Przejdź do treści
  • [Pathfinder 1e, 18+] Popielny Dwór

    Rozgrywka pathfinder 18+ golarion
    156
    2 Głosy
    156 Posty
    1k Wyświetlenia
    AbishaiA
    Gnom przetasował talię kart ignorując śpiącą obok piękność. Znał zagrożenia związane z jej bliskością i ignorował pokusy. Bądź co bądź nie interesował się nawiązywaniem trwałych realcji z innymi. Szaleństwo i misja które go prowadziły przez całe dorosłe życie nie pozostawiały miejsca na takie sentymentalne drobnostki. Poza tym… [image: pare455.jpg] … wyciągnięta karta przedstawiała rycerza w złotej zbroi. Paladyn. Oznaczała mężne stawanie przeciw przeciwnościom. Oznaczała też upór w trzymaniu się kursu. Bajarz jednak nie widział żadnych przeciwności, żadnych skał na swoim kursie. Zamierzał oznajmić co prawda kapłanowi swoje zamiary, ale nie potrzebował jego zgody i nie dbał o nią. Wszak nie był częścią jego kleru i nie był mu podległy. A co więcej nie był mu potrzebny. Do rozbudowy świątyni byli potrzebni rzemieślnicy, do rozbudowy kultu wyznawcy… Baltizar nie był żadnym z nich. I mając nawyk nie rzucania się w oczy władzom, nie był również użyteczny w intrygach Viktorach związanych z miejscowymi szychami. Póki co miał wolną rękę i zamierzał z tego korzystać. A teraz… przyglądał się karcie z nutką irytacji w spojrzeniu. Paladyn oznaczał też uparciucha. A gnom ostatnio poznał wiele upartych osób. Ba… “sypiał” z jedną z nich. Ciężko więc było ocenić, którą z nich oznaczała ta karta. [image: TYulii.png] Kapłan i “Bard” Wychodząc z pokoju kapłan natknął się na zbliżającego się do niego gnoma wraz z jego “ptasim” pomocnikiem. - Witam jego ekscelencję o tak wczesnej porze. Chciałbym pogratulować założenia świątyni. Bardzo… widowiskowe to było. A i oznajmić, że opuszczam miasto na kilka nocy. Bądź co bądź zadanie, póki co, wykonane. Nie będę też z pewnością pilnie potrzebny. - Bajarz zaczął mówić po ukłonieniu się. - Teraz bowiem sprawy wymagają kaznodziei bardziej niż mówcy. A i nie ma dla mnie miejsca pośród szlachetnie urodzonych, toteż tam nie będę żadną pomocą. - Witaj, Baltizarze. Powinienem wiedzieć czym będziesz się zajmował? Czy to prywatna wycieczka? - W zasadzie prywatna…- potwierdził gnom lekko potakując głową.- Zajmę się… tę no… jak to zwą… eeech… uczonym grzebaniem w ziemi w poszukiwaniu zapomnianych ruin. - zaśmiał się głośno. - Nic szczególnie intratnego. Pogrzebię w poszukiwaniu ruin osady gnomów. Spodziewam się dziur w ziemi i pajęczyn zamiast skarbów. Mój lud nie słynie z gruzowisk atrakcyjnych dla awanturników. - Hmmm… rozumiem - kiwnął Viktor głową - Powiesz gdzie precyzyjnie i ile spodziewasz się być nieobecny? Chciałbym mieć opcję ruszenia ci na pomoc, w razie niespodziewanych problemów. - Kilka dni najwyżej. - wzruszył ramionami gnom wyciągając z plecaka mapę.- To niedaleko od miasta. Bardziej wycieczka na rozruszanie kości i zabicie nudy, niż prawdziwa wyprawa. I zabieram ze sobą najemników, więc nie musisz się martwić o moje bezpieczeństwo, tym bardziej że dla twojej misji moja egzystencja nie ma znaczenia. Rozłożył mapę i pośród kilkunastu czerwonych kropek wskazał tę najbliższą miastu.- O tu się udaję. Viktor przyjrzał się i kiwnął głową. - Nawet jeśli teraz nie jesteś mi konieczny, to w przyszłości możesz okazać się kluczowy, albo – zwyczajnie – wygodny. Jeśli byś pozwolił to zadośćuczynił bym mojej paranoi i dał ci awaryjną możliwość wezwania pomocy. Odpowiada ci to? - Znajdę sposób by cię powiadomić.- odparł gnom składając mapę i dodał ponuro. - Jeśliby mi się coś stało, to… całe miasto jest pewnie zagrożone. Bo wszak… komu by zależało na wystawienie sił wystarczających by zagrozić doświadczonej grupie awanturników i… córce naszego gospodarza. Bo i ona się może wybrać. A skoro już o paranoi mówimy…- Podrapał po karku.- Nie wiem czy ci twoja kochanka wspominała, ale… przywódczyni os w tym mieście groziła tobie… w zasadzie ostrzegała, byś uważał by nie wchodzić im w drogę. Nie wiem ile może tak naprawdę. Jej przybytek jest po prostu grotą lubieżników. Niemniej może mieć ukryte żądła. I ze wszystkich świątyń w mieście, na nią miej największe baczenie.- po czym uśmiechnął się.- Niemniej wspomniała też, że ogólnie nowy kult w mieście jej nie przeszkadza, dopóki trzyma się swojego poletka. - Hmmm… to jest… zaskakująco pożyteczna informacja. Tak to właśnie ujęła? “Niech nie wchodzi mi w drogę, to nie będzie problemów”? - Bardziej dyplomatycznie i aluzyjnie, ale… - zadumał się gnom. - … taki był ukryty sens jej słów. Typowe dla os zachowanie. Po czym machnął ręką. - Nie przejmowałbym się tym na razie. Do jej świątyni biedacy nie przychodzą, a ci są tobie wasza ekscelencjo najbardziej potrzebni. Oddani fanatyczni i lojalni. Nie mający nic do stracenia, a wiele do zyskania. W końcu obaj wiemy, że bardziej cię interesuje brylowanie wśród szlachty, więc im szybciej uda się zyskać paru akolitów spośród nich, którzy zajmą się świątynią za nas, tym lepiej. - Pamiętaj, Baltizarze, że nie założyłem piwnicznej sekty a i doktryny obu wiar się nakładają miejscami… Konflikt interesów na pewno będzie miał miejsce, prędzej czy później. Ale ten punkt już jest na mojej liście. - Wątpię by kult prawników miał jakieś punkty zapalne z kultem mściwych lubieżników, ale… teologia nigdy mnie nie fascynowała. - wzruszył ramionami gnom. - Odwet, Baltizarze. Ale oszczędzę ci niuansów. Cóż, to chyba wyczerpuje aktualny temat. Mamy coś jeszcze do omówienia? - Nic. - machnął ręką Bajarz. - Nawet sprawa tej osy to marginalna kwestia. Wątpię, by wypłynęła przy obecnej naszej sytuacji. Nie jesteśmy jeszcze ani znaczący ani groźni dla nikogo. - Mam o nas nieco wyższe mniemanie, ale rozumiem argument. No to dziękuję ci, Baltizarze, za tę rozmowę i za uprzedzenie. Widzimy się za kilka dni. Gnom skłonił się w odpowiedzi. [image: TYulii.png] Rozmowa z przyszłym “teściem” Załatwiwszy najpilniejsze sprawy, Baltizar ruszył przez karczmę w poszukiwaniu jej właściciela. Musiał rozmówić z Otto w imieniu jego córki. Nawet jeśli ta cała sytuacja, wprawiała go w niesmak, to coś był winny przyjaciółce. Co poradzić, że jakimś cudem stał się aktorem, we własnej komedyi. Karczmarz przeglądał jakąś książkę kiedy podszedł do niego gnom. Otto zerknął na gościa i uśmiechnął się. - Witaj, Baltizarze. W czym mogę pomóc? - Wybieram się w podróż. Niezbyt daleko. Dwa dni od miasta. Piwonia chciałaby się wybrać ze mną. Toteż przychodzę w niej imieniu.