposób wytłumaczyć tak, aby nie popaść przy okazji w obłęd – odpowiedział z nutą wyższości w głowie niedawny posiadacz artefaktu – Cudowna rzecz, niesamowita, kosmiczna! Nigdy nie była tworzona z myślą o ludzkich umysłach, nawet tych bezimiennych! Nie okłamałem tamtego przebrzydłego słoniaka mówiąc, że w jej wnętrzu skrywała się ogromna wiedza. W sercu tego reliktu… co tam reliktu, relikwii! W jej sercu skrywała się sporządzona magicznie kopia oryginalnej Sagi o Katanie, wszystkie dwadzieścia sześć półtomów, a także appendiksy, odnośniki, linki i sprostowania! Przede wszystkim sprostowania!

    Pozostali paladyni spojrzeli po sobie wzrokiem wskazującym na to, że właściwie nic nie rozumieją, ale z szacunku do siebie samych nie wyrazili tej konsternacji słowami, chłonąc w zamian z fascynacją dalsze objaśnienia mówiącego.

    – Lecz to nie wszystko! Gdyby to była zwyczajna kopia Sagi, być może ten ropuszy słoniak miałby jeszcze jakieś szanse, aby się ocalić, lecz padł ofiarą mej przebiegłości! – paladyn roześmiał się gromko i nie mając innego wyjścia pozostali przyłączyli się do jego chichotu – To była bowiem Diamentowa Wersja, w całości spisana wierszem, wszystkie dwadzieścia sześć półtomów! Spisana wierszem przez największego poetę wszystkich czasów i wymiarów, tana Abuka! Czegoś takiego nie zdzierżyłby żaden umysł, ani śmiertelny ani boski ani żaden inny!

    Mówca przerwał na chwilę szokującą opowieść, dał swym słuchaczom czas na zebranie z posadzki opadniętych tam szczęk. Cisza ciągnęła się i ciągnęła, pozornie w nieskończoność.

    – Zaiste, to najpotężniejsza broń wszechczasów i wszechświatów! – odpowiedział w końcu jeden z paladynów, budząc swymi słowami krasnoludzkiego karczmarza, który zdążył się w międzyczasie zdrzemnąć – Zaiste, nie wiem, cóż jeszcze mam powiedzieć… a co właściwie stało się z tym królewskim ropuszczakiem? Co z nim uczynił Kryształ?

    – Mogę się posiłkować wyłącznie teorią, ale mam pewne podejrzenia – Bezimienny uniósł palec w górę niczym srogi elfi nauczyciel skupiający na sobie uwagę nierozgarniętych orciątek – Wydaje mi się, że jego przeciążony nadmiarem estetycznych wrażeń mózg po prostu eksplodował i opuścił materialną powłokę istoty pod postacią ogromnych miazmatycznych farfocli.

    – Farfocli? – wystękał niepewnie któryś ze słuchaczy.

    – A jakże, farfocli – potwierdził domorosły wykładowca – I nasze w tym ogromne szczęście, że to farfocle, a nie co innego! Lepiej się dla nas stało, że ten mózg znajdował się w przedniej części materialnej powłoki słoniaka, dzięki czemu ulotnił się nozdrzami, rozumiecie?

    Paladyni rozpromienili się natychmiast, pokiwali gorliwie głowami uświadamiając sobie, co czekałoby ich na skalistej równinie, gdyby mózg Beboka znajdował się bliżej jego zadu.

    – Radować powinniśmy się tym bardziej, że prastare mity przestrzegają przed magiczną aurą ropuszczakowych farfocli – jak się okazało, obdarzony szeroką wiedzą Bezimienny bynajmniej jeszcze nie skończył – Podobno mają one niezwykłą, półtoraboską zdolność przenikania do innych planów i wymiarów, a nadto potrafią jakoby wpływać na bieg przeznaczenia i odmieniać losy całych wszechświatów mających szczęście lub nieszczęście paść ofiarą ich objawienia.

    – A zatem radujmy się mimo pustych worków na skarby! – zakrzyknął któryś ze słuchaczy – Karczmarzu, wina, piwa, mięsiwa! I jakieś dziewki by się zdały, byle nie szlachetnie urodzone, te mają zanadto zadarte nosy! Radujmy się z tak szczęśliwego zakończenia tej niezwykłej wyprawy!



    [W tym samym czasie – Sauron pochyla się nad leżącym ze strzaskanym mieczem Isildurem. Spadkobierca tronu Gondoru tnie ułamkiem oręża odcinając palec Czarnego Władcy wraz z Pierścieniem. Sauron zanosi się okrutnym śmiechem świadomy tego, że brak fizycznego kontaktu z Pierścieniem w niczym mu nie zaszkodzi. W następnej sekundzie z przestworzy spada gigantyczny farfocl, który unicestwia Saurona cudem tylko nie wyrządzając krzywdy Isildurowi. Późniejsi kronikarze zatajają ten fragment historii Śródziemia]



    [W tym samym czasie – śmiertelnie ranny Imperator leży na pokładzie Mściwego Ducha, wystawiony na łaskę swego zdradzieckiego syna Horusa. Ten wznosi do ciosu energetyczne szpony chcąc odebrać życie stworzycielowi Imperium. W następnej sekundzie we flagowy pancernik floty Synów Horusa uderza niewykrywalny dla skanerów kosmiczny farfocl. Wytrącony z równowagi, Horus upada wprost na miecz Imperatora i ginie w finale Bitwy o Terrę. Imperator nikomu nie wyjawia prawdy o okolicznościach towarzyszących legendarnemu pojedynkowi, a krótko po nim zostaje zamknięty na wieczność w Złotym Tronie].


    Tylko w przypadku farfocli zwykłych, a nie magicznych! Jak chcesz, mogę Ci nawet wyszukać w bestiariuszu Kryształów Czasu ich charakterystyki, to się przekonasz na własne oczy! Dziękuję za recenzję. Zdradzę też w tajemnicy, że dywagujemy luźno nad wizją systemu achievementów dla userów (wraz z odznakami w formie graficznej) i jeśli ten bardzo luźny projekt kiedyś wypali, na pewno wymuszę na ekipie achievement „Kryształowy Hardcore” dla recenzentów tego opowiadania i Ty ten achievement już masz gwarantowany!