- gnoma kusiło dodać coś o czystych intencjach i ochroniarzach w roli przyzwoitek, ale powstrzymał się od tego żartu. Otto wciągnął ostro powietrze na tą prośbę. Odłożył książkę na bok i spojrzał na gnoma. - Baltizarze… nie jestem pewny czy wiesz o co mnie pytasz. Nie wiesz czym ryzykuje wypuszczając ją z moich oczu. Opowieść o moim królestwie jest stara, więc pewnie nie jest ci znana. Czy wiesz ile potomstwa posiadałem? Nie… oczywiście, że nie możesz wiedzieć. Siedmiu synów, pięć córek, trójka potomstwa dla których nie miałbyś nazwy. Pozostały mi cztery córki. Rozumiesz mnie? Cztery… straciłem pozostałe odkąd zaginęła moja żona… czy jesteś sobie w stanie wyobrazić co będę musiał jej powiedzieć kiedy się znowu spotkamy? Że pierwszym uczuciem jakim ją obdaruje po tysiącleciach rozłąki będzie cierpienie? Gnom przez chwilę milczał. Po czym rzekł powoli.- Rozumiem też, że wybywam ledwie parę mil od miasta. Rzut kamieniem od niego. Że wyruszam z doświadczoną i liczną ochroną, która już sprawdziła się podczas poprzedniej misji. A i tak pewnie twoja córka jest potężniejsza od nich i ode mnie razem wziętych. Nie wiem, jakie istoty mogłyby zagrozić jej życiu tak blisko Evercrest, ale wątpię by były to wilki czy niedźwiedzie, któryś się nawet nie spodziewam zobaczyć. - Możesz ubierać to w logikę i prawdy świata jak tylko chcesz, ale prosisz ojca, który stracił dużo, aby zaryzykował więcej. - Otto odetchnął - Masz oczywiście rację, jest bardzo niewiele rzeczy w promieniu setek mil, które by jej zagroziło. Pozwól, że dam ci jednak ostrzeżenie. Tak na motywację, abyś zapewnił jej bezpieczeństwo. Jakiekolwiek cierpienie twoja dusza znosi od tej istoty spoza kreacji. Cokolwiek Azazel i jego podobni poczynają ze swymi ofiarami. Będziesz tego łaknął jeżeli coś jej stanie. Rozumiemy się? - Zawsze możesz odmówić. - odparł Bajarz spokojnie. - Ostatecznie nie mogę ciebie zmusić do niczego. I przyjmę twoją decyzję, jakakolwiek będzie. Podrapał się po brodzie. - Dziwi mnie tylko, że zaryzykowałeś jej egzystencją wysyłając ją po swoją córkę… w misji zapewnie znacznie niebezpieczniejszej, niż biwak na świeżym powietrzu dwa dni od domu. A boisz się, że coś może jej się stać u przedmurzy miasta. - Wysłałem ją do domeny Desny. Pani Szczęścia to bliska znajoma i wiedziałem, że nic Piwonii nie grozi. - odparł Otto - Nie odmówię, bo wiem, że to nie twoja prośba tylko jej. A wyrodnym ojcem nie będę. Chcę tylko, żebyśmy się rozumieli, że jesteś odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo. - Oczywiście. I dlatego mam grupkę sprawdzonych ochroniarzy. I jeśli kogoś ze swoich podwładnych dorzucisz, nie będę się sprzeciwiał dodatkowej pomocy.- zgodził się z nim gnom.- Co prawda, sama wyprawa jest tylko bardziej przygotowaniem pod przyszłe ekspedycje i nie planuję niczego szalonego, to niemniej wszystko mam zaplanowane także pod kątem bezpieczeństwa. - Możesz zabrać Brandelena z wami. Maluchowi przyda się trochę ruchu. - odparł Otto - Reszta Dworu jest mi potrzebna. - Dobrze… przekażę twoje słowa Piwonii, chyba że wolisz osobiście uszczęśliwić córkę?- zapytał na koniec Bajarz. - Ty jej przekaż, będzie szczęśliwsza. - karczmarz się uśmiechnął - Tylko teraz.. proszę uważaj na nią. Nie zdzierżę kolejnej straty. - Oczywiście.- odparł gnom, skłonił się i wyszedł kierując się z powrotem do sypialni. [image: TYulii.png] Rozmowa z “kochanką”. W sypialni gnoma Piwonia przeglądała się w lustrze. Miast swojego typowego odzienia miała na sobie podróżną szatę maga, chociaż mniej ograniczającą jej ruch. Jej skóra była również trochę bardziej zielona niż pamiętał. - Hmmm… czyli już wiesz?- zapytał retorycznie Baltizar składając dziwny odcień na karb innych częstych dla niego, przywidzeń. - Znam tatę, ale i tak chętnie usłyszę werdykt. - blondynka spojrzała na gnoma z uśmiechem i obróciła się kilka razy - I jak wyglądam? - Poważnie… i uroczo zarazem. - przyznał gnom oceniając jej szatę. - Do twarzy ci w tym stroju. A co do werdyktu, to… będziesz musiała powiadomić Brandelena że idzie z nami i ma pilnować twoje ślicznej pupci. - Oh? Zabieramy szkraba ze sobą? Świetnie, przyda mu się zapoznać ze śmiertelnikami. Na razie ma dość typowo… fey podejście do nich. - Mhmm…i dam znać ochronie żeby traktowali cię jak damę. - dodał Bajarz. - Aczkolwiek bliźniacy… są deczko… jakby to… sama wiesz. Troszkę nieokrzesani i rubaszni. I bardzo romantyczni. - Ci dwaj z krwią smoków w sobie? Są uroczy na swój sposób. I bez przesady z tą "damą". Jestem zwykłą poszukiwaczką przygód. - pokazała mu psotnie język. - Nie. Jesteś gościem na mojej wyprawie. Więc będziesz traktowana z właściwą rewerencją. Poza tym… - podrapał się po brodzie.- … nie szukamy przygód, tylko ruin wioski gnomów. Spodziewam się na wpół zasypanych norek, resztek mebli, może jakichś tekstów… na pewno nie zagrożeń. Właściwie to będzie nudno. - Ty tam będziesz, więc nie będzie aż tak nudno. - dziewczyna się uśmiechnęła - No ale dobrze… tylko nie rób ze mnie jakiejś bezbronnej pannicy. - Wolałbym żebyś była bezbronna i wszyscy ci nadskakiwali.- westchnął Baltizar dywagując głośno. - Bo cię tu wszyscy znają i jeśli byś pokazała coś więcej to… mielibyśmy świadków i plotka o magicznej córce Otta dotarłaby do miasta lotem jaskółki. I zaczęłyby się pytania… ten wścibski mag co tu przychodzi regularnie węszyć, zamiast zajmować prawdziwymi problemami, znów zacząłby szukać prawdy o tobie i twojej rodzinie. - A co sądzisz, żeby zrobili z tą wiedzą? - dziewczyna się uśmiechnęła- Dobrze, dobrze. Będę nudna i grzeczna. - zieleń z jej skóry zniknęła. - Nawet nie wiesz jakie głupstwa mogą zrobić przekonani o słuszności swoich przekonań dobrzy bohaterowie. - westchnął gnom i uśmiechnął ciepło. - Napaść może by i nie mogli, ale namieszać nam… bardzo. Poza tym, naprawdę nie sądzę byś miała okazję się tam wykazać. Co nas tam może napaść, wilki? Niedźwiedź? - Nawet to było trochę ekscytujące… ale dobrze, pozwolę abyś mnie bronił przed misiem. - Jestem pewien, że na swojej samotnej wyprawie miałaś więcej ekscytacji niż ja na wyprawie, którą opisałem w moim niedawnym dziele. - odparł Baltizar drapiąc się po brodzie. Potarł czoło dodając. - Iii… hmm… jeśli wyprawa będzie nudna i nic ważnego nie będzie mnie trzymało w mieście, to zorganizuję sobie wyprawę do mojej wieży i też zabiorę cię ze sobą. I tam… coś intrygującego wymyślę dla ciebie. Co ty na to? - Stoi. - dziewczyna się uśmiechnęła ciepło - To kiedy ruszamy? - Dziś. Jak tylko… zbiorą się moi najemnicy.- odparł Bajarz.- Nie wiem ile czasu będą potrzebowali na przygotowania. Ale zważywszy, że ruszamy jeno rzut kamieniem od miasta, to nie powinni potrzebować zbyt wiele czasu. Kiwnęła głową i ucałowała gnoma w czoło. - Spakuję malca… i zabiorę coś palnego dla niego do jedzenia. Gnom tylko skinął w odpowiedzi. [image: TYulii.png] Negocjacje przed wyprawą. Baltizar oczywiście wynajął tych samych bohaterów co ostatnio. W końcu po co zmieniać to co działało. Zapłacił im tą samą standardową stawkę w siedzibie gildii i teraz czekał na ich przybycie, co by wyjaśnić im naturę misji. Ostatecznie w gildii zostawił jedynie enigmatyczną informację na temat eskorty podczas wyprawy. Dlatego teraz szykował się na wyjaśnienie szczegółów i sytuacji, którą to obecność Piwonii pewnie skomplikuje. Bądź co bądź dziewczyna potrafiła rozpraszać uwagę płci przeciwnej samą swoją obecnością. Dwóch wojowników północy pochłaniało właśnie kolejny kawał mięsa kiedy zobaczyli gnoma. Skinęli mu głową, ale nie oderwali się od posiłu. Elfi mag i ludzki alchemik skłonili się swemu pracodawcy delikatnie. - Dobrego dnia, panie Harpeness. Więc dokąd się wybieramy? - Tak. W sumie niedaleko. - gnom sięgnął do plecaka i wyjął z niego mapę. Wskazał jeden z wielu czerwonych punktów na mapie. Ten najbliższy miasta.- O tu. Inarion zerknął na mapę i kiwnął głową. - Faktycznie. Jakieś powiązania z tym nowym kościołem, czy prywatna sprawa? - Kościołem? A nie… - machnął ręką Baltizar.- To całkowicie prywatna sprawa. Wręcz “rodzinna”. Każda kropka na mapie w teorii jest opuszczoną osadą gnomów. Ruszamy do najbliższej, by sprawdzić, czy rzeczywiście są tam jakieś pozostałości po moim ludzie. Trochę kopania może, na pewno trochę obozowania. Taka relaksująca wycieczka. Nie przewiduję niczego groźniejszego niż zabłąkany niedźwiedź. Barbarzyńcy westchnęli. - Szkoda. Ciągle szukamy odpowiedniego daru dla tej pięknej pani, co z nami podróżowała. Ofun poklepał wojowników północy po plecach. - Łatwe pieniądze chłopcy. Więc kiedy ruszamy? - Dziś jak tylko będziecie gotowi. Pięknej pani… jakiej pięknej… aaaa… mówicie o Kaylie?- zapytał gnom drapiąc się po pobródku. - No w sumie jest śliczna zapewne. Nie mnie oceniać urodę dużych kobiet. Nie ta rasa co ja… nie ten rozmiar.- Machnął ręką. - A co do pięknych pań. Tym razem nie ruszam sam. Córka mojego gospodarza, wyrusza z nami na tą wycieczkę. Zapewne o niej słyszeliście… ma Piwonia na imię i ponoć jak reszta córek Otto jest dobrze znana w mieście. Jako że nasza wyprawa będzie właściwie spacerkiem przez las, zdecydowałem się ją zabrać ze sobą. I jako że jej ojciec jest bardzo bardzo BARDZO opiekuńczy… jej bezpieczeństwo na tej wyprawie to priorytet. Nie ma jej spaść włos z głowy. I trzeba ją traktować z szacunkiem. Inaczej, Otto zrobi mi z tyłko jesień czasów starożytnych, a potem… nie zadowoli się moją zgubą. Wszyscy pokiwali głowami. - Znamy panienkę Piwonię. - odparł Inarion - Jakiś powód, że z nami idzie, czy po prostu po znajomości? - Nudzi się tutaj troszeczkę. A wyprawa jest w zasadzie wycieczką. Połazimy po dziczy. Trochę pokopiemy. Może znajdziemy jakieś skorupy garnków, albo inne pozostałości ekscytujące uczonych. Gnomy słyną z wyrobu biżuterii, ale nie słyną z jej gromadzenia. To domena krasnoludów bardziej. - wyjaśnił Baltizar. - Tych drugich sporo tutaj. - zauważyła elf - Załadujemy wóz i chyba możemy ruszać. - No to ruszamy po obiedzie? Z pełnymi brzuchami i pozytywnym nastawieniem… powinniśmy pod wieczór dotrzeć tu. - wskazał palcem gnom. - Wedle mojej mapy jest tam wioska w której możemy zatrzymać się na noc, nim rankiem ruszymy dalej do celu. Plan został omówiony, cel wyznaczony. Pozostało więc słowa przekuć w czyn i wyruszyć w podróż. Wyprawa pewnie będzie nudna i pozbawiona niespodzianek. Ale Bajarz zawsze cenił nudę i przewidywalność. Niespodzianki ze strony fatum, wedle niego, były zdecydowanie zbyt często przeceniane. Takie historie lepiej się opowiada niż przeżywa.
  • Podręczniki RPG i beletrystyka - promocje, okazje, darmoszki

    Hydepark
    5
    0 Głosy
    5 Posty
    119 Wyświetlenia
    DhratlachD
    Może nie darmo, ale nadal uczciwa cena za garść 29 poderków do wysoce cenionych systemów, a zliczyć ich można dobre półtuzina! Polecam gromnie ten HumbleBundle'lek! Tym bardziej, że sam się już w niego zaopatrzyłem! Zdecydowanie i bez zbędnych słów... "Będzie grane!"
  • W co byście zagrali? Lista życzeń.

    Przypięty Sondy
    80
    4 Głosy
    80 Posty
    2k Wyświetlenia
    BardielB
    Aberrant?
  • Syreni Śpiew Neonów - NoiseFeed

    Materiały cyberpunk cyberpunk2077 syreni śpiew neonów
    8
    0 Głosy
    8 Posty
    115 Wyświetlenia
    GladinG
    NoiseFeed HiFi, Leon Arville Leon Arville „Śpisz? Ciągle mogę na ciebie liczyć?” HiFi No chyba HiFi Stary, cały wieczór zasuwam, żeby jakoś kasę na transakcję uzbierać HiFi Siedzę teraz i dłubię HiFi Na 3 strzelby powinno się udać HiFi Gdyby trzeba było zebrać 5szt i 5 smartgogli... HiFi Też chyba dam radę HiFi Jutro będę wiedział coś więcej HiFi A co do tego drugiego... HiFi Jak chcesz coś obgadać, to jestem sam na chacie HiFi Reszta wybyła, nie wiem, o której wrócą HiFi Ja jeszcze chwilę będę pracował HiFi Jak wolisz osobiście, to adres znasz
  • [Pathfinder 1e, 18+] Popielny Dwór

    Komentarze
    4
    0 Głosy
    4 Posty
    64 Wyświetlenia
    ZellZ
    Już za długo zwlekałam by doca wrzucić. Myślałam, że coś napiszę jeszcze, ale choroba pokrzyżowała plany to tylko z doca poszło.
  • Zakrwawiony pergamin

    Komentarze
    3
    0 Głosy
    3 Posty
    63 Wyświetlenia
    ZellZ
    Rehabilitacja się skończyła, ale choroba wzięła, więc myśleć nie idzie.
  • 21 Dni

    Komentarze
    10
    3 Głosy
    10 Posty
    116 Wyświetlenia
    MaReenkM
    Cięcia były
  • Rozmowy użytkowników z obsługą

    Przypięty Forum
    58
    2 Głosy
    58 Posty
    618 Wyświetlenia
    JhnWJ
    Pojawiła się nasza prosta strona www pod adresem rolltelling.pl który do tej pory po prostu przekierowywał na forum. Główna motywacja zrobienia tej strony to aspekt SEO. Ale może kiedyś urośnie
  • Czytanie sesji

    Forum
    14
    2 Głosy
    14 Posty
    220 Wyświetlenia
    KaworuK
    Hm... zazwyczaj czytam tylko "własne" sesje, ale... na starym LI była sesja z Strixhaven (złożyłem podanie, nie dostałem się do tej sesji), a byłem bardzo ciekawy fabuły i BG, więc tą jedną jedyną sesję sobie czytałem, w ramach absolutnego wyjątku od reguły ( xD).
  • [A masks a new generation game ]Maski: Czas dumy i uprzedzenia

    Rozgrywka
    74
    2 Głosy
    74 Posty
    1k Wyświetlenia
    KaworuK
    Sewer Rat nie uznał za stosowne komentować zachowania dziadka Dallena - dosyć już mu o tym powiedziano i to, czy w potrafił wysłuchać innych czy też niie było wcale jego problemem. /- Hm... Mógłbym pan przestać się... Wygłupiać? - w jego głosie brzmiało wyraźne powątpiewanie - Nawet jeśli to, co mówi pan o Hawkmenie jest prawda - w co wątpię - to romans z mężczyzną czy inna Włoszka to żaden grzech. Boże, co to za mentalność z XIX wieku?! Cała masa ludzi ma romanse i nie ma o co się oburzać. Chryste, co to za problemy w ogóle?! - Tak, chodźmy do Ackermanów... - dodał. ROLL: 9 (3 + 6) Prove them wrong
  • Gurpshammer

    Dyskusje RPG gurps gurpshammer warha gladinhammer
    2
    2 Głosy
    2 Posty
    54 Wyświetlenia
    MarikaM
    Inżynier jako domyślnie projektant, a rzemieślnik z karą brzmi spoko. Tak samo inżynier mogący testować inżynierskie gałęzie spoza własnej specjalizacji, tylko z karą, jest fajnym rozwiązaniem. Do tego pasuje do historycznego modelu edukacji inżyniera, który z akademii znał teoretyczne podstawy wszystkiego, ale praktykę i doświadczenie nabywał dopiero w konkretnym zawodzie. Mogę też dodać od siebie, że w GURPS bronie palne są silne, ale długo się przeładowują (co akurat było w 4e, natomiast gorzej z tym w 2e). Co pasuje do uniwersum i jest realistyczne.
  • AI w językowej służbie MG

    Dyskusje RPG
    29
    3 Głosy
    29 Posty
    475 Wyświetlenia
    EhranE
    @Gladin, z samochodem miałem na myśli raczej użycie z konieczności, a nie z wygody, żeby oszczędzić sobie pięć minut. Choć... gdy pada, wszędzie błocko albo upał taki, że oddychać ciężko, to ja bez namysłu wybrałbym jednak samochód. Czy forum jest jak bieżnia? Nie wiem. Dla jednych pewnie tak. Dla innych to po prostu oderwanie od codzienności, możliwość zanurzenia się w czymś innym, sprawdzenia się kreatywnie i stworzenia czegoś ciekawego. Dla czytelników może to być z kolei trochę jak czytanie książki. W jednym na pewno się zgadzamy: też jestem przeciwnikiem oddawania AI myślenia za nas. Wydaje mi się, że to wybrzmiało już w moich wcześniejszych postach, ale jeśli nie, to niniejszym prostuję i podkreślam. I to jest ta zatarta granica, którą się łatwo przekracza. Owszem, można się z tym zgodzić. Co nie zmienia tego, że zgubiłeś po drodze wysiłek. Że nie biegniesz już na bieżni. Bo z wygody nie wkładasz wysiłku, wolisz, by ten wysiłek poniósł ktoś inny. Żeby kto inny pobiegł na tej bieżni. Ogólnie się z tym zgadzam. Kwestia polega na tym, ile realnie oddajesz AI, a ile sam redagujesz, wybierasz, odrzucasz i kontrolujesz. To śliski temat. Pytanie tylko, ile dany wysiłek jest wart w konkretnym kontekście. Weźmy korektę pisowni i gramatyki. Owszem, mogę wziąć do ręki papierowy słownik i sprawdzić wszystko ręcznie. Mogę też użyć narzędzi wbudowanych w przeglądarkę, Worda albo cokolwiek, z czego akurat korzystam. Mogę też wrzucić tekst bez korekty. Nie wiem, czy korzystanie z papierowego słownika uczyniłoby ze mnie lepszego pisarza. I nie wiem, czy to w ogóle jest moim celem, kiedy piszę tutaj na forum. Raczej nie. Wiem za to, że poprawny tekst czyta się przyjemniej. Ba, zdarzało mi się kiedyś obrywać za pisownię. Na swoją obronę dodam, że były to czasy przed powszechną korektą w przeglądarce i krótko po moim powrocie do Polski. W Polsce chodziłem do szkoły tylko do trzeciej klasy, potem wróciłem od razu na maturę, którą jakimś cudem nawet zdałem. Cuda się zdarzają. Rozumiem niechęć. Rozumiem przywiązanie do robienia czegoś samemu, a nie wyręczania się automatem. Nie chodzi mi też o przekonywanie Cię na siłę ani o przerzucanie się przykładami. Pełen luz. AI jest tematem nowym, kontrowersyjnym i słusznie budzącym opór. Ja traktuję ją jednak jako kolejne narzędzie. Mocne, ryzykowne i łatwe do nadużycia, ale nadal narzędzie. Są obszary, w których AI realnie pomaga i moim zdaniem nie warto zamykać się na nią całkowicie. Nie rozumiem, dlaczego masz z tym problem. Dla mnie to oczywiste. Kalkulator odmóżdża. Komputer, smartfon, odmóżdżają. Nawigacja odmóżdża. AI odmóżdża. Używać, używamy, owszem. Może wcześniej ująłem to niezgrabnie. Mam podobne anegdotyczne doświadczenia. Ręce opadają, kiedy prowadzę rekrutacje nowych programistów. Ale czy profesor fizyki odmóżdży się dlatego, że używa kalkulatora albo komputera? Raczej nie. Tak samo programista nie staje się automatycznie głupszy dlatego, że używa IDE, debuggera czy wyszukiwarki. Problem nie leży w samym narzędziu, tylko w tym, czy ono wspiera kompetencję, czy ją zastępuje. Są zresztą badania, które częściowo przyznają Ci rację, ale niekoniecznie prowadzą do wniosku: "młodzi są głupsi". Risko i Gilbert opisali zjawisko cognitive offloading, czyli przerzucania części pracy poznawczej na narzędzia i otoczenie. Sparrow, Liu i Wegner w badaniu znanym jako Google effect pokazali, że kiedy ludzie spodziewają się, że informacja będzie później dostępna, gorzej pamiętają samą informację, a lepiej pamiętają, gdzie ją znaleźć. Dahmani i Bohbot badali z kolei używanie GPS-u i jego związek z gorszą pamięcią przestrzenną przy samodzielnej nawigacji. Czyli tak: technologia naprawdę może zmieniać to, co ćwiczymy i co zapamiętujemy. Kalkulator może osłabić rachunek mentalny. GPS może osłabić orientację w terenie. AI może osłabić samodzielne wymyślanie, jeśli człowiek zacznie się nią podpierać przy każdym kroku. Ale to nadal nie jest to samo, co proste: "ludzie stają się głupsi". Raczej zmienia się profil kompetencji. Część umiejętności zanika albo słabnie, bo przestaje być codziennie wymagana. Inne umiejętności stają się ważniejsze. Kiedyś trzeba było pamiętać numery telefonów, dziś trzeba umieć filtrować informacje, sprawdzać źródła, poruszać się po systemach, ogarniać narzędzia, procesy i interfejsy. To nie zawsze jest piękniejsze. Czasem jest wręcz paskudnie bieda-cyberpunkowe. Ale to nadal bardziej przesunięcie kompetencji niż prosty zanik inteligencji. Są też badania nad IQ i tu obraz jest ciekawy. Przez większość XX wieku wyniki testów poznawczych rosły — to tzw. efekt Flynna. Potem w części bogatych krajów pojawiło się spowolnienie albo odwrócenie tego trendu. Bratsberg i Rogeberg pokazali na danych norweskich, że zarówno wzrost, jak i późniejszy spadek wyników da się obserwować także wewnątrz rodzin, co mocno sugeruje czynniki środowiskowe, a nie prostą zmianę biologiczną populacji. Teasdale i Owen opisywali podobne odwrócenie trendu w danych duńskich. Tak z grubsza i lekko upraszczając: w wielu bogatych krajach szczyt surowych wyników testów poznawczych wypada gdzieś między kohortami urodzonymi w latach 70. a testowaniami z końca lat 90. Dla przeciętnego 25-latka oznaczałoby to, bardzo ostrożnie, że osoby mające 25 lat około 1995–2005 mogły być blisko szczytu w niektórych krajach i na niektórych testach. Skala tych zmian też nie uzasadnia apokaliptycznych wniosków. W danych duńskich spadek między 1998 a 2003/2004 wynosił około 1,5 punktu IQ, czyli mniej więcej jedną dziesiątą odchylenia standardowego. To mało na poziomie pojedynczego człowieka, choć przy całej populacji może już być widoczne statystycznie. W danych norweskich trend po szczycie jest wyraźniejszy, ale nadal mówimy o zmianach rozłożonych na kohorty i dekady, nie o nagłym "ogłupieniu" jednego pokolenia. Jeśli chodzi o Polskę, PISA 2022 pokazała spadek wyników względem 2018 roku, ale polscy 15-latkowie nadal byli powyżej średniej OECD z matematyki, czytania i nauk przyrodniczych. To nie pasuje do prostej tezy, że przeciętny młody człowiek nie potrafi już nic policzyć. Z kolei badania dorosłych kompetencji OECD/PIAAC 2023 też nie dają czystego wniosku: "starsi mądrzy, młodzi głupi". Jest tam sporo problemów i spadków, ale obraz jest bardziej skomplikowany niż anegdota z jedną babcią i jednym kandydatem. Jeśli ktoś aplikuje na stanowisko kupca albo sprzedawcy i nie potrafi choćby oszacować takiego wyniku, to jest problem. Zastanawiam się tylko, ile w tym kwestii inteligencji, a ile szacunku i woli wysiłku. Mam poczucie, że wiele młodych osób kolokwialnie mówiąc olewa obowiązki, bo ma za dobrze. Nie muszą się starać i wysilać, bo wszystko dostają na srebrnej tacy... Co widać coraz mocniej, to raczej spadek koncentracji i odporności na ciągłe rozpraszanie. Nie dlatego, że młodzi są głupsi, tylko dlatego, że żyją w środowisku nieustannego przełączania uwagi. Scroll, powiadomienie, filmik, komunikator, druga karta, trzecia karta, szybka dopamina. AI jest kolejnym elementem tego środowiska, ale nie jego początkiem. Do samej kreatywności też są ciekawe dane. Doshi i Hauser w badaniu z 2024 roku pokazali, że generatywna AI może poprawiać ocenę pojedynczych tekstów — zwłaszcza u osób mniej kreatywnych według użytej miary — ale jednocześnie zmniejszać różnorodność tekstów w całej grupie. To bardzo pasuje do obaw o "uśrednianie" twórczości. AI może pomóc jednostce napisać sprawniejszy tekst, ale jeśli wszyscy biorą inspirację z podobnego modelu, w efekcie możemy dostać więcej tekstów poprawnych, a mniej tekstów naprawdę różnych. I tutaj chyba dochodzimy do sedna PBF. Jeśli ktoś używa AI tak, że przestaje ćwiczyć własny głos, własną pomysłowość i własne decyzje, to faktycznie szkodzi sobie i zabawie. Jeśli AI biegnie za niego na tej bieżni, to po co w ogóle przyszedł na siłownię? Jak każdego narzędzia, AI da się użyć rozważnie i z korzyścią dla siebie, ale też nieodpowiedzialnie. To jest szeroki temat. Na pewno nie jestem ekspertem i nie piszę tutaj w absolutach. Po prostu mam nadal trochę zaufania i nadziei do ludzi. Naiwne? Być może. Ale ktoś musi trzymać świeczkę w tym lochu, zanim przyjdzie AI i wygeneruje nam "klimatyczne, mroczne, pełne napięcia zakończenie z domieszką szarej papki". THE END.
  • Komentarze

    Komentarze
    14
    0 Głosy
    14 Posty
    176 Wyświetlenia
    GurenG
    @Kaworu napisał: Popieram UwU Szczurki-chowance, Einstein i Darwin UwU Ok, brzmi fajnie Uwzgledniam, że w przeciwieństwie do @kaworu mój Boomer jest wielce wkurzający, ale może mnie zaskoczycie względem doboru Influence Pytanie do @brilchan jaki jest stan cywilny dziadka Cobalta?
  • Niekochane klucze poszukują domu

    Hydepark
    3
    2 Głosy
    3 Posty
    79 Wyświetlenia
    DeklineD
    O, brzmi ciekawie, jak jeszcze masz to poproszę
  • Rekonesans Karak Varn - komentarze

    Przeniesiony Archiwum karak varn młot wieków warhammer 4ed warhammer dawi krasnoludy
    168
    1
    0 Głosy
    168 Posty
    2k Wyświetlenia
    WiredW
    @gladin również wielkie dzięki za fajną sesję w krasnoludzkich klimatach! Oraz wszystkim graczom za ten prawie rok przygód
  • 0 Głosy
    284 Posty
    2k Wyświetlenia
    Pan ElfP
    Wyjeżdżam na weekend, w przyszłym tygodniu od czwartku również. Daję znać, bo moja aktywność będzie ograniczona do poniedziałku, wtorku i środy (a potem dopiero po moim powrocie).
  • Sharn - Mrocznymi Scieżkami

    Przeniesiony Komentarze
    21
    0 Głosy
    21 Posty
    348 Wyświetlenia
    SindarinS
    Okej, w końcu udało mi się skończyć post Jeśli chcecie, możemy teraz przejść na chwilę na docka. Przy okazji, niektórzy z was dostali lub niedługo dostaną kilka dodatkowych informacji na discordzie.
  • Sezon 2.2

    Przeniesiony Rozgrywka
    5
    1 Głosy
    5 Posty
    58 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Kolejna noc. Kolejna pobudka w piwnicy domu Willa. Ann czuła ekscytację. Wszak tyle miało się dziś stać. Miał się zjawić Raze z jej nowym nauczycielem. Wampir który leżał u Garry’ego powinien już dojść do siebie. A przynajmniej być już w stanie odpowiedzieć na pytania. No i jeszcze randka z magiem po północy. Magyiczna randka na której odkryje prawdę o sobie. Ann była tego pewna, mimo wczorajszych prób Vincenta utemperowania jej entuzjazmu. Na razie należało wstać i się przygotować na tę noc i zadecydować na co poświęci się czas. Bowiem na wszystko nocy nie starczy. [image: rozesnow.png] Wiliam oczywiście i już wstał i w kuchni bazgrał coś na serwetce. Zapewne jakiś kolejny wiersz. Ann niejasno kojarzyła, że coś tam od czasu do czasu przebąkiwał o wydaniu kolejnego tomiku wierszy. Detal który łatwo potrafił umknąć, bo Toreador na szczęście nie chwalił się kolejnymi poezjami. Ale kto wie co będzie w przyszłości? Oby nie wieczorki literackie. Telefon w kieszeni caitiffki zadrżał.Wyciągnęła go na wierzch. SMS od Raze’a. “Przyjeżdżamy. Przygotuj się.” [image: rozesnow.png] Gangrel zjawił się piętnaście minut później. Jego samochód podjechał powoli. Wampir wysiadł pierwszy. Nowy mentor Ann, chwilę później. Opatulony ciężką czarną kurtką mężczyzna był niski i nieco krępy. Ostre rysy twarzy, wątły zarost i przypominające szparki oczy. [image: Jun-Chen.png] Jun Chen czuł się jednak niewątpliwie nieswojo w obcym środowisku będąc wszak daleko od znajomych ulic miasta. Tu nic nie było znajomego. Ściana lasu pośród której kryły się zagrożenia takie jak wilki i niedźwiedzie. I potwory znacznie gorsze od nich, ale tego wiedzieć nie musiał. Obaj mężczyźni ruszyli ku chatce, która mogła się kojarzyć mężczyźnie z horrorami ala “Dom w głębi lasu” i rzeczywiście skrywała w swych pokojach nadnaturalnych drapieżników.
  • [WFRP 2ed] Bögenhafen - Materiały

    Materiały wfrp 2ed survival krótkie odpisy bögenhafen
    22
    0 Głosy
    22 Posty
    463 Wyświetlenia
    DeklineD
    Ważni NPC: Zygfryd Grimmig - kaplan i 3 młodszych Strażnicy - 5 zostało 4 Linda - uratowana dziewczyna Kierunki zaproponowane przez Zygfryda i BG północny zachód vel przeprawa sami sobie znajdźcie port
  • 4 Głosy
    84 Posty
    1k Wyświetlenia
    GladinG
    22. Durgzet, 7035, po północy. W kopalni Khazid Aldum. Mechanika Krasnoludy powoli zbierały się na nowo przy wejściu do kopalni. Hagrid mimo braku potrzebnych narzędzi majstrował przy mechanizmie bramy, aby udało się ją zamknąć od środka. Musiał przy tym rozgiąć pochwyty na sztaby. Upływ czasu i naturalne tym samym ich osłabienie działały na jego korzyść. Wykorzystując trzonek kilofa, a to jako dźwignię do podważania, a to jako narzędzie kujące, powoli zmierzał do celu. Czasem nawet pomagał sobie swoim młotem bojowym. Do tak zajętego żelazołamacza zbliżył się Galeb w poszukiwaniu runy alarmu. Jego początkowo dobry humor skwasił się, gdy wstępne badania nie przyniosły rezultatu. Dotykał to jednego skrzydła, to drugiego, to sztab, w końcu chropowate dłonie przesunęły się po równie chropowatej skale w pobliżu. I nic. Wzrok jego powędrował ku sufitowi, który był zbyt wysoko, by mógł go dotknąć, ale dość nisko, by objąć zasięgiem runy każdego, kto chociażby się przeczołgał dołem. Bez zmysłu dotyku zadanie było wręcz niemożliwe do wykonania. Miał nadzieję, że dostrzeże gdzieś kształt runy, ale nie udało mu się to. Na zawiasach? dumał rhunki, dotykając je jeden po drugim. Mogli też runę umieścić nieco dalej od wejścia, na ścianie. Galvynssun nie był pewien, z jak daleka da wykryć tak umiejscowiony alarm. W którym momencie usłyszeli gong? Gdzie był wtedy Tfardy? Cienszko powiedzieć, jak rzekłby snotling. Runiarz zajęty był wtedy pomaganiem Brondowi w spowalnianiu wagonika górniczego. Nie zwracał uwagi na pozycję snotlinga. – Już wiem! - wykrzyknął naraz, przyciągając tym samym ku sobie wzrok zarówno Grumssona jak i nadchodzącego Khandinbata. – Pod szyną! Długobrody przyklęknął i zaczął wodzić dłońmi po torowisku. Uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy poczuł przepływ mrowienia przez palce. Posuwając się powoli, wyczuwając miejsce, stuknął w końcu w jeden z drewnianych podkładów kolejowych. – Tutaj - wskazał. - Tutaj znajduje się runa - powtórzył. Symbolu nie było widać, ale wiedział, że tam jest. Zapewne został umiejscowiony od spodu, aby tym trudniej było go wykryć. [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] Tymczasem na dole Othin skończył przeszukiwać kuchnię i ruszył dalej. Doszedł do końca komnaty, w której się znajdowali. Korytarz, którym dalej biegły tory, był w miarę prosty iU+00A0obniżał się stopniowo. Zarówno mrok jak i coraz to niższy sufit uniemożliwiały spojrzenie dalej. Natomiast ten na wprost od nich zakręcał w prawo. I też nie było widać, co znajduje się dalej. Pogranicznik ruszył przed siebie. W ścianie korytarza wykuto trzy wnęki, w których postawiono trzy posągi symbolizujące trójkę pierwszy krasnoludzkich przodków. Trójka rodzeństwa, a wśród nich prym dzierżył Grungni, dzierżący swój tradycyjny symbol - kilof. Obok niego znajdowała się statua Valayi wyposażona w misę. Oraz Grimnira, trzymającego olbrzymi topór bojowy i niedużą tarczę. [image: 2Bw4Jgv.png] Tu i ówdzie pomniki były uszkodzone bądź przez upływ czasu, a może przez czyjeś działania. Nie były to też monumentalne dzieła takie, jak w Zhufbarze. Ale też Khazid Aldum było tylko kopalnią. Ta skromna kaplica była miejscem, gdzie górnicy mogli w skupieniu pomodlić się do przodków. Zilfini obszedł pomieszczenie, ale nie znalazł w nim nic wartego uwagi. Miejscami z sufitu od czasu do czasu skapywała kropla wody, a w miejscach, gdzie spadały, wyżłobione były w skale wgłębienia. Za kaplicą korytarz przebiegał dalej, ale ponownie ostry zakręt blokował widok. Angaztromm podjął dalszy zwiad zastanawiając się, jak daleko może się jeszcze posunąć z dala od towarzyszy? Problem rozwiązał się sam, bo po 30 jardach droga kończyła się zawałem. Żelaznobrody zatrzymał się kilka kroków przed osuwiskiem i z zadumą przyglądał się mu przez chwilę. Z tej strony nie groziło im więc niebezpieczeństwo. Ruszył z powrotem. Przechodząc przez komnatę z wózkami zdał krótką relację znajdującym się tam dawi ze zwiadu i rozpoczął sprawdzanie ostatniej odnogi. Podobnie jak poprzednio przeszedł około trzydziestu jardów, zanim tunel przerodził się w inne pomieszczenie. Zachowując ciszę poruszał się w ciemnościach, badając teren. Tory tutaj kończyły się, rozdzielając na dwie bocznice i główną nitkę prowadzącą do towarowej windy. Kilka porzuconych wagoników zaparkowano po bokach, a sam szyb stanowił mroczną czeluść. Z kołowrotów, które kiedyś służyły do przenoszenia urobku z dołu kopalni, zwisały teraz smętnie pojedyncze ogniwa łańcucha. Porzucony pod ścianą leżał metalowy drąg, który w razie potrzeby mógł służyć za łom, a którego prawdziwego znaczenia Othin na razie nie rozpoznał. Uznał, że jak na samotny zwiad na razie wystarczy. Idąc dalej ryzykował, że coś z tego szybu wyjdzie, a jego samodzielne zbadanie, bez źródła światła, bez zabezpieczenia, bez lin, też nie wchodziło grę. Ruszył zdać relację i wspólnie naradzić się co dalej. Spoiler [image: 1V1rD7t.jpeg] [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] – Udało mi się zamknąć zewnętrzną bramę - oznajmił z dumą powracający do pozostałych Rhyn. Jego oświadczenie spotkało się z niemrawym, aczkolwiek raczej pochwalnym pomrukiem ze strony thana, który siedział przy ognisku otulony kocem. – A co z tą bramą? - Brond wskazał na odrzwia odgradzające komnatę, w której się znajdowali, od tunelu prowadzącego na zewnątrz. Logrim spojrzał we wskazaną stronę. – Zostawimy otwartą. Jeżeli coś sforsuje zewnętrzną bramę, to zdążymy zamknąć wewnętrzną. A w przypadku ataku z drugiej strony będziemy mieli obronną pozycję. Tunel nie jest szeroki, będziecie mogli w nim stworzyć formację. Wróg w razie czego będzie musiał nacierać pod górę. Coś w głosie i postawie Hagrindrakka zaniepokoiło Bronda. Odszukał Fenniego by podzielić się z nim swoimi obawami. [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] Jedna z ran, którą otrzymał Logrim podczas wcześniejszego starcia, jątrzyła się. Ciało ich dowódcy trawiła gorączka i wyraźnie osłabł, chociaż zarzekał się, że nic mu nie jest. Zarządził jedynie krótki odpoczynek na pokrzepienie się. Krasnoludy zakrzątnęły się budując tymczasowe miejsce pobytu, szykując jedzenie, posłania, posterunki. Fenni przeszukiwał swe bagaże w poszukiwaniu czegoś, co mogło poprawić stan zdrowia pryncypała. [image: Mlot-Wiekow-obrocony-pomniejszony.png] Pozostałe krasnoludy pogrążone były we śnie. Ciężki, świszczący oddech thana wybijał się ponad pozostałe. Fenni, mający ostatnio zbyt mało snu, spał czujnie niedaleko, gotów obudzić się na najlżejszy objaw pogorszenia się stanu przywódcy klanu. Krasnoludzki wartownik lustrował dwie możliwe drogi, skąd mogło nadejść niebezpieczeństwo. Jedną była komnata za kratą. Drugą drogę wyznaczała linia kolejowa. Popioły ogniska żarzyły się delikatnie. Przez kamienne tunele przetoczył się krótki zgrzytliwy dźwięk. Spod sufitu tunelu naprzeciwko zerwał się do lotu ciemny kształt o lśniących czerwonych oczach, przeleciał przez komnatę zanim strażnik zdążył zareagować. W oddali coś stuknęło...